Antykoncepcja dla gołębi i dzików. Ma być humanitarną metodą redukcji populacji

Jak gołębiowi podać pigułkę antykoncepcyjną? Jaka antykoncepcja najlepiej działa na dziki, a jaka na wiewiórki? Dla tych, którzy zamierzają ograniczać liczbę zwierząt to bardzo ważne pytania. Kontrola urodzeń ma być humanitarną ograniczania populacji "problematycznych" zwierząt.

Wiewiórki szare sfotografowane w Minnesocie, USA. Te gryzonie są już w Europie
Wiewiórki szare sfotografowane w Minnesocie, USA. Te gryzonie są już w EuropieCORDIER Sylvain / hemis.fr / HemisAFP
Wśród obrońców praw zwierząt duże kontrowersje wzbudza tzw. nęcenie, czyli dokarmianie zwierząt przez myśliwych w celu ich zwabienia i upolowania
Wśród obrońców praw zwierząt duże kontrowersje wzbudza tzw. nęcenie, czyli dokarmianie zwierząt przez myśliwych w celu ich zwabienia i upolowania123RF/PICSEL

Kiedyś wynalazek pigułki antykoncepcyjnej zapoczątkował rewolucję seksualną wśród ludzi. Dziś te same pigułki mogą przyczynić się do zupełnie innych, gwałtownych przemian. Tym razem chodzi o próby utrzymania równowagi w naturalnych ekosystemach. W całej Europie trwają badania nad podawaniem środków antykoncepcyjnych gatunkom, których gwałtowne tempo rozmnażania sprawia problemy ludziom. Dotyczy to zwierząt takich, jak gołębie, dziki, ale i gryzonie, jelenie czy inwazyjne papugi.

Jak zatrzymać najazd szarych wiewiórek

Szare wiewiórki opanowały niemal całe Wyspy Brytyjskie i przymierzają się do inwazji na kontynent. Gryzonie te sprowadzono w XIX wieku z USA do Anglii jako egzotyczne maskotki, które miały ożywić parki arystokratycznych rezydencji. Okazało się jednak, że ich ambicje są o wiele większe. Wyparły rude wiewiórki z niemal całej Brytanii - w latach 1920-tych ostatnia ruda wiewiórka padła w Londynie. Dziś niedobitki tego gatunku zaszyły się w szkockich górach.

Problem w tym, że szare wiewiórki są o wiele bardziej brutalne... dla drzew. Niszczą je, odzierając je z kory. Szacuje się, że rocznie w Anglii i Walii z ich powodu niszczone jest drewno o wartości 37 milionów funtów. Według badania Królewskiego Towarzystwa Leśnego wiewiórki szare są postrzegane jako większe zagrożenie dla drzew liściastych niż jelenie i patogeny.

Jedynym rodzimym, brytyjskim drapieżnikiem, który skutecznie poluje na szare wiewiórki, są kuny leśne. Pech chciał, że brytyjscy arystokraci niemal doszczętnie wystrzelali je w Anglii i Walii. Nie jest zbiegiem okoliczności, że ostatni obszar, na którym występuje jeszcze sporo kun - Szkocja - jest jednocześnie ostatnim, w którym można spotkać rude wiewiórki. Z braku drapieżników, Brytyjczycy musieli więc sięgnąć po inne środki. Polowania okazały się nieskuteczne, leśnicy próbują więc teraz dostarczać gryzoniom środków antykoncepcyjnych. Ukryte w masie z orzechów laskowych leki są podawane przy pomocy specjalnych karmników, które mogą otworzyć tylko masywne, szare wiewiórki, a nie ich rude krewniaczki. Wstępne wyniki są obiecujące.

Trucizny nie są opcją

Trucie inwazyjnych gatunków i innych nadmiernie rozmnażających się populacji nie wchodzi w grę. Nawet w przypadku gryzoni, do niedawna powszechnie zwalczanych przy pomocy trutek, coraz więcej krajów zakazuje stosowania przeciw nim środków chemicznych. Z kilku powodów.

Po pierwsze, trucizny zabijające gryzonie często wpływały także na inne zwierzęta w ekosystemie. Ptaki drapieżne żywiące się małymi ssakami często zjadały osłabione trucizną lub martwe myszy czy szczury, a następnie same zatruwały się znajdującą się w krwioobiegu ofiary trutką. Wiele trucizn jest także uważanych za nieludzkie, ponieważ po zjedzeniu antykoagulantów zwierzęta mogą cierpieć nawet przez kilka dni, zanim umrą. Z powodu potencjalnie niepotrzebnego cierpienia zwierząt, w Anglii, Szkocji i Walii zakazano także stosowania pułapek klejowych.

Co nie oznacza, że z regulacji populacji gryzoni można zrezygnować. Stanowią one poważne zagrożenie dla rolnictwa, przenoszą też choroby, którymi mogą zarażać się zwierzęta gospodarskie i ludzie. Dla wielu naukowców właśnie sztuczna kontrola płodności stanowi najlepszą nadzieję na humanitarne rozwiązanie problemu.

Humanitarna alternatywa dla polowań

“Celem jest znalezienie kreatywnych rozwiązań problemu" mówi dziennikowi “The Guardian" dr Giovanna Massei z York University: "Kończą nam się opcje. Tradycyjne metody, takie jak odstrzał, są nieskuteczne, mogą być nieludzkie, szkodliwe dla środowiska i budzą coraz większy sprzeciw opinii publicznej"

Dlatego w miarę narastania zniszczeń powodowanych przez gatunki inwazyjne i szkodniki badacze starają się wypełniać specjalne karmniki i pudełka na przynęty przysmakami nafaszerowanymi środkami antykoncepcyjnymi. Metoda ta ma tę zaletę, że łatwo i bezpiecznie można stosować ją nawet w miastach. Badacze przetestowali już ziarna kukurydzy zawierające środki antykoncepcyjne, które można podawać miejskim gołębiom. Pożywienie z dodatkami obniżającymi płodność mogłoby także pomóc zwalczać inwazyjne papugi, aleksandretty obroźne, których londyńska populacja od lat 90. gwałtownie rośnie.

Antykoncepcja dla dzików

Antykoncepcja mogłaby także stać się sposobem na humanitarną kontrolę populacji dzików. Populacje tych zwierząt rosną na niemal całym kontynencie, od Włoch po Skandynawię, najprawdopodobniej przez zmiany w sposobie uprawy ziemi (powszechnie dziś hodowana kukurydza jest dla nich łatwym i pożywnym pokarmem) i przez coraz łagodniejsze zimy.

Wielu rolników uważa dziki za szkodniki, ponieważ ryjąc w ziemi wykorzeniają rośliny, jedzą śmieci i powodują wypadki drogowe. Włoskie stowarzyszenia rolników twierdzą, że populacja dzików podwoiła się z 500 000 w 2010 r. do miliona w 2020 r. W Niemczech i we Francji co roku zabija się ponad pół miliona osobników, ale mimo to liczebność zwierząt rośnie.

Wiewiórki szare sfotografowane w Minnesocie, USA. Te gryzonie są już w Europie
Wiewiórki szare sfotografowane w Minnesocie, USA. Te gryzonie są już w EuropieCORDIER Sylvain / hemis.fr / HemisAFP

Francuzi rozpoczęli więc program pilotażowy, który polega na podawaniu dzikom środków antykoncepcyjnych. Podobnie, jak w przypadku wiewiórek, wyzwaniem było wymyślenie sposobu ich podawania który dawałby pewność, że trafią one właśnie do tych zwierząt, których płodność badacze chcą obniżyć. W przypadku dzików wykorzystano urządzenia, które może unieść tylko świnia ryjąc pod spodem swoim pyskiem. Urządzenie działa, trwa jednak opracowywanie samego środka antykoncepcyjnego.

Precedensy i obawy

Europejczycy nie wymyślają tutaj niczego nowego. Stosowanie środków antykoncepcyjnych do kontroli populacji dzikich zwierząt jest stosowane w kilku krajach na świecie. W USA w ten sposób ogranicza się przyrost naturalny dzikich koni, w afryce - słoni mieszkających poza parkami narodowymi. Naukowcy pracują także nad sposobami podawania podobnych środków jeleniom.

Choć metoda ta budzi mniej wątpliwości etycznych, niż polowania czy trucizny, nie jest całkowicie pozbawiona zagrożeń. Istnieją obawy, że stosowanie produktów na bazie syntetycznych hormonów może spowodować przedostanie się do środowiska estrogennych substancji chemicznych, co może mieć negatywne skutki, takie jak feminizacja samców ryb. Nie wiadomo również, jakie skutki dla drapieżnego ptaka miałoby zjedzenie gryzonia, który spożył środek antykoncepcyjny.

Dziki przeganiają jelenia z błotamateriały prasowe
INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas