Reklama

Bełchatów kończy z węglem. Premier: Może będzie tam atom

Wygaszanie zacznie się od 2030 r., a ostatni blok węglowy zostanie wyłączony sześć lat później. Takie postanowienia znalazły się w planie sprawiedliwej transformacji Zagłębia Bełchatowskiego.

Zarząd województwa łódzkiego przyjął projekt planu sprawiedliwej transformacji Zagłębia Bełchatowskiego. Zawiera daty wygaszenia bloków energetycznych Elektrowni Bełchatów oraz termin zakończenia wydobycia węgla brunatnego w regionie bełchatowskim. Przygotowanie takiego planu jest niezbędne podczas ubiegania się o środki unijne dla regionu. 

Cel: wsparcie transformacji z UE

Elektrownia Bełchatów zapewnia ponad 20 proc. prądu w Polsce i obecnie, zdaniem ekspertów, jest kluczowa dla polskiego bezpieczeństwa energetycznego.

Reklama

PGE w rozesłanym dziś komunikacie stwierdza, że realizacja tych planów będzie możliwa przy założeniu otrzymania wsparcia unijnego. 

- Zależy nam na tym, żeby województwo łódzkie mogło korzystać ze środków unijnych na sprawiedliwą transformację. Zaplanowanie dat wyłączenia bloków energetycznych Elektrowni Bełchatów oraz zakończenia eksploatacji złóż węgla brunatnego Bełchatów i Szczerców, jak również odejście od planu eksploatacji złoża Złoczew mają fundamentalne znaczenie z punktu widzenia planowania przyszłości Kompleksu Energetycznego Bełchatów, jego pracowników oraz mieszkańców tego regionu. Mają również znaczenie symboliczne, ponieważ to od powodzenia tego projektu w dużej mierze zależeć będzie sukces polskiej transformacji energetycznej - podkreślił prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej Wojciech Dąbrowski.

W opublikowanym planie znalazły się daty wyłączenia z eksploatacji bloków energetycznych Elektrowni Bełchatów.  

Zgodnie z danymi Ministerstwa Aktywów Państwowych (MAP) będą to: 

2030 r. - 1 blok, 2031 r. - 1 blok, 2032 r. - 2 bloki, 2033 r. - 2 bloki, 2034 r. - 3 bloki, 2035 r. - 2 bloki, 2036 r. - 1 blok. 

Z kolei - według danych Ministerstwa Aktywów Państwowych - zakończenie trwającej obecnie eksploatacji złóż w polach Bełchatów i Szczerców nastąpi odpowiednio w 2026 r. i 2038 r.

"Sensowna data"

- To pierwsza deklaracja PGE, że Bełchatów w ogóle będzie się takiej transformacji podejmował. Miejmy nadzieję, że ta decyzja odblokuje środki z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji dla regionu - komentuje plany PGE dla Zielonej Interii Paweł Czyżak, ekonomista i analityk danych Fundacji Instrat. - Jeśli chodzi o konkretne daty wyłączenia konkretnych bloków, to my w Fundacji Instrat w analizach z marca także szacowaliśmy, że ten 2036 jeśli chodzi o wyłączenie elektrowni jest sensowną datą - mówi ekspert. 

Jednak według fundacji Instrat pozostałe bloki węglowa w Bełchatowie zostaną wyłączone wcześniej, niż twierdzi PGE. - Większość z nich traci kontrakty mocowe w 2025 r. i 2028 r., a energia z nich staje się bardzo droga. Wątpię, czy stare bloki dotrwają do 2033 r., czy 2034 r., chyba że mówimy o funkcjonowaniu, jako bloki rezerwowe. Natomiast to, ile mają one wtedy wytwarzać prądu według PGE, jest w moich oczach zupełnie nierealistyczne - mówi Czyżak. 

PGE twierdzi, że bloki te mają wytwarzać 7 TWh energii elektrycznej w 2030 r., a według analizy Instratu, one nie będą już wtedy generowały prawie nic, co będzie zgodne z unijnymi celami i scenariuszami. - PGE moim zdaniem podkoloryzowuje sytuację ekonomiczną bloków, bo one będą wtedy leciały na stratach. Im więcej wyprodukują prądu, tym większe straty dla NABE, które będzie wtedy posiadało te aktywa węglowe. Być może PGE ma w nosie, ile straci NABE, ale wydaje mi się to małe realne - stwierdza ekspert. 

"Plan oderwany od rzeczywistości"

Organizacje zajmujące się ochroną środowiska twierdzą, że "harmonogram jest oderwany od rzeczywistości". - W świetle kryzysu klimatycznego, ale i realiów ekonomicznych utrzymywanie elektrowni Bełchatów przez kolejne 15 lat jest nierealne. To, co robi PGE to dalsze oszukiwanie społeczności lokalnej. Bez uczciwego postawienia sprawy i planu odejścia od węgla do 2030 roku nie sposób jest zapewnić sprawiedliwą transformację. Swoją drogą, sam prezes PGE Wojciech Dąbrowski przyznał kilka tygodni temu, że węgiel w Bełchatowie skończy się maksymalnie za 12-13 lat - mówi Joanna Flisowska z Greenpeace.

W planie sprawiedliwej transformacji województwa łódzkiego potwierdzono, że eksploatacja węgla ze złoża Złoczew byłaby trwale nierentowna, wobec czego PGE nie planuje wydobywania stamtąd węgla brunatnego i obszar ten został zgłoszony do obszaru transformacji. - Nareszcie PGE przestaje mydlić ludziom oczy, że zbuduje kopalnię Złoczew. Od samego początku ta inwestycja nie miała racji bytu, a od dłuższego czasu tajemnicą poliszynela było, że tak naprawdę koncern wcale nie ma zamiaru jej zbudować. Szkoda tylko, że plany odkrywki spowodowały, że przez lata Złoczew nie mógł się normalnie rozwijać. PGE powinna zainwestować w regionie w zieloną energię, aby wynagrodzić tej społeczności stracony czas, gdy przez lata obiecywano ludziom złote góry - komentuje Joanna Flisowska, szefowa zespołu Klimat i Energia w Greenpeace Polska.

- Planowane zamknięcie elektrowni w Bełchatowie to bardzo dobra wiadomość, tego wymaga bezpieczeństwo klimatyczne Polski. Gorszą wiadomością jest to, że bloki mają być zamykane dopiero po 2030 r. - twierdzi Ilona Jędrasik z Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi dodając: - Wygaszenie większości bloków do 2030 roku i utrzymanie w pracy jedynie najnowszego bloku numer 14 jest scenariuszem lepszym dla ludzi i klimatu. Jak zwraca uwagę ClientEarth, spółka PGE nie wycofała się ze starań o uzyskanie koncesji na wydobycie węgla w Złoczewie. 

- Zwracamy uwagę, że w komunikatach mowa jest o tym, że PGE nie będzie budować kopalni Złoczew, a nie, że ta kopalnia nie powstanie. Cały czas słyszymy o planach tworzenia nowego podmiotu na rynku, który ma przejąć aktywa węglowe. Czy nie jest więc tak, że inwestycje w Złoczewie przejmie ktoś inny? To bardzo ważne pytanie, na które powinniśmy poznać jasną odpowiedź. Formalnie proces pozyskiwania koncesji na wydobycie w Złoczewie wciąż trwa i w naszej ocenie jest za wcześnie na otwieranie szampana - dodała Ilona Jędrasik.

Największy pracodawca

- Kompleks Energetyczny Bełchatów jest dzisiaj największym pracodawcą na obszarze transformacji województwa łódzkiego, dlatego tak ważne jest dla nas odpowiednie zaplanowanie jego przyszłości w taki sposób, aby możliwe było zminimalizowanie negatywnych skutków społeczno-gospodarczych wygaszania jego działalności w sektorze wydobywczo-energetyczny - oświadczył marszałek województwa łódzkiego Grzegorz Schreiber. 

Podkreślił, że "będzie to możliwe jedynie poprzez uruchomienie systemowych projektów oraz stworzenie realnych możliwości przekwalifikowania się i rozwoju nowych kompetencji zawodowych wśród aktualnych i przyszłych pracowników kompleksu energetycznego Bełchatów".

Na konferencji prasowej w Turku premier Mateusz Morawiecki potwierdził, że Bełchatów jest jedną z trzech głównych lokalizacji dla polskiej elektrowni atomowej. Szef rządu podkreślił jednak, że ostateczna decyzja nie jest jeszcze podjęta.

Aktualizacja: 

Komentarz dr Andrzeja Kassenberga z Instytutu na rzecz Ekorozwoju, eksperta Koalicji Klimatycznej: 


"Wreszcie PGE ogłosiło daty zamykania bloków i odkrywek w Kompleksie Bełchatowskim oraz wycofanie się z odkrywki Złoczew. Jest to zdecydowanie za późno. Przespano wiele lat, które można by wykorzystać do spokojnego przygotowania strategii odchodzenia od węgla i rozpoczęcia wdrażania, budując nową przyszłość regionu. Polityka wygrywała z rozsądkiem. Tego typu transformacja musi trwać minimum 15-20 lat, im wcześniej się rozpocznie, tym łagodniej będą przebiegać zmiany. Obecnie w sensie społecznym sytuacja jest wysoce konfliktogenna. Niepewność co dalej z regionem jest bardzo duża. 

Jednocześnie patrząc z punktu widzenia wyznaczonego przez naukę tempa uzyskania neutralności klimatycznej Polska powinna odejść od węgla do 2030 r. Tak więc ogłoszone daty to zdecydowanie za późne terminy. Jednocześnie rosnąca cena uprawnień do emisji spowoduje, że najprawdopodobniej zamykanie nastąpi wcześniej. Dlatego tak ważnym jest posiadanie planu sprawiedliwej transformacji przygotowanego w sposób partycypacyjny aby wykorzystać rysujące się na horyzoncie środki z UE jak Krajowy Plan Odbudowy, czy związane z transformacją regionów węglowych. To ogłoszenie w sprawie Bełchatowa stawia pod znakiem zapytania co dalej z Turowem, zwłaszcza w świetle  konfliktu z Czechami". 


INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje