Reklama

Za mało w dzień, za dużo w nocy. Zanieczyszczenie światłem może wpędzać w depresję

Ekspozycja na światło może być powiązana z kilkoma schorzeniami psychicznymi. Najnowsze badanie wskazuje, że niedobór światła w ciągu dnia lub zbyt intensywne oświetlenie w nocy może przyczyniać się do problemów umysłowych.

Australijscy badacze przeprowadzili największe dotąd na świecie badanie analizujące związki ekspozycji na światło z częstotliwością występowania pewnych schorzeń psychicznych. Ich wyniki wskazują, że istotny wpływ na nasze zdrowie psychiczne może mieć zarówno nadmiar sztucznego światła po zmroku, jak i niedobór światła w dzień. 

„Wydaje się, że ekspozycja na światło w dzień i w nocy są ważnymi czynnikami środowiskowymi, które przyczyniają się do ryzyka wystąpienia pewnych zaburzeń psychicznych. Wpływ na ich wystąpienie mają też predyspozycje genetyczne i inne czynniki środowiskowe, które wzajemnie ze sobą oddziałują” mówi magazynowi “New Scientist” Angus Burns z Monash University w Melbourne w Australii.

Reklama

W największym przeprowadzonym dotąd takim badaniu australijski zespół przeanalizował dane dotyczące 86 tys. uczestników brytyjskiego badania Biobank. Jego uczestnicy przez tydzień nosili na nadgarstku licznik kroków z wbudowanymi czujnikami światła. Czujniki nie rozróżniały światła naturalnego i sztucznego, ale odnotowywały czas, kiedy doszło do ekspozycji. Uczestników pogrupowano na cztery grupy wedle ich ekspozycji na światło. Badani samodzielnie wypełniali też kwestionariusze dotyczące samopoczucia psychicznego. 

Zanieczyszczenie światłem może wpędzać w depresję

Osoby, które miały do czynienia z najwyższą ekspozycją na światło w nocy były o 34 procent bardziej podatne na zespół stresu pourazowego (PTSD) niż osoby z grupy o najniższej ekspozycji. PTSD może powodować problemy ze snem. 

Zespół uwzględnił też poziomy aktywności uczestników mierzone za pomocą licznika kroków. Chodziło o sprawdzenie tego, czy czynnikiem ryzyka jest sama nocna aktywność, mierzona na podstawie ilości kroków, czy też samo narażenie na światło. Wyniki wskazują, że to światło, a nie ruch były najważniejszym wskaźnikiem sugerującym ryzyko wystąpienia zaburzeń. Na wyniki nie wpłynęła też analiza tego, jak długo spali badani. Zdaniem Burnsa, ekspozycja na światło może mieć bezpośredni wpływ na pobudzenie badanych, zaburzając ich rytmy dobowe, wpływające na niemal całą naszą fizjologię. 

Wyniki pokazują również, że uczestnicy z największą ekspozycją na światło w nocy byli od 21 do 30 procent bardziej narażeni na poważne zaburzenia depresyjne, zachowania związane z samookaleczeniami czy psychozy w porównaniu z uczestnikami z najniższym czas ekspozycji na światło. Dla porównania, osoby o największej ekspozycji na światło w ciągu dnia były o 18 do 31 procent mniej narażone na poważne zaburzenia depresyjne i inne problemy w porównaniu z uczestnikami o najniższej ekspozycji na światło w ciągu dnia.

Naukowcy podkreślają jednak, że związek przyczynowo-skutkowy może być bardziej złożony, bo osoby cierpiące na takie schorzenia jak depresja mogą spędzać mniej czasu na świeżym powietrzu, otrzymując w ten sposób mniejszą dawkę światła dziennego. Z kolei osoby z predyspozycjami do PTSD mogą czuć się bardziej komfortowo, śpiąc przy włączonym świetle. Zdaniem Burnsa jednak pomiary aktywności sugerują, że ekspozycja na światło lub jej brak może być istotnym elementem zwiększającym ryzyko zachorowania. Wszyscy uczestnicy badania byli w wieku od 37 do 73 lat. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy