Reklama

Czy szerszeń azjatycki jest już w Polsce i czym różni się od szerszenia europejskiego?

Inwazja szerszeni azjatyckich w Europie zaczęła się 18 lat temu. Choć początkowo przebiegała dyskretnie, teraz zaczyna nabierać tempa. Wszystko zaczęło się od pasażerów na gapę, którzy dotarli do Europy w kontenerze z ceramiką. Podobnie, jak szerszenie europejskie, dorosłe szerszenie azjatyckie żywią się głównie cukrami - nektarem, nadgniłymi owocami czy sokiem drzew. Ale ich larwy są żarłocznymi mięsożercami. Żeby odchować młode, robotnice szerszeni stale polują, głównie na inne owady. I są w tym bardzo dobre.

  • Szerszenie azjatyckie przybyły do Europy w 2004 roku. 
  • Ich przybycie przeszło zupełnie niezauważone, w końcu położony pod Bordeaux Verdon-sur-mer, jest jednym z najbardziej ruchliwych portów kontenerowych na atlantyckim wybrzeżu Francji, gdzie każdego dnia rozładowywane są setki ładunków z całego świata. kilkucentymetrowych pasażerów na gapę można było w tym zgiełku po prostu przegapić. 
  • Tymi pasażerami były szerszenie azjatyckie żółtonogie (Vespa velutina nigrithorax), owady zamieszkujące zazwyczaj obszar rozciągający się od południowych Chin przez Tajlandię po Indonezję. 
  • Mimo że europejski klimat raczej odbiega od tego, do którego przywykły, poczuły się na naszym kontynencie całkiem dobrze. Na tyle dobrze, że od przybycia do Europy coraz szybciej zwiększają swój zasięg. 

Reklama

Inwazja szerszeni azjatyckich w Europie. Czy są już w Polsce?

Od przybycia do Francji w 2004 r., szerszenie azjatyckie zwiększają swoje terytorium w tempie 60-80 km rocznie. Francję opanowały już niemal zupełnie. W 2010 roku dotarły do Hiszpanii, w 2011 do Portugalii i Belgii, w 2012 do Włoch, w 2014 do Niemiec, a w 2016 do Wielkiej Brytanii. Jeśli utrzymają tempo, do Polski mogą dotrzeć w drugiej połowie tego dziesięciolecia. Mrozy nie są im straszne: najdalej na północ wysuniętą populację owadów odkryto w 2019 roku w Hamburgu. 

Nie ma powodu do tego, by szybko myśleć o emigracji na inny, pozbawiony azjatyckich najeźdźców kontynent. Ludziom niewiele grozi. Azjatyckie szerszenie nie są agresywniejsze od europejskich, a ich użądlenie nie jest groźniejsze, niż użądlenie przez naszą lokalną osę. Ale to nie ludzie powinni obawiać się szerszeni azjatyckich.

O ile szerszeń europejski od czasu do czasu zabija pszczoły miodne, o tyle jego azjatycki kuzyn jest wysoce wyspecjalizowanym pszczelim terminatorem. O wiele większe od pszczół owady urządzają zasadzki, czekając przed wlotem do ula i atakują pszczele robotnice wracające z pokarmem do roju. 

Pszczoła nie ma szans - w ciągu kilku sekund jest zabijana i szatkowana potężnymi żuwaczkami, a jej zwłoki trafiają do ula, w którym czekają młode szerszenie. Polują także na inne owady, szybko prowadząc do przetrzebienia ich populacji. 

Choć w sumie i tak mieliśmy szczęście. Szerszenie azjatyckie, które dotarły do Europy to nie to samo, co szerszeń japoński Vespa mandarinia, dla niepoznaki również nazywany szerszeniem azjatyckim. 

O ile pojawiające się w Europie V. velutina są nieco mniejsze od europejskich szerszeni - królowe osiągają do 3 cm długości, a robotnice ok. 2,5 cm, o tyle V. mandarinia to prawdziwy olbrzym: królowe dorastają niemal do 6, a robotnice 5 cm. Tamte szerszenie także zaczęły podbijać już inne kontynenty - w 2019 r. znaleziono je w Ameryce Północnej, gdzie szybko nadano im nieco dramatyczny przydomek "szerszeni-morderców". Ale do nas jeszcze nie dotarły.  

Szerszeń azjatycki i szerszeń europejski. Czym się różnią?

"Nasze" szerszenie azjatyckie są ciemniejsze od europejskich szerszeni i os - mają ciemne brzuchy z żółtymi plamami pojawiającymi się w pobliżu odwłoka. Mają też żółtobrązowe odnóża i pomarańczowe głowy. Są też stosunkowo nieśmiałe - rzadziej od europejskich żądlą ludzi, choć jeśli zbliżysz się do ich gniazda, nie licz na litość. 

Gniazda, podobne do gniazd os czy europejskich szerszeni, zbudowane są z przeżutego drewna i innego materiału roślinnego. W przeciwieństwie do szerszenia europejskiego, który zazwyczaj buduje gniazda z wejściem na dole, gniazda szerszeni azjatyckich, zazwyczaj znajdujące się na drzewach czy dachach, mają wejścia po bokach. 

Szerszeń azjatycki atakuje ule pszczół

Problemy zaczynają się, gdy gniazda szerszeni azjatyckich znajdują się w pobliżu pszczelich uli. Ogromne szerszenie traktują je jak bary z fast foodem i często przylatują całymi falami, by polować na powracające do ula robotnice. Problemem jest nie tylko sam fakt zabijania przez nie robotnic, ale i to, że wraz ze zmniejszającą się liczbą pszczół, do ula dociera coraz mniej pyłku

To z kolei może spowodować śmierć części lub wszystkich larw - bez młodych pszczół cała kolonia może szybko obumrzeć.

Likwidacja gniazd inwazyjnych szerszeni kosztuje miliony

W 2020 r. francuscy naukowcy pod kierunkiem prof. Francka Courchampa z Université Paris-Saclay próbowali oszacować to, ile inwazja szerszeni azjatyckich może kosztować Europę. Rachunek idzie w miliony euro

Likwidacja gniazd inwazyjnych szerszeni już dziś kosztuje około 11,9 mln EUR we Francji, 9,0 mln EUR we Włoszech i 8,6 mln euro w Wielkiej Brytanii.

Likwidacja gniazd nie zatrzymała jednak jak dotąd postępów szerszeni. Badacze szacują, że niszczonych jest tylko 30-40 proc. kolonii szerszeni, głównie tych, które mogą stanowić zagrożenie dla ludzi czy pszczół. 

A tam, gdzie szerszenie raz dotarły, często szybko ich przybywa. Przykładem jest brytyjska wyspa Jersey. Pierwsze gniazdo szerszenia azjatyckiego odkryto tam w 2016 roku. W 2019 zniszczono już 83 kolonie inwazyjnych owadów.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: szerszeń | gatunki inwazyjne | szerszeń azjatycki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy