Reklama

Niemcy: Wciąż trwa usuwanie szkód po powodziach. Rosną obawy przed zimą

Dwa miesiące trwa już usuwanie szkód po potężnych powodziach z terenów leżących w dolinie rzeki Ahr. Brakuje specjalistów i materiałów budowlanych. Niepokój budzi zbliżająca się zima, bo wiele systemów grzewczych zostało zniszczonych lub uszkodzonych przez wodę - informuje portal Tagesschau.

"Tysiące systemów są uszkodzone" - podkreśla Tagesschau. Powodzie dotknęły także firmy wykonawców - ich magazyny i biura znalazły się pod wodą, niektórym udało się uratować część narzędzi.

Według Izby Rzemieślniczej w Koblencji w kraju związkowym Nadrenia-Palatynat w wyniku powodzi ucierpiało około 600 firm z rejonu doliny Ahr. Pomoc nadchodzi od rzemieślników z innych regionów Niemiec. "W ramach wsparcia z Oldenburga, oddalonego o prawie 400 km, przyjechało blisko 50 hydraulików i elektryków wraz z narzędziami i materiałami. Chcą zostać do końca tygodnia i pomagać" - pisze Tagesschau.

Reklama

Przyjezdni specjaliści pomagają m.in. w instalowaniu systemów dla mobilnych zbiorników na gaz płynny, systemów ogrzewania oleju i gazu, pomagają w ponownym uruchomieniu sieci. Mają nadzieję, że "inni hydraulicy i rzemieślnicy w Niemczech wezmą z nich przykład" - mówią, cytowani przez Tagesschau. Na czas pobytu otrzymali noclegi w okolicznych pensjonatach, firmach, a nawet klasztorach.

Wielkie wyzwanie

Jak zaznacza portal, jeszcze przed powodzią znalezienie rzemieślników do pracy nie było łatwe. Dodatkowo czas pandemii spowodował trudności w zdobyciu wielu materiałów i podniósł ich ceny. "Suszarki budowlane są trudne do zdobycia w promieniu 100 km, a ich ceny idą w górę" - podkreśla Kurt Krautscheid, prezes Izby Rzemieślniczej w Koblencji. Izba aktywnie poszukuje rzemieślników, zakwaterowania dla chętnych do pracy, a także potrzebnych materiałów przez specjalnie w tym celu uruchomiony portal.

"Będzie to ogromny wyczyn, aby mimo braku wykwalifikowanych pracowników i materiałów, z czym mieliśmy do czynienia już przed powodzią, móc w ciągu najbliższych kilku lat odbudować regiony dotknięte powodzią" - mówi sekretarz ds. gospodarczych Nadrenii-Palatynatu Petra Dick-Walther.

Lokalni dostawcy energii są pod presją - w samym mieście Bad Neuenahr-Ahrweiler powodzie uszkodziły lub zniszczyły 133 kilometry gazociągów, 8,5 tys. gazomierzy, 3,4 tys. domowych regulatorów ciśnienia i tysiące połączeń sieciowych.

Są też pozytywne wieści - wiele rur z gazem jest ponownie pod ciśnieniem, a rekonstrukcja systemu przebiega lepiej, niż zakładano. "W znacznym stopniu przyczyniło się do tego wykorzystanie nowoczesnych możliwości technicznych, ale także udane pozyskiwanie specjalistycznych firm i wykwalifikowanych pracowników" - wyjaśnia przedstawiciel lokalnej firmy gazowej. Sytuacja jest gorsza na obszarach, gdzie nie dochodzi sieć gazowa i mieszkańcy mają ogrzewanie elektryczne lub olejowe.

PAP
Dowiedz się więcej na temat: powódź w Niemczech | Niemcy | ekstremalne zjawiska pogodowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy