Reklama

​Górska Odyseja, czyli "ekologiczny triatlon" przez Polskę

Koniec 7. etapu "Górskiej Odysei". Uczestnicy pokonali 220 km, tym razem nie tylko pieszo. W ten sposób chcą zwrócić uwagę na problem śmieci, pozostawianych na łonie natury.

Letnia pogoda, kajaki, rowery i pies - to mogła być idealna podróż przez południe Polski. Taka byłaby, gdyby nie góry śmieci, które uczestnicy "Górskiej Odysei" zbierali po drodze. Tych nie było tylko na jednym ze szlaków, który jest rzadko uczęszczany przez turystów.

Tym razem pogoda była zmienna i dynamiczna. Dominik Dobrowolski, współorganizator akcji "Górska Odyseja", ekolog i podróżnika opowiada nam, że było naprzemiennie gorąco, burzowo i duszno. Pogoda miała być wymagająca, jednak nie przeszkodziła w wykonaniu planu. - Wyprawa była wyjątkowa. Zakończyłem etap karpacki, czyli Bieszczady, Beskidy i przede mną otworzyła się Brama Morawska, przestrzeń bez gór, dosyć płaska. Ten etap musiałem przemierzyć inaczej, wybrałem rower - opowiada Dobrowolski.

Reklama

Trwająca trzy dni podróż rozpoczęła się w Skoczowie. Stamtąd podróżnik przemierzył 160 km na rowerze, aż do Nysy. Następnie przesiadł się na... kajak. - Przepłynąłem przez trzy sztuczne jeziora: Nyskie, Otmuchowskie i Zalew Paczkowski. Zawsze woda w tych stojących zbiornikach jest bardziej zamulona. Cały czas miałem do czynienia z podgórską rzeką, którą płynie dużo piasku i mułu. Płynąłem po burzach i podtopieniach, także w wodzie było wszystko, co zostało zmyte z lądu.

Podczas "rzecznego" etapu podróży, ekolog zebrał dwa duże 20 kg worki ze śmieciami. Na brzegu śmieci było jeszcze więcej. Trzeciego dnia uczestnicy akcji 7. edycji przy Nysie Kłodzkiej, na wysokości Barda, zebrali kilkanaście worków ze śmieciami.

Jak podczas każdej edycji akcji, na medal spisują się nie tylko jej uczestnicy, ale i mieszkańcy, których Dobrowolski spotyka na swojej drodze. - Właściciele firm organizujących spływy raz w roku pomagają w sprzątaniu Przełomu Bardzkiego. Za darmo udostępniają sprzęt, dzięki czemu można łatwo posprzątać rzekę, co jest bardzo wartościową i pozytywną inicjatywą, godną do naśladowania w całej Polsce - podkreśla ekolog.

Ostatnim etapem tego "ekologicznego triatlonu" było przejście 30 km przez Góry Złote. Trasę podróżnik pokonał ze swoim psem, Rexem. Wspólnie przemierzyli przez zielony szlak, zwany Szlakiem Kurierów Solidarności. Dobrowolski podkreśla, że to jedna z najczystszych tras, jaką do tej pory przemierzał. Miejscami pokrzywy rosły nawet do dwóch metrów. Choć podróżnik zachęca do uczęszczania tym szlakiem, to przypomina, że nie wolno zostawiać na nim śmieci. Właśnie dzięki temu jest tak czysty.  

Dobrowolski zapytany o to, jak pies radził sobie na takiej trasie, zapewnił, że udało mu się już przyzwyczaić Rexa do długich spacerów. Oprócz tego pies pił wodę z zimnych górskich strumieni. 

W ramach "Górskiej Odysei", oprócz marszu przez polskie góry, organizowane są także webinaria i prelekcje na temat ekologii i ochrony środowiska. W akcji udział może wziąć każdy: dołączając do górskiej wyprawy, albo organizując sprzątanie swojej okolicy.

“Górska Odyseja" potrwa do października. Łącznie uczestnicy przejdą 700 km, od Ustrzyk Dolnych, aż do Świeradowa Zdroju.

Kolejne etapy można śledzić na jej profilu społecznościowym. Akcja "Górska Odyseja" jest częścią kampanii edukacyjnej #MniejPlastiku, realizowanej przez bank Credit Agricole wraz ze spółką leasingową EFL. Partnerami akcji są także stowarzyszenie Stowarzyszenie Program Czysta Polska oraz Lasy Państwowe.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje