Reklama

Świętokrzyski Park Narodowy zostanie zmniejszony. Wydzieloną część otrzyma zakon

Rząd wydał rozporządzenie, na mocy którego szczyt Łysej Góry zostanie wyłączony z obszaru Świętokrzyskiego Parku Narodowego i przekazany zakonowi oblatów. Rozporządzenie weszło już w życie.

Zgodnie z Ustawą o ochronie przyrody, aby zmniejszyć park narodowy, należy udowodnić łącznie utratę wartości przyrodniczych, utratę wartości kulturowych oraz bezpowrotność tej utraty na obszarze objętym pomniejszeniem. Według organizacji zajmujących się ochroną przyrody w przypadku Łyśca żadna z tych przesłanek nie zaszła. Kolejni ministrowie zajmujący się środowiskiem w rządzie - Henryk Kowalczyk, Michał Woś, Michał Kurtyka, Anna Moskwa - wysuwają jednak stanowisko, że jest inaczej. 

Reklama

- O wyłączenie fragmentu Świętokrzyskiego Parku Narodowego zabiegali zakonnicy, którzy nie kryją, że chcą tam prowadzić tzw. Dom Pielgrzyma, czyli po prostu hotel. Jest to teren potrzebny im do prowadzenia turystyki - mówiła Zielonej Interii jeszcze we wrześniu Monika Stasiak ze Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, którego aktywiści protestowali podczas odbywających się w tamtym miesiącu jubileuszowej konferencji z okazji 70-lecia parku. Protestowali też członkowie Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, Stowarzyszenia MOST, KOD Świętokrzyskie, Obywateli RP, Młodzieżowego Strajku Klimatycznego Kielce czy Młodych Razem Świętokrzyskie.

Wartość przyrodnicza

- Pod względem prawnym wygląda to tak, że resort środowiska wydał rozporządzenie łączne, którego jedna część wyłącza z parku fragment 1,3 ha na szczycie Łysiec, inna zmienia zakres administracyjny działek, tłumacząc, że to konieczne uregulowanie prawne, a jeszcze inna przyłącza do parku ponad 62 ha lasu w gminie Waśniów. Resort twierdzi więc, że chce park powiększyć, a nie pomniejszyć i w związku z tym przepisy dotyczące pomniejszania parków narodowych nie mają tutaj zastosowania. Z prawnego punktu widzenia jest to jednak nadużycie i nadinterpretacja przepisów - mówiła nam Stasiak.

Jednak jak podkreślają aktywiści ze Stowarzyszenia MOST, fragment, który ma być włączony w zamian w obszar Parku, "jest pozbawiony wartości historycznych i przyrodniczych". Jednocześnie Stowarzyszenie, którego prezesem jest Łukasz Misuna - pracownik leśny, przyrodnik i współpracownik miesięcznika "Dzikie Życie" - powołało zespół naukowców, który przeprowadził ekspertyzę na temat wartości przyrodniczej wyłączonego już obszaru. Wynika z niej, że teren nie utracił w żaden sposób swojej wartości.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy