Reklama

Koty i ich historia. Jak pustynne żbiki zmieniły się w kanapowców

Udomowienie kota nastąpiło około 10 tys. lat temu, ale nasza wspólna historia może być nawet dziesięciokrotnie dłuższa. Naukowcy dopiero zaczynają rozumieć to, w jaki sposób niezależne zwierzęta zostały naszymi towarzyszami.

Koty mają swoje tajemnice. I pilnują ich bardzo mocno. Jeszcze kilkanaście lat temu nie mieliśmy nawet pojęcia, skąd się wzięły i kim są. Sekrety pochodzenia udało się im wyrwać dopiero w XXI w., dzięki najnowocześniejszym technologiom badawczym. 

Jeszcze na początku tego stulecia naukowcy mieli co najmniej pięciu kandydatów na bezpośredniego przodka kotów domowych. Było to pięć dzikich kotów, właściwie różnych rodzajów żbika, zamieszkujących bardzo odległe od siebie rejony. 

Były to żbik afrykański, zwany kotem nubijskim, żbik europejski, południowoafrykański kot kafryjski, środkowoazjatycki kot stepowy oraz kot tybetański. Żaden z nich nie chciał przyznać się do ojcostwa kotów domowych, naukowcy postanowili więc posłużyć się testem DNA

Reklama

W końcu w 2006 r. w magazynie "Science" ukazała się praca raz na zawsze identyfikująca bezpośredniego przodka domowego kota. Okazało się, że tylko jeden z wymienionych gatunków jest przodkiem wszystkich żyjących dziś kotów domowych bez względu na ich rasę, kształt czy charakter. To kot nubijski, zamieszkujący Bliski Wschód i Afrykę. 

Ojcostwo zostało ustalone. Ale w zasadzie co sprawiło, że zwierzę słynące z niezależności zostało domowym pupilkiem?

Myszy i ludzie

Długo uważano, że koty udomowiono w Egipcie około 4 tys. lat temu. Egipcjanie z pewnością mieli ogromny sentyment do tych zwierząt, zajmowały one też istotne miejsca w ich religii i mitologii. Były powszechnie kojarzone z boginią Bast, z wielkim oddaniem mumifikowane, a zapiski historyczne wspominają, że rodziny, w których domu zmarł kot, na znak żałoby goliły swoje brwi.

Ale historia współistnienia kotów i ludzi jest o wiele starsza. Wiadomo, że dzikie koty mieszkały w pobliżu ludzkich grup już nawet 100 tys. lat temu w Mezopotamii. I najprawdopodobniej to tam zostały udomowione, około 12-9 tys. lat temu (innym, mniej prawdopodobnym miejscem ich pierwotnego udomowienia jest Etiopia). Albo raczej - udomowiły się same

Słodkie kotki nie takie słodkie dla planety. Ich wpływu na środowisko nie można przemilczeć

Badania DNA przeprowadzone przez dr. Andrew Kirchenera z Narodowego Muzeum Szkocji wykazało, że mitochondrialne DNA współczesnych dzikich i domowych kotów jasno wskazuje, że to właśnie Mezopotamia jest ich wspólną ojczyzną. Ostatni wspólny przodek żbików i kotów udomowionych miał żyć ponad 100 tys. lat temu

Co nie oznacza, że od 100 tys. lat wylegiwały się na sofach naszych przodków. Najprawdopodobniej przodkowie kotów nauczyli się podążać za grupami ludzi by, podobnie jak przodkowie psów, podjadać nasze odpadki i polować na towarzyszące nam gryzonie. Kiedy ludzie nauczyli się rolnictwa i osiedli, koty osiadły razem z nimi. Najpierw jako dzicy sąsiedzi, a potem jako coraz bliżsi współpracownicy. Powód był prosty: ludzie mieli zboże, myszy uwielbiały zboże, ludzie nie lubili myszy. A koty pozwalały kontrolować ich populację. Może nie były szczególnie wylewnymi sąsiadami, ale były tolerowane, bo pozbywały się za nas poważnego problemu

Udomowione pręgi

Opublikowane 5 lat temu w magazynie Nature Ecology & Evolution kolejne badanie kociego DNA wskazało, że koty żyły z ludźmi przez tysiące lat, zanim zostały udomowione. W tym czasie ich geny niewiele zmieniły się w porównaniu z genami żbika, poza jedną, stosunkowo niedawną poprawką: charakterystycznym umaszczeniem w pręgi i kropki

"Niedawną", bo jeszcze w starożytności pręgowane koty należały do rzadkości. To umaszczenie stało się częstszym widokiem dopiero w średniowieczu - geny odpowiedzialne za prążki pojawiły się początkowo w południowo-zachodniej Azji należącej wówczas do Imperium Osmańskiego, a dopiero później upowszechniły się w Europie i Azji.

Koty były jednak z nami o wiele wcześniej. I zaskakująco wcześnie zawitały do Europy. Początkowo sądzono, że za europejską ekspansją kotów stały rzymskie legiony: zwierzęta te trafiły do Rzymu i Grecji wraz z kupcami, którzy zabierali je na pokład swoich statków w celu tępienia myszy i szczurów wyjadających ładunek. Nie były może ulubieńcami tamtejszych elit - to miejsce przez stulecia zajmowały psy - ale miały swoich wielbicieli. Nagrobek z wizerunkiem młodej dziewczyny trzymającej kota z I wieku n.e. jest jednym z najwcześniejszych wyobrażeń tego zwierzęcia w Rzymie, a w Grecji dramaturg Arystofanes, żyjący w IV-V stuleciu p.ne. często wspominał o nich w swoich sztukach dla uzyskania komicznego efektu. To on miał wynaleźć zwalanie winy za szkody na fakt, że "kot to zrobił". 

Ale okazuje się, że koty zawędrowały wgłąb Europy jeszcze wcześniej. Nawet 4 tys. lat temu.

Polski Nubijczyk

Bo koty były w dzisiejszej Polsce setki lat przed Rzymianami. Jedne z najstarszych szczątków kota nubijskiego w Europie pochodzą właśnie z naszego kraju. Pochodzą z czasów, kiedy terytorium dzisiejszej Polski zamieszkiwali Celtowie. Szczęka kota nubijskiego, znaleziona na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej wśród śladów ceramiki, jest najstarszym tego rodzaju znaleziskiem na kontynencie. 

Ten kot nie był niczyim pupilkiem, wszystko wskazuje na to, że został upolowany i oskórowany. Ale żył blisko ludzi. Dra Magdalena Krajcarz z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu przeprowadziła badania izotopowe kości tego i innych znajdowanych u nas przodków kotów które wykazały, że co prawda koty te z pewnością nie były udomowione, bo ich dieta w dużym stopniu składała się z dzikich, leśnych stworzeń, ale spora część ich posiłków pochodziła od nas - żywiły się gryzoniami zjadającymi zboże. Prawdopodobnie rozprzestrzeniły się w Europie podążając za pierwszymi rolnikami. 

Wysłannik szatana i słodki pupilek

Europejskie koty długo pozostawały jednak półdzikie - rolnicy pól przed myszami bronili częściej przy pomocy udomowionych łasicowatych czy nawet węży, niż kotów. Dopiero między II a V rokiem naszej ery te zwierzęta zostały stopniowo wyparte przez kota, choć w Polsce fretki i węże trzymały się mocno jeszcze w średniowieczu. 

Wtedy też okazało się, że to nie koty przynoszą pecha ludziom, ale odwrotnie - ludzie kotom. Ich błyszczące w nocy oczy sprawiły, że w wielu miejscach na naszym kontynencie zaczęły być kojarzone z diabłem i miejscami tępione. Co zazwyczaj kończyło się inwazją myszy i głodem, który był często traktowany jako diabelska zemsta, a nie jako normalna reakcja ekosystemu na zniknięcie drapieżników. 

Karma dla kota - oto najczęstsze błędy. Lepiej ich nie popełniać

Mimo trudności, dały sobie radę. W okresie oświecenia zyskały zupełnie nową pozycję: rozpieszczonych pupilków

Moda na posiadanie kotów naprawdę rozgorzała jednak dopiero w XIX w., dzięki królowej Wiktorii. Co prawda legendarna władczyni Wielkiej Brytanii przez większość życia była amatorką psów, ale zainteresowała się kotami dzięki opowieściom o znaleziskach archeologicznych w Egipcie. Zainteresowanie skłoniło ją do wzięcia pod swój skromny, pałacowy dach dwóch persów, które traktowała jak członków swojego dworu. Opisy eleganckich zwierząt zrobiły wśród aspirujących do wyższych sfer Brytyjczyków furorę. Każdy chciał mieć kota. 

Mogło być nieco inaczej

Ale poszukiwania dzikich pradziadków domowego mruczka przyniosły też nieco zaskakujące rezultaty. Opublikowane w 2016 roku badania J.D.Vigne’a pokazały, że kot nubijski nie był jedynym gatunkiem dzikiego kota, jaki został udomowiony

Badania szczątków kocich szkieletów w Chinach dostarczyły dowodów na to, że starożytni Chińczycy mogli udamawiać... lamparty. Nie ma jednak dowodów genetycznych na to, że lamparcie DNA zachowało się w kotach domowych. A sama próba udomowienia lampartów zakończyła się dość szybko i nie była powtarzana.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Dzień Kota | historia | koty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy