Pluje jadem w twarz, można stracić wzrok. Groźny wąż słynie z zajadłości

Uwaga na ukąszenia jadowitych węży - głoszą ostrzeżenia w wielu punktach świata, gdzie można spotkać te gady. W tym wypadku to jednak za mało. Kobra czarnoszyja nie musi ofiar ukąsić. Potrafi bowiem pluć jadem nawet na 3 metry.

Kobra czarnoszyja to spory wąż. Tu osobnik sfotografowany w Ghanie
Kobra czarnoszyja to spory wąż. Tu osobnik sfotografowany w Ghanielucykeith-diagneWikimedia Commons

Kobry kojarzą nam się raczej z Azją niż Afryką, ale to mylące. Większość kobr właściwych mieszka właśnie na kontynencie afrykańskim. Ludzie najlepiej znają osławioną kobrę indyjską, czyli okularnika z charakterystycznym rysunkiem okularów na kapturze, czy też kobrę królewską, która jest największym jadowitym wężem świata i osiąga wielkość niemal dusicieli. To jednak w Afryce znajdziemy więcej gatunków.

Są wśród nich także gatunki szczególne, bo należące do tzw. kobr plujących. Ich przedstawicielką jest kobra czarnoszyja, spory wąż spotykany w tropikalnej Afryce. To zwierzę zamieszkuje tereny od Senegalu i Mauretanii po Tanzanię i Angolę i jest jedną z najbardziej charakterystycznych kobr afrykańskich.

Spotyka się ją głównie na sawannach i terenach odkrytych, a w porośniętej dżunglą środkowej i zachodniej Afryce widywana jest w miejscu wyrębów, na polanach, ale także plantacjach i polach uprawnych. Karczowanie lasów pod uprawy sprawia, że węża można spotkać na nowych terenach i może dojść do tragedii.

Kobra może splunąć człowiekowi w twarz

W wypadku tego zwierzęcia nie wystarczy tylko twarde i wysokie obuwie, aby unikać ukąszeń. Kobra czarnoszyja potrafi bowiem miotać jad na odległość, bez konieczności kąsania.

To kobra plująca, która ze swych zębów jadowych wystrzeliwuje porcję trucizny pod dużym ciśnieniem i na znaczną odległość. To w niektórych wypadkach nawet 3 metry. Mamy do czynienia z wężem dużym, bowiem kobra czarnoszyja osiąga nawet ponad 2 metry (istnieją doniesienia o trzymetrowych osobnikach).

Nie są to rozmiary azjatyckiej kobry królewskiej, ale jednak na tyle spore, że robią wrażenie. Na dodatek - jak wszystkie kobry - wąż ten potrafi łatwo unosić przednią część ciała, nawet ponad jedną jej trzecią. W połączeniu z rozłożonym kapturem skórnym wokół szyi tak wygląda jej postawa odstraszająca. I w tej postawie kobra potrafi splunąć jadem.

Kobra czarnoszyja może mieć nawet 2 metry długościLucy Keith-DiagneWikimedia Commons

Jeżeli trafi w pysk, twarz czy oczy napastnika, wówczas skutki mogą być poważne. Większość kobr ma jad zawierający neurotoksyny, ale u kobry czarnoszyjej znajdziemy inne cytotoksyny. Spektrum działania tej trucizny jest szersze. Jeżeli jad trafi w skórę, może ją podrażnić w znacznym stopniu. Jeżeli trafi do oczu, może wywołać czasową albo i trwałą ślepotę.

Kobra czarnoszyja atakuje, gdy czuje się zagrożona

Takie zastosowanie jadu jest charakterystyczne dla kobr afrykańskich, przy czym zwierzęta nigdy tak nie polują. Nie strzelają jadem w kierunku swoich ofiar, którymi są małe kręgowce - gryzonie, ryjoskoczki, żaby czy jaszczurki.

To jedynie broń defensywna, stosowana wobec napastników jak człowiek. Tak wąż potraktuje też ratela, mangusty, szakale czy innych wrogów.

Kilka gatunków afrykańskich kobr pluje jadem, ale akurat kobra czarnoszyja znana jest w tej materii z dużej zajadłości. Bez wahania sięga po swą broń, gdy poczuje się zagrożona. Celuje w oczy i jest na tyle precyzyjna, że z reguły trafia.

To bardzo niebezpieczne, ale warto pamiętać, że wypluwany przez gada jad niekoniecznie jest tylko zagrożeniem dla ludzi. W 1944 r. angielski okulista Harold Ridley obserwował w Ghanie ofiary ataków kobry czarnoszyjej. Zbadał np. oczy rolnika, który natrafił na węża na polu i ten splunął mu prosto w gałki oczne. Człowiek ten stracił czasowo wzrok w jednym oku, który potem odzyskał.

Kuracja doprowadziła do całkowitego odzyskania widzenia, co nasunęło okuliście pewien pomysł. Doszedł do wniosku, że toksyna tej kobry może być wykorzystana w medycynie, np. jako kapitalny środek znieczulający przy operacjach i zabiegach na oku. I tak właśnie stosuje się go dzisiaj.

Gdzie mamy wyrzucać stare ubrania? Przepisy się zmieniłyINTERIA.PL