Reklama

​Wolontariusze krytycznie o Schronisku na Paluchu. "Warunki nie spełniają wymogów"

Okaleczone zwierzęta, zaniedbania w infrastrukturze, czy nawet śmierć w męczarniach - to wolontariusze zarzucają słynnemu Schronisku na Paluchu. Ich raport jest odpowiedzią na kontrolę, którą zlecił stołeczny ratusz.

W swoim raporcie, kontrolerzy z ratusza zalecili m.in. powrót do dialogu z wolontariuszami, powiększenie kociarni, czy zwiększony nadzór nad czasem pracy wolontariuszy. Jednak w przygotowanym przez siebie dokumencie, ochotnicy napisali, że kontrolerzy wspomnieli tylko o tzw. kociarni, nie zajmując się finansami placówki, poziomem opieki weterynaryjnej czy stanem infrastruktury. Ten, zdaniem twórców drugiego raportu, jest katastrofalny.

"Informacje, które podajemy w raporcie, odbiegają od medialnego obrazu Palucha. Mamy nadzieję, że ich ujawnienie doprowadzi wreszcie do szukania rozwiązań, a nie zamiatania kłopotów pod dywan" - napisali. "Dyrekcja schroniska i przedstawiciele miasta lubią chwalić się publicznie tylko dobrymi wiadomościami, jak na przykład wskaźnikami dotyczącymi adopcji psów i kotów. Mało kto informuje o liczbie śmierci zwierząt będących w schronisku, czy chorobach, z jakimi się mierzą, oraz ich przyczynach. My to wszystko opisujemy na przykładach" - dodają w swoim oświadczeniu.

Reklama

Działacze napisali, że w 2020 r. spośród 1519 kotów, które przyjęto do schroniska, 115 zmarło lub poddano eutanazji. Psycholog zwierząt, behawiorystka Maria Habrowska, której opinie wolontariusze przytaczają. W niej technik weterynarii omawia warunki panujące w kociarni na Paluchu i ich fatalny wpływ na zdrowie kotów.

"Wnioski przeczą wiedzy"

"Warunki nie spełniają wymogów Pięciu praw Dobrostanu Zwierząt. Niedopełnienie któregokolwiek z nich rozumiane jest jako niezapewnienie odpowiedniego dobrostanu, co jest dla zwierzęcia źródłem cierpienia, a przez to spełnia przesłanki określone przez ustawodawcę w art. 6 ust. 2 ustawy o ochronie zwierząt, mówiące o znęcaniu się nad zwierzętami" - czytamy w opinii.

Zdaniem wolontariuszy "wnioski z tej opinii stoją w ostrym kontraście do słów miejskich kontrolerów, według których »koty mają zapewnione humanitarne warunki poprzez: zapewniony stały dostęp do jedzenia i picia, dostęp do opieki weterynaryjnej oraz przebywają w czystych klatkach zapewniających im zachowanie naturalnej pozycji oraz umożliwiające swobodną zmianę pozycji ciała«".

Aktywiści podkreślają, że takie wnioski "przeczą wiedzy o potrzebach kotów, dostarczonej zarówno kontrolerom, jak i władzom schroniska. Oprócz ignorowania faktu, że koty na Paluchu nie mają zapewnionego dobrostanu, miejscy kontrolerzy wydają się także zupełnie nie przejmować faktem, że obecne warunki naruszają także przepisy przeciwpożarowe".

W złych warunkach mają być również trzymane psy. Wolontariusze piszą, że zwierzęta są tam okaleczone z powodu infrastruktury, a nawet umierają w męczarniach. Jako przykład podają suczkę Ofkę, która utknęła łapami w rozchodzących się ścianach boksu i zmarła wycieńczona, próbując się uwolnić.

"Infrastruktura na Paluchu to »prowizorka«" - twierdzą wolontariusze. "Brakuje kompleksowego, gospodarnego podejścia i spojrzenia na schronisko jak na miejsce mające być chwilowym, ale jednak bezpiecznym azylem dla potrzebujących zwierząt. Szokującym było dla nas odkrycie, że w ostatnich latach poziom środków na remonty i inwestycje drastycznie spadał. A pamiętajmy, że infrastruktura schroniska ma 20 lat!" - podkreślają.

Wolontariusze chcą zmiany statutu Schroniska na Paluchu oraz powołania specjalnej rady społecznej, która ma działać niezależnie od dyrekcji jednostki. W jej skład mieliby wchodzić przedstawiciele pracowników schroniska, wolontariatu, Komisji Ochrony Środowiska przy Radzie Warszawy i Biura Ochrony Środowiska.

PAP
Dowiedz się więcej na temat: schronisko | Warszawa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje