Morskie ogórki świecą w ciemności. Naukowcy byli w szoku

Naukowcy po raz pierwszy zaobserwowali bioluminescencję, czyli naturalny proces wytwarzania światła, u strzykw. Te prymitywne, przypominające kształtem morskie stworzenia wykazują zaskakujące zdolności. Badacze sądzą, że świecić może nawet 200 gatunków tych zwierząt.

Podwodny robot, zanurzający się na dno oceanu, dokonał odkrycia, którego naukowcy się nie spodziewali. Pojazd w morskich głębinach odkrył 10 gatunków strzykw, potocznie zwanych "morskimi ogórkami", które emitują światło

"Obserwacje były całkowicie nieoczekiwane, to było jak spektakularny film" - mówi Manabu Bessho-Uehara z Uniwersytetu w Nagoya w Japonii. "W sterowni na statku badawczym nikt nie mógł powiedzieć nic poza 'wow'".

Bardzo pospolite ogórki

Strzykwy to bezkręgowe zwierzęta spotykane w większości mórz i oceanów świata. Mają podłużne ciała, małe oczka otaczając otwór gębowy i poruszają się niespiesznie po morskim dnie. Większość z nich żywi się małżami i innymi morskimi bezkręgowcami. Zasiedlają około 70 proc. powierzchni planety, a w niektórych miejscach stanowią nawet 90 proc. biomasy ekosystemów. 

Reklama

Mimo tej powszechności, naukowcy nigdy dotąd nie zaobserwowali strzykw, które korzystałyby z bioluminescencji. Emitowanie światła przez zwierzęta jest zjawiskiem dość powszechnie spotykanym w najgłębszych, mrocznych partiach oceanu. Zwierzęta emitują blade światło, by zwabić ofiary lub partnerów albo odstraszyć wrogów. 

To światło jest jednak zazwyczaj na tyle blade, że potwierdzenie, że dany organizm je emituje, bywa nie lada wyzwaniem. Naukowcy najczęściej zabierają znalezione w morzu okazy na pokład statku badawczego, by badać w całkowitej ciemności, ale różnica warunków panujących w laboratorium w porównaniu z tymi z dna morza może negatywnie wpłynąć na zdolność zwierząt do świecenia. 

Świecenie świeceniu nierówne

"Ciśnienie, temperatura, warunki oświetleniowe, dźwięk i skład chemiczny wody morskiej: wszystko różni się od zbiornika wody morskiej na statku" - mówi Bessho-Uehara magazynowi “New Scientist".

Aby zobaczyć bioluminescencję w głębinach morskich, Bessho-Uehara i jego współpracownicy wysłali zdalnie sterowany pojazd na głębokość około 1000 metrów na dno morskie w pobliżu Monterey Bay w Kalifornii. Robot był wyposażony w bardzo czułą kamerę i ramię, którym można było sterować ze statku.

Okazało się, że w naturalnym środowisku zwierzęta emitowały światło w formie fal, które przebiegały przez całą długość ich ciała. Na statku zachowywały się zupełnie inaczej - bioluminescencja objawiała się w postaci niebieskiego światła równomiernie emitowanego przez całe ciało zwierzęcia. 

W głębinach świecenie się opłaca

Naukowcy uważają, że bioluminescencja "morskich ogórków" może stanowić mechanizm obronny. Jeśli drapieżnik spróbuje zjeść strzykwę, ta może zacząć świecić, aby przyciągnąć inne, szybko pływające drapieżniki, takie jak kalmary czy ryby, które mogą z kolei spróbować zjeść napastnika.

Ta strategia działa jedynie w przejrzystej wodzie. Działalność człowieka może jednak spowodować zmętnienie morza. Na przykład głębinowe wydobycie minerałów lub wiercenia w celu wydobycia ropy i gazu powodują zawieszanie cząstek mułu w wodzie, uniemożliwiając przenikanie światła i zakłócając zdolność organizmów do komunikowania się za jego pomocą. 

Nowe odkrycia oznaczają, że bioluminescencję zaobserwowano obecnie u 26 z 249 znanych gatunków ogórków morskich. Na podstawie powiązań ewolucyjnych między świecącymi gatunkami badacze szacują, że na dnie morskim może występować ponad 200 bioluminescencyjnych gatunków ogórków morskich.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: nauka | zwierzęta | Ocean | bioluminescencja
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy