Reklama

Tak tną lasy za granicą. To prosta droga do wielkiej katastrofy

Czy Polska jest czarną owcą, jeśli chodzi o wycinkę lasów w Europie? A może wprost przeciwnie - jesteśmy prymusem, który na tle naszych sąsiadów wyjątkowo chroni swoje dziedzictwo przyrodnicze? A co jeśli… państwa naszego kontynentu to stado złożone z samych czarnych owiec?

Czy w Polsce wycina się dużą ilość lasów? Okazuje się, że nie takie pytanie trzeba zadać, rozmawiając o problemie wycinki. W przypadku naszego kraju problem według organizacji ochrony przyrody oraz naukowców nie polega bowiem na ilości wycinanej biomasy, lecz na tym, że wycinkę prowadzi się na terenach najcenniejszych przyrodniczo, których zachowanie jest niezwykle kluczowe dla ochrony bioróżnorodności i klimatu. Dobrym przykładem jest tutaj wycinka prowadzona w Puszczy Karpackiej. Jednak Polska nie jest wcale osamotniona w tych praktykach na naszym kontynencie. 

Reklama

Według stowarzyszenia handlowego Swedish Forest Industries, każdego roku w kraju Alfreda Nobla, który postrzegany jest na zewnątrz jako jeden z najbardziej proekologicznych, wycina się około jeden procent lasów, głównie w północnej części kraju. Z danych Global Forest Watch wynika, że od 2000 r. Szwecja straciła ponad 48 tys. km2 drzewostanu, bez uwzględnienia przesadzania, czyli 17 proc. od 2000 r. Jest to obszar większy niż Dania.

O ile większość wykarczowanych obszarów jest ponownie zalesiana - według Szwedzkiego Przemysłu Leśnego sadzi się co najmniej 380 mln drzew rocznie - zalesia się je monokulturowymi plantacjami, a za 60-80 lat znów wycina. Tymczasem tego rodzaju zabiegi zwiększają, a nie zmniejszają emisje dwutlenku węgla, ponieważ to w wiekowych starodrzewiach zmagazynowane jest najwięcej węgla, który w postaci CO2 zostaje po wycince uwolniony do atmosfery. Nowe nasadzenia nie są w stanie tego zrekompensować. Dodatkowo monokultury są dużo uboższe pod względem różnorodności biologicznej, a jej kryzys jest obok zmian klimatu największym zagrożeniem dla naszej planety.

Według Global Forest Watch inny kraj nordycki, znany z rozbudowanego przemysłu drzewnego - Finlandia - w latach 2001-2020 utracił 3,86 mln ha lasów, co odpowiada spadkowi zalesionej powierzchni od 2000 r. o 18 proc. 

Jeśli chodzi o wycinkę wartościowych przyrodniczo drzew, podobne praktyki zdarzają się także u naszych zachodnich sąsiadów - w Niemczech. Tam w 2017 r. i 2018 r. rozpoczęto wycinkę niezwykle wartościowego prastarego lasu Hambach, który liczy sobie ok. 12 tys. lat i położony jest w Nadrenii Północnej-Westfalii, między Kolonią a Aachen. Wycinkę, której celem było... odkrywkowe wydobycie węgla brunatnego. Jednak w wyniku protestów ekologów - którzy podczas swoich protestów przykuwali się do wiekowych drzew i budowali na nich domki, i którzy często siłą byli z tych miejsc usuwani przez służby policyjne - wycinka została wstrzymana. Ochronić nie udało się jednak pobliskim kilku wioskom, które w wyniku budowy odkrywki zostały zrównane z ziemią. 

Z danych Global Forest Watch wynika, że w latach 2001-2020 Niemcy utraciły 941 tys. ha lasów, co odpowiada spadkowi powierzchni zalesionej o 7,5 proc. od 2000 roku.

Komisja Europejska chce ochronić lasy

Prawne regulacje, które mają zwiększyć ochronę terenów leśnych, od dłuższego czasu przygotowuje Komisje Europejska, która dostrzega problem kryzysu utraty bioróżnorodności. Mowa tu o unijnej Strategii Leśnej 2030 oraz Strategii na rzecz Bioróżnorodności 2030.

Do założeń tej pierwszej należy: 

  • zmapowanie i objęcie ścisłą ochroną wszystkich zachowanych w UE lasów pierwotnych i starodrzewów;
  • wprowadzenie wiążącej prawnie regulacji na poziomie UE dotyczącej odbudowy zdegradowanych ekosystemów z uwzględnieniem szczegółowego celu dla ekosystemów leśnych;

  • posadzenie do 2030 r. dodatkowych 3 miliardów drzew na terenie UE;

  • opracowanie Unijnej regulacji o monitorowaniu, raportowaniu i zbieraniu danych dotyczących lasów wprowadzającej wymóg tworzenia podlegających ocenom oddziaływania na środowisko Strategicznych Planów dla Lasów przez Państwa Członkowskie.

Natomiast głównym założeniem tej drugiej - do której nawiązuje Strategia Leśna - jest utworzenie w całej UE większej sieci obszarów chronionych na lądzie i na morzu. W przypadku lądu wstępnie mówi się o tym, że 30 proc. obszarów lądowych Unii ma zostać objęte ochroną, a 10 proc. z nich ochroną ścisłą, choć nie jest określone jeszcze, co miałaby ta ścisła ochrona oznaczać.

Niekonsekwencja biomasy

Z drugiej jednak strony polityka unijna zawiera w sobie dużą niekonsekwencje - mowa tu o uznawaniu inwestycje w energetykę  opartą na spalaniu biomasy drzewnej za "zrównoważone", a sam tego rodzaju sposób pozyskiwania drewna za "ekologiczny". Jak zauważył Augustyn Mikos z organizacji zajmującej się ochroną przyrody Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot, tego rodzaju decyzja jest zagrożeniem dla Strategii na Rzecz Bioróżnorodności.

- (...) rosnący popyt na surowiec drzewny ze strony energetyki zwiększa presję na lasy, również te najcenniejsze, jak Puszcza Karpacka i Białowieska. Oddala to perspektywę ich trwałej ochrony. Obecnie 50 proc. używanego w UE drewna jest spalana, za co w dużym stopniu odpowiedzialna jest właśnie bioenergetyka. Biomasa leśna, oprócz wysokiej emisyjności, jest więc również zagrożeniem dla zachowania bioróżnorodności ekosystemów leśnych - stwierdził aktywista.

Bez zmiany tego rodzaju kryteriów będzie więc Wspólnocie bardzo ciężko osiągnąć cele, które sama sobie wyznaczyła.

Mateusz Czerniak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje