Lodowe włosy z lasu brzmią dziwnie? Pewien grzyb "maczał w tym palce"

Do niedawna nie było wiadomo, skąd w lesie wzięły się charakterystyczne zimowe zdobienia przypominające włosy lub brodę św. Mikołaja. Teraz wiadomo, że do powstania wyjątkowego zjawiska przyczynia się pewien mało dostrzegalny grzyb.

Ktoś zostawił siwe włosy

Trzeba mieć wiele szczęścia, żeby trafić na ten cud natury. Lodowe włosy są bardzo delikatne i nietrwałe. Każda próba dotknięcia ich spowoduje zniszczenie subtelnej warstwy lodu. Jak powstała ta lodowa broda? Jak się okazuje, zjawisko to od lat interesowało naukowców aż w końcu doszli do tego, skąd wzięła się ta wyjątkowa leśna konstrukcja. Odpowiedź nie jest wcale oczywista.

Wojciech Furmanek z nadleśnictwa Hajnówka nie kryje radości związanej z widokiem lodowej brody. Kryształki lodu układają się bowiem w linii prostej właśnie w taki kształt. Jak mówi, ta niecodzienna ozdoba pojawia się zimą m.in. w Bieszczadach i wzbudza ogromne zainteresowanie, choć nie wszyscy są w stanie ją dostrzec. Nadleśniczy dodaje, że brodę można spotkać nie tylko w górach, ale i w każdym lesie łęgowym i olchowym, czyli hydrogenicznych wilgotnych typach lasu.

Reklama

Szacuje się, że pierwsze niespotykane dotąd białe twory zauważono i opisano w 1918 r. Od tamtej pory próbowano zrozumieć, dlaczego się tworzą.

Krótkotrwałe zjawisko tworzy się, gdy w powietrzu panuje duża wilgotność i przymrozek. W okolicy muszą znajdować się drzewa liściaste.

Rozwiązanie zagadki

Zagadkę lodowych włosów udało się rozwikłać stosunkowo niedawno  - bo w 2015 r. Jak mówi Marek Wołkowycki z Instytutu Nauk Leśnych Politechniki Białostockiej, odkrycie to zawdzięczamy naukowcom z Niemiec i Szwajcarii. Powiązali oni to zjawisko z występowaniem grzyba - łojówki różowawej. To gatunek grzyba z rodziny uszakowatych. Łojówka to niepozorny grzyb, przylegający ściśle do podłoża. Może przybierać różne rozmiary i kształty, ale zazwyczaj pojawia się w wersji podobnej do porostu, a nie grzybów typu kurka, podgrzybek czy kozak. Grzyb ten reaguje na wilgoć, a kiedy ona panuje, zmienia kolor na praktycznie bezbarwny. Gdy łojówka wysycha, staje się różowa. W Polsce występuje często na bukach. 

To właśnie łojówka odpowiada za reakcję, której efektem są piętrzące się kryształy lodu w w formie włosów. 

- Substancje zawarte w tym grzybie powodują spowalnianie procesu krystalizacji, woda zostaje delikatnie wypchnięta tworząc formacje przypominające swoim kształtem włosy, a są to w istocie bardzo długie i cienkie kryształki lodu - mówi Marek Wołkowycki.

Powodzenia w poszukiwaniach. Ale uwaga! Każda próba dotknięcia lodowego puchu kończy się jego zniszczeniem.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: mróz
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy