Reklama

Przyroda kontra drewno, czyli gdzie leży złoty środek gospodarki leśnej w Polsce

Gospodarka leśna w Polsce jest miejscem ciągłych kontrowersji i starć pomiędzy Lasami Państwowymi a organizacjami ochrony przyrody. Jedni są zdecydowanymi zwolennikami zwiększenia ochrony najcenniejszych przyrodniczo lasów, drudzy chcą prowadzić w nich - tak jak na reszcie terenów - tzw. gospodarkę wielofunkcyjną. To podejścia, które bardzo trudno ze sobą pogodzić.

- Nie da się w tym samym miejscu i czasie zmaksymalizować funkcji ekonomicznej i przyrodniczej lasu - mówił w wywiadzie dla Zielonej Interii biolog i leśnik prof. dr hab. inż. Bogdan Jaroszewicz, kierujący Białowieską Stacją Geobotaniczną Uniwersytetu Warszawskiego, wicedyrektor Białowieskiego Parku Narodowego w latach 2000-2005.

Jego zdaniem pozyskiwanie drewna i ochrona przyrody na tym samym terenie, w tym samym czasie, nie mogą iść w parze. Natomiast na tym właśnie polega realizowana przez Lasy Państwowe gospodarka wielofunkcyjna - na pozyskiwaniu drewna w celu gospodarczego wykorzystania go (a nie pozyskiwania będącego efektem ubocznym na przykład zabiegów pielęgnacyjnych), przy czym jednocześnie próbie zachowania pewnej wartości przyrodniczej i społecznej terenu leśnego. Jednak według prof. Jaroszewicza takie podejście do terenów leśnych jest nie tylko wewnętrznie sprzeczne, ale także sprzeczne zewnętrznie z artykułem 7 ustawy o lasach "gdzie produkcja drewna jest wymieniona na ostatnim miejscu wśród celów gospodarki leśnej".

Reklama

-  (...) dużo wyżej mamy ochronę lasów naturalnych, różnorodności biologicznej, gleb, wód, itp. - mówił nam ekspert. 

Jaka jest więc alternatywa? Według prof. Jaroszewicza jest nią wydzielenie najcenniejszych lasów i zaprzestanie w nich gospodarki leśnej, a skupienie się na działalności ekonomicznej na pozostałych terenach leśnych.

- Ilość drewna, które pozyskujemy w skali Polski to tylko trochę ponad 70 proc. tzw. przyrostu rocznego. Czyli ponad 20 proc. biomasy drewna, która przyrasta w skali roku w Polsce i tak zostaje w lesie. Wyłączenie najcenniejszych lasów z pozyskania nie musi odbić się więc na ilości pozyskiwanego drewna - tłumaczył w rozmowie z Zieloną Interią. 

Lasy dla obywateli

Jak zauważył Jaroszewicz, przed funkcją pozyskania drewna w ustawie mamy nie tylko funkcję ochrony przyrody, ale także społeczną, czyli zachowanie lasów w takiej formie by stanowiły miejsce rekreacji dla obywateli. Zachowanie tego rodzaju funkcji terenów leśnych jest jednym z celów projektu utworzenia Lasów Narodowych, autorstwa Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze. Lasy Narodowe miałyby chronić co najmniej 20 proc. terenów Lasów Państwowych, które pełnią społeczną i przyrodniczą funkcję, przed nadmierną eksploatacją gospodarczą. Dodatkowo w proces kształtowania granic Lasów Narodowych jest włączone samo społeczeństwo. 

- (...) dzięki naszej inicjatywie chcieliśmy włączyć obywateli w ten proces i dać im możliwość zgłaszania własnych propozycji terenów, które miałyby zostać częścią Lasów Narodowych. (...) W naszym kraju jest taki problem, że mamy Parki Narodowe i rezerwaty, potem długo, długo nic, a później obszary Natura 2000 i Parki Krajobrazowe, które jednak w praktyce nie mają większego wpływu na gospodarkę leśną - mówił Zielonej Interii dr Antoni Kostka, geolog i koordynator działań Fundacji. Dodał też, że "ochrona lasów musi się zwiększyć, dlatego przykro słucha się przedstawicieli Lasów Państwowych, którzy bronią jak niepodległości wielofunkcyjnej gospodarki leśnej". 

Lasy Państwowe na temat wielofunkcyjnej gospodarki leśnej mają wyraźnie inne zdanie. Na ich stronie można przeczytać, że "trwale zrównoważona, wielofunkcyjna gospodarka leśna przeciwdziała zagrożeniom lasu, wynikającym z rozwoju cywilizacji". Instytucja stwierdza też, że "leśnicy wiedzą, że ochrona bioróżnorodności uzależniona jest od zrównoważonego użytkowania terenów, dlatego m.in. zachowują w lasach stare drzewa dziuplaste, które są cenne dla różnorodności biologicznej". Dodatkowo Lasy Państwowe stwierdzają, że "od wielu lat angażują się w działania mające na celu zachowanie jak największej liczby gatunków", a "w ramach wielu projektów - tych lokalnych bądź ogólnopolskich - czynnie chronione są cenne siedliska, na których występują rzadkie rośliny i zwierzęta". 

Bioróżnorodność i klimat

W Polsce łącznie tereny leśne pochłaniają rocznie ilość CO2 minimalnie większą od tej, która jest emitowana w takim okresie przez elektrownie Bełchatów, czyli 40 mln ton. Jednak jeszcze ważniejsze, jeśli chodzi o znaczenie lasów w kontekście kryzysu klimatycznego, jest to, co dzieje się, kiedy się te lasy - mowa tu o zwłaszcza o lasach starych i cennych przyrodniczo - wycina. Jak można się dowiedzieć z tekstu Marcina Popkiewicza i prof. dr. hab. Tomasza Wesołowskiego, zamieszczonego na portalu "Nauka o Klimacie", "stare dojrzałe lasy, z kilkusetletnimi drzewami, magazynują olbrzymie ilości węgla". Ich wycięcie oznaczałoby więc uwolnienie tego magazynowanego przez stulecia dwutlenku węgla i błyskawiczne zwiększenie emisji. Nawet gdyby na miejsce wyciętych starych lasów zasadzić nowe, które szybciej wchłaniają dwutlenek węgla niż te wiekowe, to bilans takiego zabiegu pod względem emisji byłby nadal zdecydowanie niekorzystny. 

Natomiast rola wiekowych lasów, jeśli chodzi o bioróżnorodność jest oczywista - są one domem dla ogromnej liczby gatunków roślin i zwierząt. A obecny kryzys bioróżnorodności na świecie nauka określa jako równie poważny i zagrażający społeczeństwom, jak kryzys klimatyczny. Ludzkość bowiem swoją wieloaspektową eksploatacją planety doprowadziła do szóstego masowego wymierania gatunków na Ziemi - tylko między 1970 a 2016 r. wielkość populacji ssaków, ptaków, ryb, płazów i gadów spadła o 68 proc. W tym momencie milionowi gatunków zwierząt i roślin grozi całkowite wyginięcie. Tylko od 2000 r. zostały zniszczone naturalne siedliska o wielkości 1,9 mln km2, co stanowi około. ośmiokrotność obszaru Wielkiej Brytanii.

Mateusz Czerniak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje