Reklama

Śmiercionośne tornada w USA. "To będzie nowa normalność"

Ponad sto osób zginęło w serii huraganów w centralnych i wschodnich Stanach Zjednoczonych. Władze mówią, że tak tragicznego w skutkach zjawiska naturalnego jeszcze w historii USA nie było. Klimatolodzy nie pozostawiają złudzeń: może być tylko gorzej.

"Powojenny krajobraz", "świat apokalipsy", "jak po uderzeniu meteorytu" - między innymi tak mieszkańcy sześciu stanów opisują zniszczenia po tornadach, które w nocy z piątku na sobotę przeszły przez ich okolicę. Najgorzej było w stanie Kentucky, gdzie zginęła większość ofiar. Sytuacja była na tyle zła, że prezydent USA Joe Biden poprosił rządowe instytucje o sprawdzenie, jak na żywioł wpłynęły zmiany klimatu, i czy to one je potęgują.

Reklama

- To będzie nasza nowa normalność - tak o potężnych tornadach powiedziała w telewizji CNN Deanne Criswell, szefowa Federalnej Agencji Zarządzania Kryzysowego. - Efekty zmian klimatu, które obserwujemy, są kryzysem naszego pokolenia - dodała szefowa FEMA.

Z kolei w telewizji ABC Criswell stwierdziła, że odnotowuje się więcej intensywnych burz, huraganów, tornad i pożarów lasów. Jednocześnie przyznała, że priorytetem stała się eliminacja takich zdarzeń.

Tornada w USA. Coraz więcej dowodów

Jedno z najdłuższych tornad, jakie przeszło w weekend przez Stany Zjednoczone, miało ponad 320-kilometrową trasę. Zdaniem prezydenta USA Joe Bidena, było to prawdopodobnie jedna z największych serii tornad w historii kraju.

Biden podkreślił, że choć dokładny wpływ zmian klimatu na tornada nie jest jeszcze znany, "to wiemy, że wszystko jest bardziej intensywne, kiedy klimat się ociepla - wszystko". Zgadzają się z tym naukowcy, którzy mimo że nie stawiają ostatecznych konkluzji, to uważają, że dowodów na to jest coraz więcej.

Amerykańska Unia Geofizyczna w niedawnej analizie sugerowała, że "zwiększona globalna temperatura wpłynie na występowanie warunków przyjaznych potężnym zjawiskom meteorologicznym".

Tornada - co to jest i czym różnią się od huraganów

Po tym, jak tornada siały zniszczenie w centralnej i centralno-wschodnich Stanach Zjednoczonych, powróciły pytania o systemy ostrzegania. W przypadku huraganów jest to łatwiejsze, bo zbierają się kilka dni. Tornada są zjawiskami błyskawicznymi - trwają od czterech do sześciu godzin. Zdaniem amerykańskiej Narodowej Służby Oceanicznej i Atmosferycznej, co roku USA nawiedza około 1,2 tys. tornad.

Tornada, jako wąska i bardzo szybko obracająca się kolumna powietrza swój żywot zaczyna w burzy, rozciągając się do ziemi. Zazwyczaj trwają one kilka minut, a ich średnia wynosi kilkaset metrów. Zupełnie inaczej jest z huraganami, które mają kilkaset kilometrów średnicy i trwają dniami, a nawet tygodniami. W przeciwieństwie do tornad, naukowcy są w stanie przewidzieć trasę huraganu od trzech do pięciu dni wcześniej.

Amerykański system ostrzegania przed tornadami jest podzielony na dwie części. Metorolodzy mogą na kilka godzin przed nim ostrzec, że pojawiły się idealne warunki do jego uformowania. Nie znaczy to jednak, że tornado musi powstać. Z kolei Narodowa Służba Pogodowa ostrzega przed tornadem, jeżeli to zostało zauważone. bądź dostrzeżone na radarze, a zagrożone jest życie i dobytek ludzki.

Wówczas do gry włączają się publiczne syreny alarmowe. Ma je wiele miast, jednak brakuje ich w mniejszych miejscowościach oraz wsiach. Ostrzeżenia przekazują lokalne media, także przez swoje aplikacje. Alerty wydaje też Federalna Agencja Zarządzania Kryzysowego. Te są rozsyłane na telefony komórkowe, podobnie jak to ma miejsce z alertami Rządowego Centrum Bezpieczeństwa w Polsce.

Problemem jednak jest czas reakcji - w przypadku tornada zazwyczaj go po prostu nie ma.

Aleja tornad w USA

Gdzie w Stanach Zjednoczonych najczęściej występują tornada? Otóż istną aleją tornad w USA jest właśnie region centralno-wschodni, przez który w ten weekend przeszedł żywioł. Najwięcej tornad w ciągu jednego dnia odnotowano w 2011 r. Wówczas przez stan Tennessee przeszły aż 72 tornada. Prawie trzy razy mniej (27) było w sąsiednim Kentucky, które tym razem ucierpiało najbardziej. 

Do tej pory aleja tornad w USA przechodziła od Teksasu, aż po Południową Dakotę, jednak według najnowszych badań, mogła ona zacząć się przenosić bardziej na wschód, czyli tam, gdzie doszło do ostatniego kataklizmu. 

Gdzie rozpoczęła się seria tornad w USA?

Naukowcy są już w stanie określić, co rozpoczęło tragiczną w skutkach serię tornad w Stanach Zjednoczonych. Była to potężna burza, która uformowała się nad północno-wschodnim Arkansas. Następnie burza przeszła nad Missouri, Tennessee i Kentucky.

Tym razem tornada były o wiele bardziej niebezpieczne, ponieważ wydarzyły się w nocy. W internecie opublikowano nagrania, na których widać tornado tylko podczas rozbłysku piorunów. 

Naukowców zaniepokoił także rozmiar jednego z 30 tornad. Miało ono ponad półtora kilometra średnicy. Zdaniem badaczy to oznacza, że nawet jeżeli ktoś znajdzie schronienie, to przy tak silnym wietrze, może one być po prostu zniszczone, a osoba, która się tam schowała, może mimo to zginąć.  

Źródło: Reuters, AFP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama