Reklama

Na co dzień nie zastanawiamy się nad tym jak kluczowa dla życia miast jest sprawnie działająca infrastruktura. Warto jednak mieć w pamięci takie wydarzenia jak awaria systemu przesyłowego do oczyszczalni ścieków "Czajka" w Warszawie. To właśnie najczęściej dopiero w takich momentach zdajemy sobie sprawię, jak istotna jest miejska infrastruktura.

Sprawa jest o tyle pilna, że za rogiem czyhają kolejne niebezpieczeństwa i wyzwania, z którymi będą musiały się zmierzyć samorządy na całym świecie, w tym także w Polsce. Chodzi oczywiście o zmiany klimatyczne, które przyniosą susze, ale i gwałtowne powodzie. Mogą nas czekać także blackouty. Jeśli dorzucimy do tego szerzącą się w kraju betonozę i wycinkę, to katastrofę mamy jak w banku.

Zobacz również: Polskę czekają rekordowe upały. Będzie już tylko cieplej

Betonoza zamiast retencji

W marcu 2019 roku w Poznaniu oddano do użytku pierwszy z zaplanowanych do przebudowy odcinków ulicy Ratajczaka. Aleja znajduje się w samym centrum miasta i od lat czekała na nowe życie. Jednak reakcje mieszkańców po zakończeniu robót były mieszane - z jednej strony chwalono wymienioną nawierzchnię drogi, uspokojenie ruchu czy bezpieczniejsze, wyniesione przystanki, ale zwracano także uwagę na małą ilość zieleni.

Na początku 2021 roku szerokim echem w mediach odbiła się także rewitalizacja Placu Wolności i Rynku Zduńskiego w Kutnie. Działający w tym miejscu od lat płatny parking samochodowy przerobiono na przestrzeń, która miała być bardziej dostępna dla mieszkańców. Problem w tym, że wyznaczono ją na dachu parkingu dla samochodów, który powstał w tym samym miejscu, co poprzedni.

Przypadki z Kutna i Poznania eksponują szerzący się w Polsce problem betonozy. Wbrew nazwie, jego największym mankamentem nie jest beton. Problem w tym, że wraz z jego użyciem zapomina się o wodzie i zieleni. "Budujemy standardowo, kostką i kamieniem, bo takie wytyczne pokazuje nam przetarg. Plany miejscowe zaś wcale nie narzucają wiele terenów biologicznie czynnych, a przecież na wizualizacji ładniej wygląda wielki plac, który eksponuje bryłę budynku, niż las" - zauważa Magdalena Milert, architektka, autorka bloga Pieing.

Wodę musimy zatrzymać w obiegu

Tymczasem ostatnie trendy w gospodarce przestrzennej dążą do tego, aby zieleń stała się integralną częścią miast nie tylko na wydzielonych terenach, takich jak parki czy lasy miejskie. Z kolei przy projektowaniu ulic nie wystarczy już dodać małego skweru czy kilku drzew. Potrzebna jest tzw. zielona infrastruktura, która najwyższy priorytet nadaje przyrodzie.

W parze z nią coraz częściej wymienia się jednak także niebieską infrastrukturę skupiającą się na zatrzymaniu wody w obiegu i jej ponownym wykorzystaniu. Dzięki zastosowaniu odpowiednich rozwiązań można sprawić, że wody opadowe nie będą przeciążać systemu kanalizacji. A tak właśnie dzieje się gdy betonujemy miasta.

"Wycinamy drzewa pod ścieżki rowerowe, poszerzamy ulice, bo rozbudowujemy przedmieścia, zamieniamy parki na parkingi. Tymczasem sensowniejsze planowanie przestrzenne i włączanie zielonej intrastruktury może sprawić, że nastąpi ograniczenie stopnia zanieczyszczenia wód powierzchniowych, minimalizowanie liczby i wielkości wezbrań w ciekach, czy poprawa warunków gruntowo-wodnych i bioróżnorodności" - ocenia Magdalena Milert.

Zobacz również: Miasta szczęśliwe to miasta bez samochodów

Recykling wody

Zielono-niebieska infrastruktura na świecie przybiera różnorodne oblicza i w zasadzie tylko od wyobraźni projektantów i odwagi samorządów zależy, w jakim stopniu miejskie systemy będą w stanie zatrzymywać wodę w obiegu i ją wykorzystywać.

Jednym z przykładów na taki "recykling wody" są dachy zielone, dzięki którym budynki sprawiają wrażenie porośniętych roślinnością. Estetyczny wygląd to tylko początek długiej listy zalet, na której znajduje się też termoizolacja budynku, zatrzymywanie wody, ochładzanie i oczyszczanie powietrza, a nawet zmniejszanie hałasu.

Na podobnej zasadzie działają dachy niebieskie. Z tą jednak różnicą, że nie ma na nich roślinności, a tego typu instalacje skupiają się przede wszystkim na zatrzymywaniu wody opadowej. Taka deszczówka może być potem wykorzystywana do nawadniania dachów zielonych bądź na przykład chłodzenia instalacji fotowoltaicznych zamontowanych na budynkach.

Coraz częściej na świecie stosuje się także ogrody i place deszczowe, które pozwalają zatrzymać wodę w razie silnych opadów. Takie rozwiązanie zdało egzamin między innymi w Gdańsku. Wprowadzanie elementów niebiesko-zielonej infrastruktury funkcjonuje też pod określeniem "miasto-gąbka". Pierwsze kroki w kierunku stania się takimi miastami poczyniły już na przykład Legnica czy Łódź.

"Powoli odchodzimy od mody na betonowanie, ponieważ zaczynamy dostrzegać, że nie tędy droga. Nie możemy kontrolować natury w sposób całkowity. Ważne jest, aby prowadzić zintegrowane zarządzanie zieloną infrastrukturą, opartą na przemyślanej i długofalowej polityce przestrzennej" - zaznacza Magdalena Milert.