Reklama

Pandemia była bolesna dla gospodarek. Zmiany klimatyczne będą boleć dużo bardziej

5 bln dol. co roku do połowy wieku będą tracić kraje G7, a cała światowa gospodarka skurczy się średnio o 10 proc. W Polsce PKB może skurczyć się o 7,9 proc. To cena za niedotrzymanie postanowień porozumienia paryskiego i nieosiągnięcie zerowych emisji netto do połowy wieku.

Taką cenę wyliczył Swiss Re Institute, opierając się na prognozie wynikającej z emisji gazów cieplarnianych i tego, co na razie robią i zapowiedziały, że zrobią w tej sprawie 54 państwa.

Z opublikowanego właśnie raportu wynika, że prognozowany wzrost średniej temperatury na świecie o 2,6 st. Celsjusza będzie oznaczał, że nadchodzący kryzys gospodarczy spowodowany zmianami klimatycznymi będzie dwa razy bardziej dotkliwy niż ten spowodowany przez pandemię COVID-19. 

Reklama

Z powodu koronawirusa gospodarki najbardziej uprzemysłowionych państw świata skurczyły się średnio o 4,2 proc. Kryzys klimatyczny będzie kosztował 8,5 proc. co roku przez najbliższych 30 lat.

Śmierć, głód i bieda

Najbogatszych państw - wedle autorów raportu - kryzys klimatyczny nie dotknie jednak najmocniej. Inni ucierpią znacznie bardziej. - Zamęt gospodarczy prognozowany w zamożnych krajach grupy G7 to tylko czubek góry lodowej. W wielu uboższych częściach świata będziemy notować więcej zgonów, głodu i biedy wynikających z ekstremalnych zjawisk pogodowych - mówił ekspert Oxfam Mark Lawson, komentując raport Swiss Re Institute.

Według prognozy Filipiny mogą stracić do 35 proc. swojego PKB. Gospodarka Indii, które dziś liczą 1,3 mld mieszkańców, jeśli temperatura wzrośnie o 2,6 st. Celsjusza, skurczy się aż o ponad jedną czwartą. Z prognozy wynika, że w takim scenariuszu Chiny stracą prawie 10 proc. gospodarczego potencjału, a cała Europa nawet 8 proc. Na tym tle prognozy dla Polski można uznać za optymistyczne - jeśli średnia temperatura wzrośnie o 2 st., nasze PKB skurczy się tylko o 3 proc, a jeśli średnie temperatury wzrosną o 2,6 st. Celsjusza, należy się spodziewać spadku o 7,9 proc. PKB.

Swiss Re w swojej prognozie uwzględniło bezpośrednie skutki załamania klimatu, w tym ekstremalne warunki pogodowe, takie jak susze i powodzie oraz wpływ tych czynników na zdrowie, czy wydajność rolnictwa, zdrowie i stres cieplny. 

G7 będzie rozmawiać

Gdyby udało się zatrzymać wzrost średniej temperatury na świecie na poziomie 1,5 st. Celsjusza, w Arktyce pory letnie bez pokrywy lodowej zdarzałyby się raz na sto lat. Przy wzroście o 2 st. będzie do nich dochodzić raz na dekadę, a to jest zjawisko, które może wywołać serię sprzężeń zwrotnych oddziałujących na całą planetę. Konsekwencje ocieplania są takie, że przy wzroście o 1,5 st. Celsjusza potężne fale upałów dotykałyby co pięć lat zaledwie 15 proc. ludzi na świecie. Wzrost o 2 st. Celsjusza oznacza, że będzie je odczuwać 37 proc.

To kolejna analiza w ostatnich miesiącach, z której wynika jednoznacznie, że polityka i deklaracje rządów dotyczące redukcji emisji gazów cieplarnianych są wciąż niewystarczające, aby osiągnąć cele porozumienia paryskiego.

Przywódcy państw G7, czyli USA, Kanady, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Włoch i Japonii oraz przedstawiciele Unii Europejskiej spotkają się w tym tygodniu w Kornwalii, by rozmawiać o sytuacji gospodarczej, w tym o kryzysie klimatycznym.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne