Reklama

Sprawiedliwa transformacji Śląska: Dobra analiza, nierealny harmonogram

Do 30 czerwca potrwają konsultacje planu sprawiedliwej transformacji Śląska. To właśnie w tym regionie transformacja energetyczna i odejście od węgla będzie najtrudniejsze, tym bardziej że Komisja Europejska musi jeszcze zaakceptować umowę społeczną z górnikami.

Jak ocenia Pani plan sprawiedliwej transformacji województwa śląskiego? 

Marta Anczewska, specjalistka ds. sprawiedliwej transformacji, WWF Polska: Jeśli chodzi o diagnozę i rozpoznanie potrzeb, wpływu transformacji na gminy, mieszkańców i przedsiębiorczość, to on jest dobrze napisany. Natomiast tutaj pojawia się podobny problem, jak w przypadku Lubelszczyzny, czyli harmonogram odchodzenia od węgla. Jest on niewystarczająco ambitny, co więcej, jest nierealny. Sądzę, że nie przejdzie zderzenia z Komisją Europejską. 

Reklama

Plan wymaga zgody Komisji na pomoc publiczną. Od tego też władze polskie i związkowe uzależniają realizację tego harmonogramu. I to właśnie on jest jego bardzo dużym mankamentem. Gdyby terminarz uwzględniał prawdziwe okoliczności rynkowe i nowy cel redukcji emisji UE, który wymusi szybsze zamykanie kopalń, to Terytorialny Plan Sprawiedliwej Transformacji byłby po prostu lepszy. Planowanie zamknięcia ostatniej kopalni węgla energetycznego w 2049 r. to niepoważne podejście do sprawy. 

Jeżeli chodzi o sprawy gospodarcze, społeczne czy rekultywację terenów pogórniczych, to widzimy tu bardzo dużo dobrych inicjatyw, odpowiadających na potrzeby Śląska. W regionie nakładają się wyzwania związane ze zmianą energetyki i profilu gospodarczego gmin górniczych. Tam, gdzie gminy są uzależnione od kopalni, otrzymują priorytet. Dobrze pogodzono przedsiębiorczość i podnoszenie kwalifikacji mieszkańców. To byłoby świetne narzędzie, gdyby tylko zmienić harmonogram. 

Co się stanie, jeżeli Komisja Europejska odrzuci umowę społeczną z górnikami, która jest ważną częścią tego planu? 

Nie mamy planu "B". To też nie są moje domysły - to słowa wiceministra aktywów państwowych, Artura Sobonia. W razie odrzucenia umowy, prace nad sprawiedliwą transformacją mogą po prostu stanąć. Moim zdaniem Komisja zawetuje poszczególne elementy i albo będzie żądała skrócenia harmonogramu, lub zgodzi się tylko na osłony społeczne, jednocześnie nie dając zielonego światła na dopłaty do wydobycia. Wtedy rząd będzie musiał podjąć decyzję, w jaki sposób zapewnić spółkom górniczym funkcjonowanie. 

Na Śląsku trzy kopalnie będą pracowały do 2049 r., czyli na rok przed planowanym osiągnięciem neutralności klimatycznej przez Unię. Czy to nie jest granie na nerwach Brukseli?

Trudno mi oceniać intencje rządzących i związków. Myślę, że niewiele osób w Polsce wierzy w ten harmonogram, łącznie z osobami, które złożyły swoje podpisy pod tym dokumentem. Wszyscy, którzy choć trochę się w tym orientują wiedzą, że ten plan nie utrzyma się ze względów ekonomicznych. Będziemy też wygaszać elektrownie węglowe i ten proces przyspieszy za pięć lat. Trudno sobie wyobrazić pracę kopalni, jak nie będzie rynku zbytu dla węgla. 

Czy sprawiedliwa transformacja będzie głównie spoczywała na barkach samorządów? 

Jeśli chodzi o wpływ na gospodarkę, kwestie społeczne czy ogólny dobrobyt w regionie to tak, i to zwłaszcza jeżeli jest to stricte gmina górnicza. Bez względu na różne rządowe porozumienia, te koszty się pojawią, i one są już dzisiaj. Rząd może im albo pomóc, dając takie dane, które pomogą sformułować dobre plany, albo jak w przypadku Turowa - dawać plany z kosmosu, tak że region nie może przygotować odpowiedniej strategii. W takiej sytuacji samorząd nie dostanie unijnych pieniędzy i przez siedem lat będzie czekał na kolejną dotację. 

Województwo śląskie chce brać przykład w sprawiedliwej transformacji z Nadrenii Północnej-Westfalii. Czy słusznie? 

Niemcy biegli w sztafecie, my biegniemy na 100 m. Nie mamy komfortu czasowego, który był, kiedy Niemcy transformowały swoje regiony. Tam to zajęło 50 lat. 

My, w czasach kryzysów, w tym klimatycznego, nie mamy tyle czasu. Ten proces będzie dużo szybciej następował. Widzimy, jak ta dynamika zmieniła się w ciągu ostatnich dwóch lat. Rynek wyprzedza decyzje polityczne. Główne dokumenty strategiczne, jak PEP2040 są nieaktualne. Rynek węgla załamał się i zaczął przynosić straty. Nie możemy wzorować się na Niemcach, szczególnie że ich transformacja pochłonęła ogromne pieniądze. To można zrobić taniej. Przykładem jest Wschodnia Wielkopolska. Region wyznaczył sobie szybsze wygaszenie pracy kopalni i osiągnięcie celu neutralności klimatycznej. To przyciągnie inwestorów. Podobnie powinno stać się na Śląsku. Inaczej przegra transformację. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy