Reklama

Kot to sympatyczny pupil. Przy tym niezwykły zabójca

Kochacie koty? Wcale nas to nie dziwi, bo kto nie ma słabości do tych słodkich zwierzaków? Problem w tym, że te cudowne, urocze pełne czaru i charakteru domowe stworzenia kryją mroczną tajemnicę. Ich obecność wyniszcza całe ekosystemy.

Koty uznawane są za gatunek inwazyjny. Na listę wpisał je National Wildlife Federation, który definiuje każdy rodzaj żywego organizmu - zwierzę, roślinę, a nawet bakterię lub grzyba - który nie jest rodzimy dla danego ekosystemu i powoduje w nim szkody. Koty domowe doskonale wpisują się w tę definicję i wymieniane są przez Międzynarodową Unię Ochrony Przyrody jako jeden ze 100 najbardziej inwazyjnych gatunków na świecie.

Kot domowy, niezwykły zabójca

W samych Stanach Zjednoczonych koty zabijają co roku szacunkowo ponad miliard ptaków i ponad sześciu miliardów innych małych zwierząt. To znacznie więcej niż ginie z przyczyn związanych z działalnością człowieka, takich jak turbiny wiatrowe, linie energetyczne czy kolizje z samochodami. Globalne badanie opublikowane w marcu 2020 r. wykazało, że koty domowe zabijają od 4 do 10 razy więcej dzikich zwierząt na hektar niż porównywalne rodzime gatunki drapieżników. W sumie te słodkie pupile doprowadziły do wyginięcia aż 33 gatunków.

Reklama

Pilnuj swojego kota. Czworonogi doprowadziły dziesiątki gatunków na skraj zagłady

"Zapomnij więc o tej często słyszanej argumentacji, że koty domowe po prostu odgrywają taką samą rolę w ekosystemie, która w przeciwnym razie byłaby odgrywana przez naturalnych, rodzimych drapieżników" - skomentował te statystyki na stronie Uniwersytetu Stetson w DeLand (Floryda, USA), Arie Trouwborst, profesor nadzwyczajny prawa ochrony środowiska na Uniwersytecie Tilburg.

Kot. Zabija jawnie i po cichu. Oto lista chorób

Oprócz zabijania zagrożonych gatunków ptaków negatywny wpływ kotów na ekosystemy obejmuje coś w rodzaju efektu strachu - jedno z badań wykazało, że krótkotrwałe umieszczenie kota w pobliżu gniazda kosów zmniejszyło późniejsze karmienie ich młodych o jedną trzecią. Dodatkowo koty konkurują o małe ofiary z innymi dzikimi zwierzętami, takimi jak sowy. Zwierzęta te roznoszą też choroby, takie jak np. wścieklizna. Jak przytacza portal CBS News, w 2014 roku spośród zwierząt domowych, które zachorowały na wściekliznę, około 60 procent stanowiły koty. W Polsce natomiast w bieżącym roku na terenie Warszawy miała miejsce epidemia wścieklizny, w związku z którą wprowadzono nakaz szczepienia tych zwierząt.

Jak prawie wszystkie gatunki inwazyjne, koty mają również szybkie tempo rozmnażania. Samice mogą rozpocząć rozmnażanie w wieku zaledwie sześć miesięcy i robić to co cztery miesiące, wydając na świat do 12 kociąt rocznie. W ciągu zaledwie ostatnich 40 lat liczba kotów domowych w USA potroiła się. Chociaż trudno jest dokładnie policzyć liczbę zdziczałych kotów, szacuje się, że obecnie w Stanach jest ich co najmniej 30 mln. Dodatkowe 40 mln kotów domowych ma tam regularny dostęp do przestrzeni na zewnątrz.

W Polsce natomiast według niektórych szacunków jest około 3 mln bezdomnych kotów i psów.

Koty domowe wpływają także na populacje dzikich kotów, takich jak np. nasze rodzime żbiki, poprzez krzyżowanie się z nimi i wpływanie w ten sposób na pulę genów gatunku.

Koty podczas jedzenia idą na łatwiznę, ale nie dlatego, że są leniwe

Odpowiedzialność samorządów

Jak rozwiązać ten problem? Przede wszystkim koty należy sterylizować, a po drugie zdecydowanie najlepiej jest trzymać je w domu i w ogóle nie wypuszczać na zewnątrz. Kot domowy zdecydowanie może bowiem realizować swoje wszystkie potrzeby behawioralne przebywając cały czas w domu.

W przypadku bezdomnych czy zdziczałych kotów konieczne jest natomiast opracowanie skutecznych programów masowej sterylizacji oraz umieszczania ich w schroniskach i egzekwowania wypełniania tych obowiązków przez samorządy.

W Polsce już teraz zgodnie z Ustawą o ochronie zwierząt gminy zobowiązane są do zapewnienia bezdomnym kotom miejsca w schronisku, opieki nad tymi wolno żyjącymi, odławiania bezdomnych kotów, poszukiwania dla nich właścicieli, oraz finansowania z własnych środków sterylizacji i kastracji zwierząt zarówno bezdomnych, jak i posiadających właścicieli. W praktyce jednak gminy często nie wywiązują się ze swoich obowiązków wynikających z tego zapisu.


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama