Reklama

​Apel ekologów do prezydenta o zawetowanie tzw. Lex Izera

Wkrótce prezydent ma się wypowiedzieć w sprawie tzw. Lex Izera. - To będzie sprawdzian, jaki Andrzej Duda ma stosunek do kryzysu klimatycznego - twierdzą organizacje broniące środowiska i apelują do głowy państwa, by budzącą kontrowersje specustawę zawetował.

Tzw. Lex Izera to ustawa, która ma umożliwić zamianę lasów, gruntów i innych nieruchomości Skarbu Państwa pod Jaworznem i Stalową Wolą, którymi zarządzają Lasy Państwowe, na inne nieruchomości, by mogła tam powstać fabryka samochodów elektrycznych.

- Instrumentalne tworzenie prawa na użytek inwestorów, nawet tych "zielonych" to nie jest kierunek, w którym ma zmierzać transformacja energetyczna - twierdzi Monika Stasiak z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.- Lasy odgrywają kluczową rolę w pochłanianiu gazów cieplarnianych, ale też pomagają nam złagodzić skutki kryzysu klimatycznego. Zamiast prawa, które pozwala inwestorom na ich niszczenie, politycy i polityczki powinni zaproponować takie rozwiązania, które zwiększą obszar chroniony lasów - uważa Katarzyna Guzek z Greenpeace Polska. - Trzeba wyraźnie podkreślić, że nikt nie chce blokować inwestycji, które dają nowe miejsca pracy. Nie mogą one jednak powstawać kosztem polskiej przyrody i wbrew woli obywateli - dodaje Dominik Olędzki z Koalicji Klimatycznej.

Reklama

Dołącz do ZIELONA INTERIA także na Facebooku

- W momencie kiedy raport IPCC nie pozostawia żadnych złudzeń co do odpowiedzialności ludzi za coraz szybszą i groźniejszą w skutkach zmianę klimatu i wskazuje, że tylko natychmiastowe i drastyczne redukcje gazów cieplarnianych mogą nas uratować przed globalną katastrofą, Polska - czołowy emitent CO2 w Europie - nie tylko nie podejmuje koniecznych działań mitygacyjnych, ale chce zezwolić na dodatkową, niekontrolowaną wycinkę drzew, tak potrzebnych do pochłaniania dwutlenku węgla - twierdzi Krzysztof Jędrzejewski, rzecznik polityczny Koalicji Klimatycznej. Jego zdaniem brak weta w sprawie tzw. Lex Izera to "kolejny bardzo zły sygnał, obok m.in. irracjonalnej daty utrzymania wydobycia węgla do 2049 r., wydania koncesji dla Turowa do 2044 r., czy braku niezbędnej transformacji energetyki i gospodarki, wysłany przez nasz kraj przed szczytem klimatycznym w Glasgow".

To już kolejny taki apel ekologów w sprawie specustawy. Na poprzedni odpowiedział w drugiej połowie sierpnia prezydent Jaworzna Paweł Silbert. W liście otwartym do szefa PO Donalda Tuska i stowarzyszeń ochrony przyrody wyjaśniał, że teren przeznaczony pod fabrykę elektryków to nie przyrodniczo cenny las, "lecz przemysłowo zdewastowana pogórnicza hałda". "Piszę do Was z wielkim bólem, gdyż zewsząd słyszę Wasze wypowiedzi i wystąpienia w sprawie spec-ustawy nazywanej #LexIzera. Dlaczego z bólem? Bo reprezentuję samorząd, który jak mało który przejmuje się nadchodzącą, a może nawet już trwającą katastrofą klimatyczną, a Wy - zupełnie bez podstaw - powtarzacie, że chcemy wyciąć w Jaworznie cenny las. To nieprawda" -pisał Silbert. W liście podkreślał, że teren przeznaczony pod budowę fabryki "nie ma nawet wód gruntowych", ponieważ zdrenowała je kopalnia, "jest pocięty liniami kolejowymi, liniami wysokiego napięcia i ciepłociągami z leżącego po drugiej stronie ulicy kompleksu trzech węglowych elektrowni".

W miejscu, gdzie ma powstać fabryka znajduje się las, który - jak twierdzą organizacje ekologiczne - jest cenny dla mieszkańców. Silbert opowiada jednak, że to "drzewostan niskiej jakości" i "formalnie - podkreślam: wyłącznie formalnie - ten teren jest gruntem leśnym".

Na początku sierpnia Sejm nie poparł uchwały Senatu ws. odrzucenia specustawy dotyczącej pozyskania gruntów leśnych pod inwestycje w Jaworznie i Stalowej Woli. Zdaniem przeciwników nowego prawa otworzy ono furtkę do dalszych wycinek lasu pod inwestycje.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy