Osuszą torfowiska i wytną 1000 hektarów lasu. Mieszkańcy są zaniepokojeni

Rusza procedura wycinki prawie 1000 hektarów lasów i osuszenia torfowisk niskich w Stalowej Woli pod tereny przemysłowe - alarmuje organizacja przyrodnicza działająca na rzecz polskich rzek. Sprawę komentuje też urząd miasta, który twierdzi, że lesistość w Stalowej Woli pozostanie na wysokim poziomie, a las przeznaczony do wycinki i tak pełnił do tej pory funkcję gospodarczą.

Stalowa Wola chce osuszyć mokradła i wyciąć 1000 hektarów lasu pod nowe inwestycje - alarmują mieszkańcy i ekolodzy
Stalowa Wola chce osuszyć mokradła i wyciąć 1000 hektarów lasu pod nowe inwestycje - alarmują mieszkańcy i ekolodzyPatryk Ogorzalek AW

Podkarpackie Towarzystwo Przyrodników "Wolne rzeki" zaalarmowało o ich zdaniem poważnym zniszczeniu ok. 200 hektarów mokradeł - terenów cennych choćby ze względu na zdolność do pochłaniania dwutlenku węgla. Oprócz osuszenia torfowisk w planie, który zapowiedział Urząd Miasta Stalowa Wola zapowiedziano też wycinkę prawie 1000 hektarów lasów pod tereny przemysłowe.

Wylesienie i odwodnienie torfowisk to nie tylko pozbycie się naturalnych możliwości retencyjnych, ale też świadome działanie na rzecz zwiększenia emisji CO2 i utrata zdolności pochłaniania go z atmosfery.
dr inż. Ilona Biedroń, Fundacja Zdrowa Rzeka

Działacze ekologiczni bronią mokradeł w Stalowej Woli

Przedsięwzięcie pod nazwą "Wylesienie terenów strategicznego parku inwestycyjnego w Stalowej Woli", choć zakłada udział strony społecznej w konsultacjach, niepokoi działaczy, naukowców i mieszkańców miasta.

Wylesianie i odwadnianie torfowisk to destrukcyjne działania, które czasami ciężko odbudować, bo niszczona jest zazwyczaj przy tym duża bioróżnorodność. Powrót do zdrowia takich ekosystemów nie zawsze jest możliwy, a przy tym wymaga dużych środków finansowych i wielu lat cierpliwości na odtworzenie naturalnych procesów - zaznacza w rozmowie z Interią dr inż. Ilona Biedroń z Fundacji Zdrowa Rzeka.

200 hektarów mokradeł i 1000 hektarów lasu do likwidacji

"Obszar, który jest jeszcze lasami i bagnami, zostanie przekształcony w ogromnym zakresie. Wycinka lasów, całkowite i nieodwracalne zniszczenie ok. 200 hektarów mokradeł" - ostrzega organizacja Wolne Rzeki.

Inwestorem przedsięwzięcia jest gmina Stalowa Wola. Po przejęciu obszaru od Nadleśnictwa Rozwadów na mocy specustawy poczyniono kolejne kroki. Złożono m.in. raport ws. decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla inwestycji.

"Mając na uwadze rodzaj planowanego przedsięwzięcia, przystąpiono do przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko. Organem administracji właściwym do wydania decyzji w tej sprawie jest Prezydent Miasta Stalowej Woli. Informuję o rozpoczęciu procedury udziału społeczeństwa w postępowaniu w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację ww. przedsięwzięcia" - informuje urząd miasta.

Jednocześnie miasto przypomina o możliwości udziału społeczeństwa w postępowaniu, w ramach którego sporządzony jest raport o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko. Udział ten, jak zaznaczają urzędnicy, przysługuje "każdemu".

Oprócz osuszenia torfowisk w planie, który zamieścił Urząd Miasta Stalowej Woli zaplanowano także wycinkę prawie 1000 hektarów lasów pod tereny przemysłowe
Oprócz osuszenia torfowisk w planie, który zamieścił Urząd Miasta Stalowej Woli zaplanowano także wycinkę prawie 1000 hektarów lasów pod tereny przemysłoweMarek DybasEast News

Będą konsultacje. I będzie wycinka

W mediach społecznościowych rozgorzała dyskusja co do planowanej inwestycji. W specjalnym komunikacie odniósł się do niej urząd miasta.

"To teren bezpośrednio przylegający do istniejącej strefy przemysłowej, dedykowany historycznie na cele rozbudowy Huty Stalowa Wola, i stanowi jedyny realny kierunek rozwoju gospodarczego miasta" - argumentują urzędnicy.

Co wiesz o polskiej stronie Tatr? Sprawdź swoją wiedzę

Co wiesz o polskiej stronie Tatr? Sprawdź swoją wiedzę

Miasto zaznacza też, że las, który ma zostać wycięty był dotychczas lasem gospodarczym bez form ochrony przyrody i walorów środowiskowych. Równocześnie urząd uspokaja, że przeprowadzono badania środowiskowe pod kątem występowania gatunków chronionych roślin i zwierząt.

"Rzuciłem okiem na siedliska i ok. 50 proc. to siedliska wilgotne i bagienne leśne. Inwestycja będzie miała też negatywny skutek dla drzewostanów sąsiadujących" - twierdzi jedna z osób komentujących sprawę w mediach społecznościowych. Mniejszość broni inwestycji i twierdzi, że była już dawno temu zapowiadana. "Wiem, że dla niektórych to mocno bulwersująca decyzja. Jednakże bez tego dalszy rozwój miasta zostanie mocno spowolniony" - takie głosy też padają w dyskusji.

Monitorowanie będzie kontynuowane przez cały okres wycinki, co pozwoli na reagowanie na ewentualne zmiany w populacjach i migracjach. Warto podkreślić, że sama wycinka drzew prowadzona będzie sukcesywnie w perspektywie najbliższych 9 lat, wyłącznie na obszarze na którym swoje inwestycje realizować będą nowi inwestorzy - zaznacza miasto.

Współczynnik lesistości w Stalowej Woli wynosi ok. 50 proc. W 2023 r. miasto zapowiedziało inny, kontrowersyjny projekt związany z mokradłami. Za 65 mln zł ma zostać przeprowadzona ich "rewitalizacja" polegająca na zamianie w tereny rekreacyjne. Urzędnicy argumentują, że inwestycja jest konieczna, aby uchronić mokradła przed wysychaniem. Przedstawione wizualizacje zakładają m.in. postawienie drewnianych pomostów i ozdób z tworzyw sztucznych przypominających rośliny z filmu "Avatar".

Na pomoc kaczkom. Nad Bzurą ustawiono specjalne kosze lęgowePolsat News

Polecamy

INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas