Nie całkiem wymarłe? Naukowcy na tropie dwóch zaginionych ptaków

Kōkako z Nowej Zelandii i dzięcioł wielkodzioby z Ameryki Północnej mają niemal legendarny status dla badaczy wymarłych zwierząt. Oba gatunki ptaków wyginęły na skutek działalności człowieka, ale niedawne możliwe obserwacje mogą sugerować, że oba te zwierzęta zdołały przetrwać w ukryciu do dzisiejszych czasów.

Kōkako. Ten ptak długo był uważany za wymarły, jednak tegoroczne obserwacje temu zaprzeczają.
Kōkako. Ten ptak długo był uważany za wymarły, jednak tegoroczne obserwacje temu zaprzeczają. Rights Managed/Ardea Picture LibraryEast News

Ostatnia zaakceptowana obserwacja kōkako z Wyspy Południowej Nowej Zelandii miała miejsce w 1967 r., W 2007 r. ptaka oficjalnie uznano za wymarłego. Tyle, że jeszcze w tym roku potencjalna obserwacja kokako doprowadziła do powołania funduszu, który ma odnaleźć zaginionego ptaka. 

Nie istnieją żadne zdjęcia kōkako z Wyspy Południowej. Te duże, niebieskoszare ptaki z charakterystycznymi płatami u podstawy dzioba poniosły ogromne straty w wyniku działalności człowieka - zarówno wylesiania, jak i wprowadzenia na nowozelandzkie wyspy drapieżników takich, jak szczury i koty. South Island Kōkako Charitable Trust, powołana w 2010 r. organizacja, chce jednak udowodnić, że ptak nie wymarł jeszcze całkowicie. I spróbować odbudować jego populację.

Fundusz oferuje 10 tys. dolarów nowozelandzkich za podwierdzenie istnienia na wolności nieuchwytnego ptaka. Po nagrodę nikt jeszcze się nie zgłosił, ale ornitolodzy pozostają przekonani, że ich cel jest osiągalny. Co więcej, towarzysząca poszukiwaniom kampania informacyjna pozwoliła na ocalenie blisko spokrewnionego kōkako z Wyspy Północnej, który również znajdował się na krawędzi zagłady.

Zabijać koty, by ratować ptaki

Przyszłość wielu nowozelandzkich ptaków zależy od sukcesu programu Predator Free 2050, ambitnego i trudnego projektu mającego na celu wyeliminowanie szczurów, gronostajów europejskich i australijskich oposów z Nowej Zelandii do połowy tego stulecia. Niszczące lokalny ekosystem ssaki są łapane, zabijane i trute za pomocą rozrzucanych ze śmigłowców przynęt. Nowa Zelandia nie miała żadnych rodzimych ssaczych drapieżników aż do przybycia tam ludzi. Miejscowa fauna, w dużym stopniu składająca się z ptaków i owadów, została zdziesiątkowana przez przybyszy w krótkim czasie.

Jedną z metod poszukiwania kōkako z Wyspy Południowej jest zbieranie i analizowanie nagrań dźwiękowych. Co prawda nie mamy żadnych istniejących nagrań śpiewu tego ptaka, uważa się jednak, że brzmi on podobnie do ocalałego krewniaka z Wyspy Północnej. Matematyk Stephen Marsland z Victoria University of Wellington wygenerował serię możliwych “wzorcowych" zawołań ptaka i wykorzystał je do przeczesania miliardów godzin nagrań dźwiękowych z różnych lokalizacji w poszukiwaniu możliwych wezwań kōkako. Jego zespół był w stanie zidentyfikować 250 możliwych wezwań, a następnie zawęził je do zaledwie pięciu, które są obecnie analizowane przez ekspertów.


Czarno-biały duch z Luizjany

Dzięcioł wielkodzioby długo był uważany za gatunek wymarły.
Dzięcioł wielkodzioby długo był uważany za gatunek wymarły. Auscape/Universal Images GroupGetty Images

Z kolei niewyraźne nagranie wideo może być dowodem na to, że w Ameryce Północnej żyje wciąż ptak, którego nie widziano od 1944 r. Dzięcioł wielkodzioby padł ofiarą masowego wylesiania, a ostatnie znane osobniki tego ptaka zostały zastrzelone przez poszukiwaczy pamiątek. Opublikowane jednak kilkanaście dni temu w  czasopiśmie Ecology and Evolution badanie sugeruje jednak, że ogłoszenie jego wyginięcia było przedwczesne. Badacze przedstawili raporty z obserwacji, nagrania audio, obrazy z kamer szlakowych i wideo z drona zebrane w ciągu ostatniej dekady w lesie bagiennym Luizjany. Obserwacje sugerują "przerywaną, ale powtarzającą się obecność" ptaków, które wyglądają i zachowują się jak dzięcioły wielkodziobe.

"Skumulowane dowody z naszych wieloletnich poszukiwań dają nam pewność, że ten kultowy gatunek istnieje i utrzymuje się w Luizjanie i prawdopodobnie także w innych miejscach" mówi New York Timesowi Steven C. Latta, jeden z autorów badania i dyrektor ds. badania w National Aviary, ptasim zoo non-profit w Pittsburghu. Przyznaje jednak, że żaden ze zgromadzonych dotąd dowodów na przetrwanie czarno-białego ptaka z czerwoną czapeczką nie jest sam w sobie wystarczający. "Dziesięć filiżanek słabej kawy nie daje dzbanka mocnej kawy" mówi.

Wśród zebranych przez badaczy nagrań jest m.in. wideo z 2022 r., na którym widnieją dwa ptaki podobne do dzięcioła wielkodziobego. Sceptycy wskazują jednak, że pod pewnymi kątami bardzo podobnie wyglądają inne występujące na tym obszarze gatunki dzięciołów.

Sprawa jest jednak pilna. Dzięcioł wielkodzioby nie został dotąd formalnie uznany za gatunek wymarły, mimo, że ostatnia potwierdzona obserwacja miała miejsce 80 lat temu. W zeszłym roku federalna agencja US Fish and Wildlife Service wstrzymała się z wydaniem tej decyzji. Jeśli gatunek zostałby uznany za wymarły, mogłoby to paradoksalnie bardzo zagrozić przetrwaniu domniemanych resztek populacji - bo automatycznie przestałby być uważany za gatunek chroniony. Ostateczna decyzja ma zostać podjęta jeszcze w tym roku.

Nowy obowiązek dla firm. Czym jest raportowanie ESG?Polsat News
INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas