Leży w trawie i się nie rusza? Zającowi możemy zaszkodzić, a nie pomóc

Spoczywające w trawie młode zające mogą wyglądać bezradnie i rzeczywiście zdarza się, że będą również potrzebować naszej pomocy. Powinniśmy znać zasady pierwszej pomocy zwierzętom. Z kolei nieprzemyślane zabranie malucha z przyrody może oznaczać dla niego pewną śmierć.

Młode zwierzę leży w trawie i się nie rusza? Zającowi możemy bardziej zaszkodzić niż pomóc
Młode zwierzę leży w trawie i się nie rusza? Zającowi możemy bardziej zaszkodzić niż pomócKINA / Hans Hut/EAST NEWSEast News

Od lutego, aż do czerwca w gęstej trawie może leżeć młody zając, coraz częściej do ośrodków rehabilitacji trafiają też "wiewiórcze noworodki". Wkrótce w naszych ogrodach i przestrzeniach publicznych spotkamy też podloty. Co robić, jeśli natkniemy się na takie oseski lub podloty?

"Fundacja Dzikich Zwierząt Marzena Białowolska" radzi, aby już teraz przygotować się na taką ewentualność. Jeżeli możemy, to zbierzmy wcześniej namiary do różnych fundacji, do których zwrócimy się w razie potrzeby - zaznacza Marzena Białowolska-Barnyk ze szczecińskiej fundacji.

Jeśli mały siedzi w trawie i się rozgląda, to go nie ruszamy. Popatrzmy czy w pobliżu nie ma kota.
Fundacja Dzikich Zwierząt Marzena Białowolska

W trawie leży mały zając. Co robić?

Zanim zabierzemy bezradnego zająca lub wiewiórkę z trawy, dowiedzmy się, kiedy absolutnie nie wolno tego robić. Jeżeli mamy wątpliwości, kontaktujmy się z ośrodkami leczenia zwierząt.

Po pierwsze nie podchodźmy zbyt blisko i nie głaskajmy młodego zwierzęcia. Nie krzyczmy i nie osaczajmy malucha.

- Jeżeli widzimy młodego podlota, który uczy się latać, albo sarenkę, albo wiewiórkę, po pierwsze rozglądnijmy się czy w pobliżu nie ma kota - mówi Interii Marzena Białowolska-Barnyk. - Jeśli nie widzimy śladów krwi lub larw much, które widać z większej odległości, nie bierzemy takich zwierząt - zaznacza założycielka Fundacji Dzikich Zwierząt w Szczecinie.

Po pierwsze nie podchodźmy zbyt blisko i nie głaskajmy młodego zwierzęcia. Nie krzyczmy i nie osaczajmy malucha
Po pierwsze nie podchodźmy zbyt blisko i nie głaskajmy młodego zwierzęcia. Nie krzyczmy i nie osaczajmy maluchaJuan-Carlos Munoz / Biosphoto/Bios Photo/East NewsEast News

- Jeżeli zwierzę jest ranne, to po pierwsze nie karmimy go i nie poimy, bo nie znamy przyczyny jego stanu. Zabezpieczamy zwierzę w kartonie wyłożonym miękkim podłożem. Stosujemy się do zasady 3xC: cicho, ciepło, ciemno.

W takiej sytuacji powinniśmy namierzyć fundację lub ośrodek, które zajmują się leczeniem i opieką nad dzikimi zwierzętami. U każdego specjalisty możemy zawsze uzyskać pomoc telefoniczną. Zapytać o radę można też za pośrednictwem Facebooka. W kilku województwach działa już tzw. 112 dla zwierząt - Animal Helper.

Nie zabieraj młodych z natury

Według Marzeny Białowolskiej-Barnyk powszechne jest zabieranie młodych z naturalnego środowiska. Wydaje się nam, że osesek potrzebuje naszej pomocy, ale możemy się mylić, ponieważ zwierzęta wiedzą, gdzie schować przed innymi swoje młode. Samica zająca wraca do młodego, aby go nakarmić.

"Zwierzęta wiedzą, że muszą walczyć o przetrwanie, by nie zjadł ich drapieżnik. Zające są jednym zich  ulubionych pokarmów. Czy my ludzie musimy dołączyć do grona drapieżników czyhających na życie zajęcy przez nasze nieumyślne, bezmyślne oraz egoistyczne działania?" - podsumowuje specjalistka.

"Podglądacze przyrody". Czym puszczyk różni się od sowy?Polsat News
INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas