Reklama

Krzyczące pszczoły. Nie tylko ludzie wrzeszczą, gdy dzieje się coś przerażającego

Azjatyckie pszczoły miodne, atakowane przez gigantyczne szerszenie, wzywają pomocy, używając skrzydeł do wydawania dźwięku przypominającego krzyk.

W życiu pszczoły nie ma wielu widoków tak przerażających, jak zbliżające się ogromne szerszenie. Największe, azjatyckie szerszenie Vespa soror i Vespa mandarinia są w stanie zdziesiątkować całą kolonię pszczół miodnych. Ich inwazje są brutalne. Ogromne szerszenie, ze względu na swoje rozmiary i zaciekłość, mogą w ciągu kilku godzin zdewastować cały ul, zabijając tysiące obrońców i porywając larwy, które są wykorzystywane jako pokarm dla ich własnych młodych. 

Pszczoły nie mają wielu dobrych sposobów na obronę. Ale nowe badanie, opublikowane w Royal Society Open Science pokazuje sposób, w jaki przystosowały się do zagrożenia. W chwili, gdy pojawiają się szerszenie, wzniecają alarm zarezerwowany wyłącznie dla śmiertelnego zagrożenia płynącego z ataku ogromnych najeźdźców. 

Reklama

"Brzmi bardzo niepokojąco" mówi współautorka badania Heather Mattila, badaczka z Wellesley College. "Charakteryzuje się szybkimi wybuchami wysokich dźwięków, których częstotliwość zmienia się w nieprzewidywalny sposób — są dość ostre i hałaśliwe".

Milczenie pszczół?

Naukowcy wskazują na fascynujące podobieństwo między tym sygnałem alarmowym a panicznymi krzykami przerażonych naczelnych, ptaków czy surykatek. "Fakt, że sygnały alarmowe pszczół są bardzo podobne do sygnałów używanych przez ssaki, które również żyją w grupach społecznych i dzielą się informacjami o otaczających je zagrożeniach, jest niesamowity" pisze Mattila.

Współpracując z lokalnymi pszczelarzami w Wietnamie, Mattila i jej koledzy spędzili siedem lat na badaniu interakcji między pszczołami miodnymi a olbrzymimi szerszeniami. Umieścili w ulach mikrofony, dzięki którym nagrali ponad 1300 minut dźwięków pszczelej kolonii. Wśród nagranych dźwięków nagrali zupełnie nowe sygnały alarmowe, które nazwali "piskami antydrapieżniczymi". Aby odizolować sygnały alarmowe pszczół od zagłuszających je, przypominających helikopter odgłosów szerszeni, rejestrowali też reakcje pszczół na papier pokryty feromonami drapieżników. 

Porównując zapis z mikrofonów z obrazem rejestrowanym przez kamery, zauważyli, że w obliczu ataku drapieżników, pszczoły podnosiły odwłoki i brzęczały skrzydłami, jednocześnie biegając po nieprzewidywalnych ścieżkach. 

Wrzaski i dreszcze

"To jak wrzask" - powiedziała portalowi Gizmodo Hongmei Li-Byarlay, entomolog z Central State University w Ohio. Porównała wydawane przez pszczoły dźwięki do "płaczu". 

"Dostawałam dreszczy słuchając tych nagrań" opowiada Mattila. "Zaczęłam się martwić o pszczoły, mimo że nagrania są sprzed lat, a te owady dawno nie żyją. W tych dźwiękach jest coś bardzo ludzkiego i rozpoznawalnego".

Obserwacje wykazały, że intensywność krzyków osiąga szczyt, gdy szerszenie unoszą się przed wejściem do kolonii. Okrzyk zbiega się w czasie z gromadzeniem się pszczół w wejściu do ula - gdy rozbrzmiewa, we wrotach kolonii pojawia się ośmiokrotnie więcej robotnic. Nadal nie wiadomo jednak, czy to właśnie okrzyk alarmowy wywołuje reakcję obronną u pszczół z danego roju. Podobnej reakcji nie zaobserwowano u europejskich pszczół miodnych, które nie mają doświadczenia w odpieraniu ataków azjatyckich szerszeni. Sygnał nie pojawiał się również, gdy do kolonii zbliżały się drapieżniki mniejsze, niż ogromne szerszenie.

Azjatyckie pszczoły opracowały szereg innych strategii na obronę przed ogromnymi drapieżnikami, które osiągają rozmiary nawet dziesięciokrotnie większe od swoich ofiar. Naukowcy zaobserwowali wcześniej, że pszczoły zalepiają wejścia do uli zwierzęcym łajnem odstraszającym szerszenie. Niektóre ich odmiany potrafią współpracować w ramach obrony, oblepiając napastnika kulą liczącą kilkadziesiąt robotnic. Zaatakowany w taki sposób szerszeń umiera z przegrzania i uduszenia. 

"Musimy przeprowadzić kolejne eksperymenty, w których będziemy odtwarzać te dźwięki koloniom, które nie są atakowane przez szerszenie, i obserwować ich reakcję" - mówi Mattila. "To pozwoliłoby nam poznać specyficzną reakcję pszczół na te dźwięki. Obecnie wiemy, że sygnały i obrona zachodzą w tym samym czasie, ale nie jest jasne, które z nich jest przyczyną, a które skutkiem".

Badaczka podkreśla jednak, że samo odkrycie tego, że pszczoły dysponują tak konkretnymi sygnałami alarmowymi jest fascynujące i ma nadzieję, że "ludzie docenią, jak skomplikowany jest świat pszczół miodnych i jak dobrze są przygotowane do reagowania na zagrożenia, z jakimi się spotykają".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy