Reklama

Pomrów wielki pojawił się w Tatrach. Inwazyjny ślimak zagraża uprawom

W Tatrzańskim Parku Narodowym zauważono wyjątkowo długiego ślimaka – pomrowa wielkiego. Obecność mięczaka to zła wiadomość dla rolników. To gatunek inwazyjny, który zagraża naszym uprawom.

Na południu Polski natknięto się na pomrowa wielkiego (Limax maximus), którego łacińską nazwę możemy przetłumaczyć dosłownie jako "największy ślimak". Ten krótki opis doskonale pokazuje nam już, z czym mniej więcej mamy do czynienia.

Choć na świecie istnieją ślimaki o większych rozmiarach, długi na 20 centymetrów pomrów należy pod tym względem do światowej czołówki. Pierwotnie występował on w południowo-zachodniej Europie, lecz w ostatnich latach został zawleczony w najróżniejsze zakątki świata, co niestety może przynieść wiele negatywnych skutków.

Reklama

Zobacz także: Ślimak pozbywa się ciała i żyje sama głowa

Inwazyjny ślimak kanibal

Omawiany osobnik należy do grona gatunków inwazyjnych. Jeden pomrów wielki może znieść nawet setki jaj, z których po miesiącu wykluwają się młode. Przez kilka lat życia żywią się one materią organiczną, grzybami, a nawet sobą nawzajem. Taka armia szybko może doprowadzić do zniszczenia upraw rolnych.

Co więcej, wspomniane ślimaki potrafią rozmnażać się samodzielnie. Zazwyczaj do zapłodnienie dochodzi w wyniku spektakularnego tańca dwóch osobników, jednak w razie niedoboru partnera nic nie stoi na przeszkodzie, aby potomstwo miało tylko jednego rodzica.

W związku z powyższym, jak łatwo się domyślić, pozbycie się pomrowa wielkiego nie należy do prostych zadań, gdyż nawet pojedynczy mięczak będzie w stanie spłodzić całą armię. W pomocy z tym zadaniem z pewnością przyjdą nam żaby, żółwie, chrząszcze czy ptaki, lecz nawet z nimi całkowite wyeliminowanie gatunku może okazać się syzyfową pracą. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy