Reklama

​Rzeki atmosferyczne są coraz większe. To zła wiadomość m.in. dla Europy

Nawalne deszcze, które coraz częściej powodują podtopienia, mogą być jeszcze częstsze. Odpowiedzialne za to mogą być tzw. rzeki atmosferyczne, które z powodu zmian klimatu cały czas rosną.

Rzeki atmosferyczne to obszary wilgoci, które znajdują się w atmosferze. Mogą mieć kilkaset kilometrów szerokości, i nawet kilka tysięcy długości. Przenoszą parę wodną, która zaopatruje w wodę wiele regionów. Portalu Nauka o Klimacie zauważa, że dostarczają one 30-50 proc. opadów podczas pory wilgotnej w kontynentalnej części Stanów Zjednoczonych, oraz do 30 proc. w części Europy. Portal podkreśla jednak, że mogą też odpowiadać za podtopienia - i właśnie do tego będą coraz częściej doprowadzać.

Zdaniem Amerykańskiej Społeczności Meteorologicznej, kolumny wilgoci przenoszą z tropików do obszarów o umiarkowanym klimacie dwa razy więcej wody, niż płynie w Amazonce. Takich "rzek na niebie" jest według NASA około 11.

Reklama

Naukowcy zwracają jednak uwagę, że coraz cieplejsze powietrze i morza sprawią, że "rzeki atmosferyczne" będą w stanie przechowywać więcej wilgoci, a co za tym idzie, będą niosły ze sobą o wiele większe opady deszczu w Ameryce Północnej i Południowej, a także w Zachodniej Europie.

Według opublikowanego w 2018 r. przez NASA badania, rzeki atmosferyczne będą nieznacznie rzadsze, jednak ich moc będzie znacznie większa. - Może być ich mniej, jednak będą dłużej obecne, a do tego bardziej intensywne - mówi agencji Reuters Vicky Espinoza, autorka badania.

Naukowcy oszacowali, że do końca wieku masy wilgoci będą występowały 10 proc. rzadziej, jednak będą o 25 proc. dłuższe i szersze. To oznacza, że podwoi się częstotliwość najbardziej intensywnych związanych z nimi burz.

Badacze podkreślają, że słabe rzeki atmosferyczne zapewniają deszcz i śnieg, który uzupełnia zapasy wody pitnej. Jednak silniejsze zjawiska doprowadzają do podtopień i porywistego wiatru, który wywołuje osuwiska ziemi, niszczy dobytek i powoduje zakłócenia w transporcie.

W tym miesiącu w Kanadzie podczas jednego takiego zdarzenia w ciągu dwóch dni spadło tyle deszczu, co zazwyczaj w ciągu miesiąca. To wywołało śmiertelne w skutkach powodzie i osuwiska w Kolumbii Brytyjskiej.

Jednak nie zawsze skutki bardziej intensywnych zjawisk są złe. W zeszłym miesiącu w Kalifornii spadło tyle deszczu, że choć doszło do osuwisk, to udało się także uzupełnić bardzo ograniczone przez suszę zapasy wody, a także ograniczyć ryzyko pożarów lasów. - Ponieważ wszystko w Kalifornii było bardzo suche, to ulewa miała też swoje korzyści - mówi Julie Kalansky, wicedyrektor operacyjna w Center for Western Weather and Water Extremes w Instytucie Oceanografii Scripps.

Do rzeki atmosferycznej, która nawiedziła Kalifornię w zeszłym miesiącu, dołączyła tzw. bomba cyklonowa, która jeszcze bardziej intensyfikuje deszcze i potęguje wiatr. - W pewnym sensie rzeka napędza silnik cyklonu - mówi Carl Schreck, badacz z Instytutu Systemu Nauk Satelitarnych o Ziemi z Uniwersytetu Północnej Karoliny. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje