Ogrody zoologiczne w Ukrainie podczas wojny znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Pracownicy nadal opiekują się zwierzętami, ale zaczyna brakować środków i pożywienia dla podopiecznych. Zoo w Kijowie było w stanie przenieść część zwierząt do prowizorycznych schronów. W stolicy Ukrainy na ten moment nie potrzeba wsparcia dla egzotycznych zwierząt - informują władze. Jednak inne ogrody nie są w tak dobrej sytuacji.
Pociski na wybiegu dla tygrysów i niedźwiedzi
Zoo w Mikołajowie na południu Ukrainy przeżywa ostatnio wyjątkowo ciężki okres. Z powodu toczącej się wojny 25 lutego ogród musiał zostać zamknięty dla zwiedzających, jednak pracownicy cały czas opiekują się zwierzętami. Praca jest niesamowicie niebezpieczna - Mikołajów jest regularnie bombardowany.
Co kilka dni na teren zoo spadają pociski. Dyrektor Wołodymyr Topczij udostępnia ich zdjęcia w internecie. Tylko w ubiegłym tygodniu na terenie ogrodu znaleziono trzy rakiety kasetowe - przy wybiegu dla niedźwiedzi i tygrysów, w pobliżu zagrody dla ssaków naczelnych oraz przy ogrodzeniu.
- Zoo działa w "trybie wojennym". Codziennie chodzimy do pracy, karmimy i sprzątamy po zwierzętach mimo syren alarmu powietrznego. Siedmiu naszych pracowników poszło na front, aby walczyć z najeźdźcami - informuje Wołodymyr Topczij, dyrektor zoo w Mikołajowie.

Chcesz pomóc? Kup wirtualny bilet do zoo
Mimo pomocy udzielanej przez inne ogrody w Europie, opieka nad zwierzętami w czasie wojny jest wyjątkowo trudna. Zoo w Mikołajowie dawało sobie radę, jednak w ostatnich dniach sytuacja bardzo się pogorszyła - zapasy żywności dla zwierząt były o 35 proc. niższe niż przed wojną.
Władze ogrodu zoologicznego wpadły na pomysł, aby zbierać datki od darczyńców przy pomocy internetowego systemu sprzedaży biletów, z którego przed rosyjską inwazją na co dzień korzystali odwiedzający ogród goście. Przez kilka dni strona internetowa nie działała, jednak dzięki pomocy specjalistów IT z lokalnego urzędu miasta udało się ją z powrotem uruchomić.
Osoby, które chcą kupić bilet wstępu i pomóc zoo w Mikołajowie mogą to zrobić przez internet, wybierając bilety w cenie od 25 do 100 hrywien (około 3 - 15 złotych). Pieniądze ze sprzedaży trafiają na konto ogrodu. Datki można wpłacać też bezpośrednio na numery kont podane w internecie.
Pomysł władz zoo w Mikołajowie odbił się tak szerokim echem, że aktualnie bilety wstępu wykupiono na prawie miesiąc do przodu. Kalendarz w systemie sprzedaży jako najbliższy wolne terminy wskazuje dopiero 5 kwietnia. "Dziękujemy wszystkim, którzy wsparli nas finansowo. Naprawdę tego potrzebujemy w tym czasie" - napisał na Facebooku dyrektor zoo.
Ukraińcy o swoich zwierzętach: Nie mogliśmy ich zostawić











