Reklama

Umowa społeczna z górnictwem podpisana. Co dalej?

Po wielu miesiącach przedłużanych i zrywanych negocjacji rząd oficjalnie porozumiał się ze związkowcami w sprawie wygaszania polskiego górnictwa.

Umowę podpisali w Katowicach przedstawiciele rządu oraz górniczych związków zawodowych. Stronę rządową reprezentował wicepremier Jacek Sasin oraz wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń. Dokument określa szczegóły zaplanowanego na najbliższe 30 lat procesu wygaszania polskich kopalń węgla. Umowę parafowały wszystkie strony, które brały udział w negocjacjach. 

- Polityka klimatyczna Unii Europejskiej zmusza nas do szukania innych niż węgiel źródeł energii - powiedział po podpisaniu umowy wicepremier i minister aktywów Państwowych Jacek Sasin. Minister zwrócił się do związkowców: - Bez waszego zrozumienia nie udałoby się tego kompromisu osiągnąć. 

- Strajki i protesty nikomu nie służą i obyśmy nigdy nie musieli do takiej sekwencji wracać - powiedział Dominik Kolorz, przewodniczący zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ "Solidarność": - Dla mnie i dla moich kolegów to na pewno nie jest to dzień wesoły. W ciągu 29 lat przestanie istnieć segment, który był motorem gospodarki nie tylko dla Śląska, ale i kraju. 

Reklama

Teraz umowę musi zaakceptować Komisja Europejska. Chodzi o zaproponowane rozwiązania dotyczące pomocy publicznej dla kopalń. Do Komisji trafił już wniosek prenotyfikacyjny, który przygotowały resort aktywów państwowych oraz UOKiK. Obecnie trwają nieformalne konsultacje w tej sprawie. Następnie do Brukseli będzie skierowany wniosek o notyfikację programu dla górnictwa. Jeżeli KE zaakceptuje umowę, powstanie projekt nowej ustawy górniczej. Na razie nie wiadomo, co stanie się w razie odmowy KE. Nieoficjalnie politycy Zjednoczonej Prawicy mają mówić, że jest to prawdopodobne. 

Umowa społeczna gwarantuje pracę tym górnikom, którzy są obecnie zatrudnieni. Chodzi o pracę do emerytury, bądź osłony socjalne, jak np. płatne w wysokości 80 proc. wynagrodzenia urlopy przedemerytalne, bądź 120 tys. odprawy. Kopalnie będą stopniowo zamykane do końca 2049 r., a budżet państwa ma dopłacać do redukcji mocy produkcyjnych w kopalniach. 

Wynegocjowana została także wielkość podwyżek dla górników na najbliższe cztery lata. Oprócz tego porozumienie przewiduje też warte ponad 16 mld zł inwestycje w "czyste technologie węglowe" oraz powołanie specjalnego Funduszu Transformacji Śląska. Fundusz ma mieć 500 mln zł kapitału początkowego, a także gwarancje na kolejny miliard zł. 

Komentarze ekspertów Koalicji Klimatycznej

Krzysztof Jędrzejewski, rzecznik polityczny Koalicji Klimatycznej: Odtrąbiona, jako wielki sukces, pseudo umowa społeczna z górnikami jest niczym innym jak kolejną fanfaronadą i pustą obietnicą tego rządu, która będzie zrealizowana z równym skutkiem, jak budowa miliona samochodów elektrycznych, czy Ostrołęki C.

Rząd znowu ugiął się przed żądaniami i groźbami związków zawodowych i zgodził na przyjęcie irracjonalnej daty - 2049, doskonale wiedząc, że za chwilę będzie się musiał z niej wycofać. To nie jest tylko oszukiwanie górników. Koszty społeczne i gospodarcze ulegania lobby węglowemu, które wszyscy zapłacimy za opóźnianie sprawiedliwej transformacji, a szczególnie regiony górnicze, będą niewyobrażalne.

Zamiast zacząć kierować wszystkie siły i środki na jak najszybsze odejście od balastu węgla, inwestować w innowacyjne technologie i rozwój tych regionów po zamknięciu kopalń oraz tworzyć nowe, stabilne miejsca pracy, rząd obiecuje dalsze marnotrawienie środków publicznych na nierentowne górnictwo i utrzymanie tego, co jest niemożliwe i szkodliwe. Ta umowa nie jest wyrazem troski o los i przyszłość górników. To jest kupowanie sobie pozornego spokoju za cenę odwleczonych w czasie dramatów ludzkich. Podpisujący tę umowę mają tego pełną świadomość.

Wojciech Kukuła, starszy prawnik w ClientEarth: Pomoc publiczna na pokrycie bieżących strat produkcyjnych jest już zakazana w odniesieniu do kopalń, które nie zostały zamknięte do końca 2018 r. Wszystkie państwa członkowskie UE się do tego dostosowały i trudno oczekiwać, że Komisja Europejska zrobi tutaj dla Polski "ekstra" wyjątek, zwłaszcza w obliczu wdrażania europejskiego Zielonego Ładu. Próba opierania pozytywnej decyzji Komisji na ogólnych podstawach traktatowych jest bardzo ryzykowna. Komisja może ewentualnie przystać na osłony socjalne dla zwalnianych pracowników branży.

Dominik Olędzki z Koalicji Klimatycznej: Porozumienie rządu z górniczymi związkami nie może być nazywane "umową społeczną". W rozmowach brali udział jedynie związkowcy i przedstawiciele rządu, a całkowicie została pominięta strona społeczna. Utrzymanie 2049 r. jako daty odejścia Polski od węgla sprawi, że tak jak w przypadku Turowa, miejsca pracy górników będą zagrożone likwidacją z dnia na dzień. Tym porozumieniem rząd odbiera nam szansę na przeprowadzenie sprawiedliwej transformacji w Polsce. Jest to oszukiwanie społeczeństwa i działanie wbrew jego woli, oszukiwanie samych górników i dalsze okradanie najmłodszych pokoleń z bezpieczeństwa w przyszłości. Czas na działanie jest teraz, a to porozumienie jest kolejnym dowodem na to, że polski rząd ignoruje kryzys klimatyczny, ignoruje zdrowie i życie Polek i Polaków.

źródło komentarzy: Koalicja Klimatyczna


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy