​Aktywistki Młodzieżowego Strajku Klimatycznego apelują do premiera

- Polityka naszego rządu jest nieadekwatna wobec czasów, w których żyjemy. Na świecie polityka klimatyczna idzie do przodu, a Polska tkwi w bardzo starym węglowym systemie. To zaczyna się łamać i Turów jest tego bardzo dobrym przykładem – mówiła nam Dominika Lasota. Aktywistki Młodzieżowego Strajku Klimatycznego opublikowały klip, w którym wzywają premiera by się "ogarnął".

Premier Mateusz Morawiecki.
Premier Mateusz Morawiecki. STEPHANIE LECOCQ PAP/EPA

Zielona Interia: Czego oczekujecie od premiera?

Dominika Lasota, aktywistka klimatyczna: Razem z Wiktorią apelujemy do premiera, aby mówił prawdę o tym, z jaką sytuacją się obecnie mierzymy. Wydaje mi się, że nadal ulatuje nam kluczowy aspekt tego, że Turów i Bełchatów i sytuacje, które wokół nich eksplodują, świadczą o absolutnym podupadaniu polskiej polityki energetycznej. To pokazuje, że ta polityka, którą kieruje premier Mateusz Morawiecki, jest nieadekwatna wobec czasów, w których żyjemy. Polityka klimatyczna idzie do przodu na całym świecie, a Polska tkwi w bardzo starym węglowym systemie. To zaczyna się łamać i Turów jest tego bardzo dobrym przykładem.

Rząd twierdzi, że wkrótce zawrze porozumienie z Czechami w sprawie Turowa.

Docierają do nas informacje medialne, że może dojść do porozumienia. Prawda jest jednak taka, że wszystkie te rozwiązania, które teraz są proponowane przez rząd, budowanie wałów, etc., to plaster na ogromną ranę sektora węglowego. Wszelkie rozwiązania, które nie obierają sobie za priorytet sprawiedliwej transformacji, i odejścia Polski od węgla do 2030 r., nie są adekwatne do obecnej sytuacji. Długofalowo nie zapewnią tym społecznościom, zarówno w Polsce jak i Czechach, dobrych perspektyw na przyszłość.

Zatem co zamiast węgla?

Musimy zacząć rozmawiać o natychmiastowym rozwoju odnawialnych źródeł energii w Polsce. Chodzi zwłaszcza o energetykę obywatelską, to jest wytwarzanie prądu na przykład z przydomowej fotowoltaiki. Tutaj rozwój OZE jest kluczowy. Padają pytania, czy to wykonalne i wystarczy na nasze potrzeby. W sytuacji kryzysu klimatycznego, kiedy węgiel staje się nieopłacalny, musimy zaufać tym rozwiązaniom i zrobić wszystko, by finansowo i logistycznie to się nam opłacało. Mamy możliwości, mamy szanse, brakuje nam tylko woli politycznej.

A co z atomem?

Rozmowa o atomie jest dość skomplikowana. Cieszę się, że w ogóle rozmawiamy o zmianach w polskiej energetyce. Są dwa kluczowe aspekty, które przy porównaniu z OZE sprawiają, że ten kierunek rozwoju jest mniej pozytywnym scenariuszem. Inwestycje atomowe buduje się bardzo długo. Jeżeli mówimy o odejściu od węgla do 2030 r., to poleganie na budowie elektrowni atomowych, nie wiedząc kiedy popłynie z nich energia elektryczna, to stawianie na jedną kartę, która nie jest aż tak pewna.

Drugą sprawą jest to, że energia jądrowa jest oparta na bardzo scentralizowanym systemie. Nie powinniśmy przechodzić z jednego szkodliwego dla środowiska paliwa na inne. To nie powinien być wybór pomiędzy mniejszym a większym złem.

Opozycja swoje apele kieruje do Jarosława Kaczyńskiego, który jest liderem Zjednoczonej Prawicy. Nie wolałyście skierować apelu do prezesa PiS?

Wychodzimy z założenia, że premier Morawiecki jako szef rządu jest odpowiedzialny za decyzje i to on podnosi za nie odpowiedzialność. To premier reprezentuje nas w Unii i to on dotychczas blokował wszelkie postępy w polityce klimatycznej zarówno Polski, jak i Unii. Mamy jednak nadzieję, że ten apel dotrze także do prezesa PiS.

INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas