Reklama

Maseczki dla powstrzymania krowiej emisyjności

Na świecie jest ponad 1,6 mld krów. Stały się one poważnym problemem w walce o powstrzymanie zmian klimatycznych. Jedna z brytyjskich firm ma pomysł, jak pomóc krowom powstrzymać kłopotliwe emisje. Chce je wyposażyć w specjalne maseczki.

Krowi problem tkwi w tym, że zwierzęta te, trawiąc trawę, produkują metan. Choć stosunkowo nietrwały w ziemskiej atmosferze, jest on aż 84 razy silniejszym gazem cieplarnianym, niż dwutlenek węgla. To sprawia, że przemysłowa hodowla krów przyczynia się do zwiększania w atmosferze gazów cieplarnianych w stopniu podobnym do produkcji paliw kopalnych. Przeciętna krowa produkuje bowiem od 250 do 500 litrów metanu dziennie. Wszystkie krowy świata emitują rocznie do atmosfery metan, który przyczynia się do ocieplania atmosfery tak, jak 3.1 gigaton dwutlenku węgla. To sześć razy więcej, niż wynoszą roczne emisje całej Polski. 

Reklama

Wbrew powszechnej opinii, większość tego metanu jest uwalniana przez krowy do atmosfery, nie jako gazy, a z zupełnie przeciwnego odcinka układu pokarmowego, poprzez beknięcia. Krowie nosy i paszcze odpowiadają za 95 proc. generowanych przez nie emisji. Brytyjski startup ZELP (Zero-emissions livestock project) opracował więc urządzenie, które może rozwiązać ten problem. To rodzaj maseczki, który ma wychwytywać do 60 proc. wytwarzanego przez krowy metanu. 

Opracowana przez firmę maseczka jest mocowana na krowim pysku przy pomocy pasków. Kiedy wykryje duże stężenie metanu w wydychanym przez krowę powietrzu, przekierowuje je do konwertera, który utlenia gaz i rozbija go na CO2 oraz wodę. Ma to redukować, według twórców, potencjalne skutki klimatyczne krowich beknięć aż o 98,5 proc. 

"Wiemy, że w każdym kraju to metan jest jednym z najważniejszych czynników przyczyniających się do globalnego ocieplenia. Przekonaliśmy się, że brakuje badań dotyczących środków ograniczających te emisje w rolnictwie" - mówił portalowi Wired.co.uk Francisco Norris, który założył firmę wspólnie z bratem. Maska została już przetestowana przez weterynarzy w Wielkiej Brytanii i Argentynie którzy zgodnie uznali, że nie ma ona negatywnego wpływu na samopoczucie i zachowanie zwierząt. 

Dotychczasowe próby ograniczenia emisji gazów cieplarnianych związanych z hodowlą krów, zazwyczaj sprowadzały się do dodawania do paszy domieszek ograniczających wydzielanie przez nie metanu w żołądkach. Obiecującym rozwiązaniem wydawały się też próby przeszczepiania krowom flory jelitowej... kangurów. 

Australijskie torbacze były przez wiele lat uznawane za wyjątkowe wśród roślinożerców, bo ich procesy trawienne miały produkować jedynie śladowe ilości metanu. Naukowcy liczyli na to, że przeszczepiając krowom bakterie wspomagające procesy trawienne kangurów, będą mogli ograniczyć ilość produkowanych przez nie gazów. Badania przeprowadzone w 2015 r. przez zespół naukowców z australijskiego Uniwersytetu Wollongong rozwiały te nadzieje. Zamknięte w szczelnym pomieszczeniu kangury po posiłku produkowały dokładnie tyle samo metanu, co inne ssaki z ich kategorii wagowej. 


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: technologie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama