Reklama

Małpia ospa nie wymaga leczenia. Szczepionka chroni przed wirusem

Większość ludzi wraca do zdrowia po małpiej ospie w ciągu kilku tygodni bez leczenia – powiedział cytowany przez „Nature” Jay Hooper, wirusolog z USA. Na dodatek szczepionka przeciwko ospie prawdziwej poradzi sobie także z ospą małpią – zapewnia prof. Krzysztof Pyrć. Wirusa niedawno wykryto u pacjenta w Niemczech oraz wielu innych krajach Europy.

  • Na świecie jest już kilkadziesiąt potwierdzonych przypadków zachorowania na ospę małpią.
  • Małpia ospa została już zdiagnozowana m.in. u pacjentów w Hiszpanii, Portugalii, Belgii, Anglii oraz w Niemczech.
  • Lekarze uspokajają, że małpia ospa nie wymaga specjalistycznego leczenia, a większość pacjentów nie potrzebuje go wcale.
  • Przed ospą małpią chroni szczepionka stworzona z myślą o ospie prawdziwej. Nie działa na nią jednak szczepionka na ospę wietrzną. 

Reklama

"Większość ludzi wraca do zdrowia po małpiej ospie w ciągu kilku tygodni bez leczenia" - powiedział "Nature" Jay Hooper, wirusolog z US Army Medical Research Institute of Infectious Diseases. Dodał, że naukowcy są zaniepokojeni i zastanawia ich rozprzestrzenianie się wirusa poza Afryką, ale nie ma powodu do paniki.

"Naukowcy są zaniepokojeni, ponieważ każde nowe zachowanie wirusowe jest niepokojące — ale nie są oni w panice" - zaznaczył Hooper. Przypomniał też, że na powstrzymanie rozprzestrzeniania się małpiej ospy, lekarze są przygotowani - istnieją bowiem leki i szczepionki.

Co to jest małpia ospa i skąd się wzięła?

Naukowcy przyglądają się małpiej ospie od czasu zakończenia kampanii zwalczania ospy prawdziwej, która zakończyła się w latach 70. XX wieku. Od tego czasu doszło do kilku epidemii.

Demokratyczna Republika Konga zmaga się z małpią ospą od dziesięcioleci. W 2017 r. po prawie 40 latach przerwy, Nigeria zgłosiła 200 potwierdzonych przypadków choroby i 200 podejrzeń. Również Stany Zjednoczone zgłosiły wybuch epidemii w 2003 r., kiedy to transport gryzoni z Ghany rozprzestrzenił wirusa na pieski preriowe w Illinois i zainfekował ponad 70 osób.

Choroba nazywana jest małpią ospą, ponieważ wywołującego ją wirusa naukowcy po raz pierwszy wykryli u małp laboratoryjnych w 1958 roku. Uważa się, że wirus przenosi się z dzikich zwierząt, takich jak gryzonie, na ludzi lub od zakażonych ludzi. Średnio rocznie w Afryce występuje kilka tysięcy zachorowań, zazwyczaj w zachodniej i środkowej części kontynentu. Ale przypadki poza Afryką ograniczały się do kilku przypadków związanych z podróżami do Afryki lub importem zakażonych zwierząt.

Liczba przypadków wykrytych poza Afryką (która z pewnością wzrośnie) - w samym tylko ostatnim tygodniu - przekroczyła już liczbę wykrytych poza kontynentem od 1970 r., kiedy wirus został po raz pierwszy zidentyfikowany jako wywołujący chorobę u ludzi. To szybkie rozprzestrzenianie się powoduje, że naukowcy są w stanie najwyższej gotowości.

Na podstawie wstępnych danych genetycznych naukowcy twierdzą, że wykryty ostatnio wirus małpiej ospy jest spokrewniony ze szczepem wirusa występującym głównie w Afryce Zachodniej. Ten szczep powoduje łagodniejszą chorobę i ma niższą śmiertelność — około 1 proc. w biednych populacjach wiejskich — w porównaniu z odmianą, która krąży w środkowej Afryce. Ale dokładnie, jak bardzo szczep powodujący obecne epidemie różni się od tego w Afryce Zachodniej - i czy wirusy pojawiające się w różnych krajach są ze sobą powiązane - pozostaje nieznane.

Małpia ospa - szczepionka już jest

Szczepienie przeciw ospie wietrznej nie chroni przed ospą małpią - mówi prof. Krzysztof Pyrć, wirusolog Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zapewnia natomiast, że jest inna szczepionka, która w znacznym stopniu chroni zarówno przed ospą prawdziwą, jak i małpią. Podkreśla też, że "nie ma powodów do paniki".

Specjalista wyjaśnia, że ospę wietrzną i ospę małpią wywołują zupełnie różne wirusy. Są to także odmienne choroby. "Ospa małpia jest natomiast kuzynką ospy prawdziwej, która zniknęła dzięki szczepieniom i Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) ponad 40 lat temu. Jeżeli czytacie, że szczepienie przeciw ospie wietrznej chroni przed ospą małpią, jest to nieprawda" - stwierdza.

Dotąd zarejestrowano kilkadziesiąt przypadków małpiej ospy na świecie, w znaczącej większości łagodnych i nie wymagających leczenia, "więc absolutnie nie ma powodów do paniki" - zapewnia specjalista.

"Dysponujemy szczepionką Imvanex, która chroni przed ospą prawdziwą i małpią w znacznym stopniu. Mamy również lek Tecovirimat, zatwierdzony do stosowania w leczeniu małpiej ospy. Hamuje on interakcje wirusowego białka VP37 z białkami człowieka i w ten sposób uniemożliwia tworzenie zakaźnych wirusów" - tłumaczy prof. Krzysztof Pyrć.

Czytaj także: Czy bać się małpiej ospy? Lekarka zabrała głos

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy