Pociąg odbił z normalnej trasy. 321 km na północ miał pokonać prywatną linią, bez przystanków. Jedynym sposobem na zabicie czasu były gra w karty i popijanie czifiru, napoju robionego z ośmiu torebek herbaty parzonych w jednym kubku, którego oszałamiający efekt bywa traktowany, jak substytut alkoholu. 

Celem tej podróży była kopalnia węgla Elga, a pasażerowie to jej pracownicy. Mają pomóc zrealizować wielkie plany inwestora, który kilka miesięcy wcześniej wykupił złoże. Chce zmienić prowincjonalną odkrywkę w jedną z największych kopalni węgla na świecie. I zbudować na wiecznej zmarzlinie nowe miasto.

Inwestowanie miliardów w wydobycie węgla może wydawać się ryzykowne w czasach, gdy wiele państw się od niego odwraca. Tym bardziej że ten sam projekt wpędził poprzedniego właściciela w takie długi, że magazyn "Forbes" nazwał go "najbiedniejszym oligarchą" Rosji.

Wizja stworzenia w Eldze nowego, węglowego kolosa jest dobrą ilustrację tego, jak władze w Moskwie tak naprawdę widzą trwającą globalną transformację energetyczną. Rosja nie wycofuje się z węgla. Przeciwnie, zwiększa takie inwestycje. W zeszłym roku kraj przyjął nową strategię energetyczną, która zakłada, że wydobycie węgla ma wzrosnąć o 50 proc. do 2035 r. 

Tak przynajmniej kalkulują ci, którzy postawili wielkie pieniądze na kopalnię w Eldze. To dlatego zatrudniają tysiące ludzi do pracy w jednym z najbardziej odizolowanych regionów Syberii. 

Tu nawet mamuty wymarły

W ciągu 38-lat kariery Władimir Chripkow pomagał przy budowie najtrudniejszych kopalni w Rosji. Wykopywał nowe szyby od zera i zarządzał projektami w zamarzniętym Magadanie, regionie, w gdzie pierwsze kopalnie tworzyli w latach 30. więźniowie gułagów. Nie jest jednak pewien, czy objęcie stanowiska dyrektora wyrobiska w Eldze nie jest krokiem za daleko. Kilka osób odradzało mu przyjęcie stanowiska. - Ciągle mogę wrócić - powtarzał podczas podróży  pociągiem. - Zobaczę, co tam jest i może uznam, że nie warto tam zostawać. 

W Eldze są ponad 2,2 mld ton węgla i to może być największe złoże na świecie tego surowca. Brutalny klimat, bezlitosny teren i izolacja tego regionu uniemożliwiały dotąd eksploatację na dużą skalę. Zimą temperatury spadają tu poniżej minus 60 st. Celsjusza, a pokrywa śnieżna utrzymuje się przez osiem, czasem nawet dziewięć miesięcy w roku. 

Chripkow, jadąc na spotkanie pociągu w syberyjskiej Tyndze, dopytał kierowcę o zimy, które miały go czekać. - My przetrwaliśmy, a nawet mamuty wymarły - usłyszał w odpowiedzi. 

Mechel, firma górnicza kontrolowana przez oligarchę Igora Zjuzina, za 2,3 mld dol. kupiła prawa do wydobycia węgla w Eldze w 2007 r. Kolejny miliard poszedł na rozbudowę. Koncern specjalizował się w wykupywaniu hut i kopalni węgla koksującego. Do wybuchu kryzysu finansowego w 2008 r. firma zgromadziła aż 5 mld dol. długów. Trzy lata później, gdy ceny węgla na światowych rynkach zaczęły spadać, zadłużenie Mechelu niemal się podwoiło. W 2020 r. Elga poszła więc na sprzedaż. Kupił ją, za 1,9 mld dol. fundusz inwestycyjny A-Property. Jego założyciel Albert Awdalian, zbił wcześniej fortunę na telekomunikacji. 

Rosja stawia na węgiel

A-Property chce zainwestować dalsze 1,7 mld dol. w rozbudowę Elgi, uważając kopalnię za kluczowy element dalekowschodniego centrum przemysłowego. Albert Awdaljan ma wielkie marzenia. Chce zwiększenia wydobycia z 4 mln ton węgla w 2019 r. do oszałamiających 45 mln w 2023 r. - Jest wiele czynników, które staną na drodze planów związanych z Elgą - mówi analityk Maksym Chudałow. Od konieczności rozbudowy linii kolejowej łączącej kopalnię z resztą świata po ograniczone możliwości kolei i portów. Chudałow przewiduje, że realistycznym celem jest połowa założonego przez firmę poziomu produkcji.

Na razie jednak kopalnia szybko rośnie. Wydobycie w ubiegłym roku pobiło dotychczasowe rekordy Elgi. Według rzeczniczki firmy, w pierwszych trzech miesiącach tego roku wzrosło o 230 proc. w stosunku do takiego samego okresu rok temu.

Ambicje właściciela A-Property są zbieżne ze strategią rządu w Moskwie. - Rosja nie jest ślepa na plany globalnego odejścia od paliw kopalnych. Stara się jednak zmaksymalizować wydobycie, dopóki może - mówi Chudałow .- Mamy mnóstwo węgla, który wkrótce nie będzie nikomu potrzebny. Jeśli nie sprzedamy go w ciągu najbliższych 10-20 lat, to wydobywanie będzie bezcelowe - dodaje analityk.

Tuż po 16:30, długo po zimowym zmierzchu, Elgą wstrząsnęła eksplozja. Przez kilka sekund krajobraz - pokryte śniegiem wzgórza i otwarta niecka kopalni przecinająca je, jak rana - nabrał pomarańczowej barwy. Tutaj to codzienność. Zespoły robotników wiercą otwory wzdłuż zewnętrznych krawędzi niecki kopalni  i wypełniają je wybuchową emulsją. Eksplozja rozrzuca wierzchnią warstwę ziemi, odsłaniając leżący 10-20 m. pod nią węgiel. 

Pomimo niegościnnego terenu, Elga ma geograficzne szczęście. Leży na Dalekim Wschodzie, w pobliżu portów obsługujących Azję, w której zużycie węgla ma rosnąć jeszcze przez jakiś czas. Zwłaszcza wysokiej jakości węgla wykorzystywanego w metalurgii, a właśnie taki jest wydobywany w Eldze. Nie ma na razie dobrych pomysłów na to, czym można by go zastąpić w procesie wytapiania stali. 

Wybudujcie, a przyjadą

Wielu pracowników Elgi z zachwytem opowiada o otaczającej ich przyrodzie. O niedźwiedziach, które lubią się przechadzać po okolicy i że jesienią można zebrać “góry grzybów". Rzeczniczka kopalni z taką samą dumą mówi też o postępach dokonanych przez górników wydzierających eksplozjami nowe obszary naturze. Na razie odkryto sześć kilometrów kwadratowych złoża. Zezwolenie obejmuje obszar 100 km. - Przesuwamy horyzont - mówi. 

A-Property zapewnia, że bardzo troszczy się o środowisko. Na miejsce wyciętych lasów sadzone są nowe. Ochrona miejscowych ekosystemów jest wymieniana, jako jeden z priorytetów. Nowe koparki wykorzystywane w kopalni są - według A-Propoerty - napędzane elektrycznością produkowaną przez elektrownię wodną, która wkrótce ma zasilać także wszystkie inne możliwe procesy produkcyjne. 

Na wzgórzu powyżej kopalni stoi grupka szarych chatek, dormitoriów i odczepionych wagonów kolejowych. Postawiono je wokół otwartej przestrzeni, nazywanej w Eldze Placem Czerwonym. - Na razie tu nie ma warunków do życia przyznaje Losjuk: - Ale będą. 

Na jednym z górujących nad Elgą wzgórz, dwaj młodzi inżynierowie z Moskwy rozstawili tachimetr, urządzenie służące do pomiarów i mapowania powierzchni Ziemi. Szklane oko instrumentu zwrócone było w stronę przeciwną od kopalni. Szukało najlepszego miejsca na budowę lotniska, które ma przyjmować Boeingi 737.  Będzie służyć planowanemu przez właścicieli Elgi miastu. Ma w nim zamieszkać ponad 20 tys. ludzi. Bloki powstaną w pewnej odległości od kopalni, tak odłamki z eksplozji nic nie uszkodziły. 

- Budowa miasteczka będzie dużym wyzwaniem - mówi dyrektor budowy Elgi, Jewgienij Baranow. Pokazuje palcem na jeden z bloków, do którego już wprowadzili się mieszkańcy. Za oknami wiszą plastikowe torby z jedzeniem, zastępujące w tutejszym klimacie lodówki. Budynek stoi niezgrabnie na szczudłowatych filarach, wisząc metr nad powierzchnią gruntu. Baranow tłumaczy, że nie można stawiać budynków bezpośrednio na ziemi. Wszystko, co wchodzi z nią w kontakt, zamarza. Nie ma też materiałów budowlanych. - Nie da się zrobić cementu z węgla - mówi. - Wszystko trzeba transportować z kontynentu. 

Elga jest tak odizolowana, że wielu jej mieszkańców opisuje resztę Rosji jako "kontynent", jakby mieszkali na wyspie u jej brzegów. 

Przy miejscowym Placu Czerwonym stoi mały sklep spożywczy, stołówka, pralnia i rosyjska łaźnia. Wkrótce ma pojawić się psycholog.

Prywatna kolej

Sukces Elgi wisi na jednym, stalowym włosku. Jedynym sposobem na transport węgla jest prywatna linia kolejowa. Konstrukcja linii zaczęła się, jako rządowy projekt w 2000 r., ale szybko została zarzucona. Mechel, poprzedni właściciel, wznowił prace. To kolosalny projekt wymagający budowy 76 mostów kolejowych w trudnym, górzystym terenie. Ponad 80 proc. pieniędzy wydanych na rozwój poszło właśnie na tory. Na dziś trasa jest jednak wciąż bardzo niebezpieczna. 

Po drodze jadący pociągiem pracownicy wymieniali się zasłyszanymi historiami o wypadkach. Następnego dnia wracający tą samą trasą pociąg towarowy wypadł z torów na zakręcie. Puste wagony stoczyły się ze wzgórza. Dziewięć dni później doszło do kolejnego wypadku, w którym zginęła jedna osoba. 

Pracownicy mogą do Elgi dotrzeć ciężarówko-autobusem. Droga jest tak kamienista, że takie wyprawy wśród pracowników obrosły już legendą. Doradzają sobie m.in. by na podróż zakładać ortopedyczne gorsety, by chronić kręgosłup. 

Ciężarówko-autobusy wiozące pracowników mijają góry i rzeki. Słońce nad górami jest zimą często otoczone świetlistą aureolą, bo światło odbija się w milionach kryształków lodu zawieszonych w powietrzu. Region otaczający Elgę to wyjątkowy, delikatny obszar. Niedawno utworzono tu kilka parków narodowych i rezerwatów. Głębokie doliny wyryte przez starożytne lodowce otwierają się na nietknięte świerkowe lasy. Małe jeziorka w Tajdze goszczą co jesień i wiosnę stada migrujących syberyjskich żurawi, jednego z dziesiątków zagrożonych wymarciem gatunków zamieszkujących ten obszar. Na wschód od Elgi może wkrótce powstać kolejny park. Ma chronić jezioro, które istnieje tam od ostatniej epoki lodowcowej. 

Ściany śniegu po obu stronach drogi, którą wyjeżdża się z Elgi, pokryte są warstwą pyłu węglowego. Na najbliższej górskiej przełęczy śnieżny świat znów staje się idealnie biały.