Reklama

Pierwsze przemówienie Bidena w ONZ: "Dla świata zaczęła się decydująca dekada"

Znaczną część pierwszego wystąpienia przed Zgromadzeniem Ogólnym ONZ prezydent USA poświęcił kwestiom klimatu. Joe Biden zadeklarował, że Stany Zjednoczone podwoją wsparcie dla państw, które najbardziej ucierpią z powodu kryzysu klimatycznego.

- To decydująca dekada dla świata - tak Biden rozpoczął pierwsze przemówienie przed ONZ. W swoim przemówieniu mówił między innymi o sytuacji w Afganistanie, walce z pandemią, partnerstwie z NATO i Unią Europejską oraz cyberbezpieczeństwie. Wezwał sojuszników i partnerów z ONZ do współpracy nad rozwiązywaniem globalnych problemów. - Wierzę, że musimy współpracować, jak nigdy dotąd - przekonywał, podkreślając jednocześnie, że chce, by Stany Zjednoczone powróciły na pozycję globalnego lidera. 

- Ten rok przyniósł śmierć i zniszczenia będące skutkiem nieuznającego granic kryzysu klimatycznego - mówił. Przekonywał, że "ekstremalne zjawiska pogodowe były odczuwalne w każdej części świata". Tylko w Stanach Zjednoczonych i tylko w tym roku, według danych amerykańskiej administracji dotknęły one co piątego Amerykanina. - Zmiany klimatu to coś, co Sekretarz Generalny słusznie nazwał czerwonym alarmem dla ludzkości. Naukowcy i eksperci mówią nam, że szybko zbliżamy się do dosłownego punktu bez powrotu - podkreślał Joe Biden. 

Reklama

COP26 czyli szczyt ostatniej szansy

Zdaniem amerykańskiego prezydenta kluczowe znaczenie dla walki z procesem zmian klimatu i jego skutkami będzie miał nadchodzący szczyt klimatyczny w Glasgow. Globalna konferencja COP 26 rozpoczyna się 1 listopada. - Każdy z naszych krajów musi w Glasgow położyć na stole najambitniejsze plany - podkreślał Joe Biden, który już pierwszego dnia urzędowania w Białym Domu podpisał rozporządzenie ponownie włączające USA do Porozumienia paryskiego. 

Podpisując Porozumienie paryskie sześć lat temu 191 państw solidarnie zapowiedziało, że zmniejszy swoje emisje gazów cieplarnianych, by zapobiec ociepleniu planety powyżej 2 st. Celsjusza, a jeśli to możliwe - jak deklarowano - 1,5 st. Z najnowszego, opublikowanego w tym tygodniu raportu ONZ wynika jednak, że tylko 113 krajów przedłożyło aktualizacje swoich celów emisyjnych. Wciąż jednak brakuje nowych zobowiązań m.in. Chin, które obecnie są na świecie największym emitentem gazów cieplarnianych. Ze wskazaniami swoich celów zwlekają m.in. Indie i Arabia Saudyjska. Jest też grupa państw, wśród nich Rosja i Brazylia, które w nowych deklaracjach złożonych w ONZ wyznaczyły sobie znacznie mniej ambitne cele, niż wcześniej deklarowały.

Biden już w kwietniu ogłosił nowe cele, zgodnie z którymi emisje gazów cieplarnianych tego kraju mają do 2030 r. spaść o 50-52 proc. w porównaniu z ich poziomem z 2005 r. USA mają też dążyć do osiągnięcia zerowych emisji netto do połowy wieku. Dziś Stany Zjednoczone są drugim po Chinach największym emitentem gazów cieplarnianych.

Klimatyczne inwestycje w USA i na świecie

- Moja administracja pracuje z Kongresem nad kluczowymi inwestycjami w czystą infrastrukturę i elektryczne pojazdy - zapewniał w ONZ amerykański prezydent. - Najlepsze jest to, że te ambitne inwestycje to nie jest tylko dobra polityka klimatyczna, to szansa na to, by każdy z naszych krajów inwestował w siebie i swoją przyszłość. To wielka szansa na stworzenie we wszystkich naszych krajach dobrze płatnych miejsc pracy i osiągnięcie długoterminowego wzrostu gospodarczego, który poprawi jakość życia wszystkich naszych obywateli.

Możliwe jednak, że najważniejszym elementem wystąpienia amerykańskiego przywódcy była konkretna zapowiedź zwiększenia wsparcia, którego USA ma udzielić najbardziej dotkniętym przez kryzys klimatyczny krajom rozwijającym się.  - W kwietniu ogłosiłem, że USA podwoją środki przeznaczane na finansowanie międzynarodowe, by wesprzeć kraje dotknięte kryzysem klimatycznym. Dziś mogę powiedzieć, że będziemy pracować z Kongresem, by ponownie podwoić tę liczbę, wliczając w to środki przeznaczone na adaptację klimatyczną - zapowiedział Biden. - To sprawi, że USA będzie liderem w publicznym finansowaniu klimatycznym. Z naszym wparciem, przy zwiększonym napływie kapitału prywatnego, osiągniemy cel, którym jest przeznaczenie 100 mld dol. na wsparcie klimatyczne dla państw rozwijających się.

Nie jest jednak jasne, czy Biden zdołał już przekonać do tego planu amerykański Kongres, czy też negocjacje z republikańską mniejszością, która może potencjalnie zablokować taki plan w Senacie. 

Dołącz do ZIELONA INTERIA także na Facebooku

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Joe Biden | ONZ | zmiany klimatyczne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama