Reklama

Lodowce topnieją w zastraszającym tempie. To tykająca bomba

Gdyby cały lód na świecie stopniał, poziom mórz i oceanów wzrósłby o ponad 65 metrów. I choć tak gwałtowny wzrost nam nie grozi, to aktualne tempo topnienia lodowców i tak może wyrządzić wiele złego. Jeśli się nic w tej kwestii się nie zmieni, poziom wód na świecie w 2100 roku będzie co najmniej 40 centymetrów wyższy. Choć na pozór to niewiele, wiąże się to z katastrofalnymi skutkami dla środowiska, rejonów nadmorskich oraz rybołówstwa.

Dzisiaj około 10 proc. lądu na całej Ziemi to lodowce. Większość z tej powierzchni stanowi Antarktyka, a jedną dziesiątą - pokrywa lodowa Grenlandii. Lodowce na świecie z roku na rok topnieją coraz szybciej, podnosząc poziom mórz i oceanów.

Niestety, wszystko wskazuje na to, że lód na biegunach Ziemi będzie topniał jeszcze bardziej. Ostatni rok był szóstym z kolei, gdy został pobity rekord temperatur wody w oceanach na całym świecie. Skutki tego procesu mogą być katastrofalne. Połów ryb będzie coraz trudniejszy, regiony nadmorskie będą zmuszone wydawać miliony na naprawy skutków powodzi. Ucierpią także morskie ekosystemy.

Reklama

Poziom oceanów przekroczył najśmielsze oczekiwania

Dlaczego lodowce topnieją?

Lód stanowi dla Ziemi i oceanów pokrywę ochronną. To, co na zdjęciach satelitarnych przypomina wielkie białe plamy jest w rzeczywistości bardzo przydatnym środkiem chłodzącym dla naszej planety. Lodowce odbijają nadmierne promieniowanie słoneczne z powrotem do atmosfery, schładzając i chroniąc w ten sposób Ziemię.

Lodowce na całym świecie mogą liczyć od kilkuset do nawet kilku tysięcy lat. Są także dowodem na to, jaki efekt na środowisko mogą wywierać zmiany klimatu. Topniejąc, lód zwiększa ilość wody w oceanie, przyczyniając się do globalnego wzrostu poziomu wód.

Proces ten znacznie przyspieszył od początku drugiej połowy XIX wieku i jest to skutek działalności człowieka. Od czasów rewolucji przemysłowej dwutlenek węgla i inne gazy cieplarniane doprowadziły do wzrostu temperatury, szczególnie na biegunie północnym i południowym. W rezultacie lodowce topnieją szybciej, odrywając się z lądolodu do mórz.

Efekty topnienia lodowców

Nawet jeśli radykalnie zmniejszymy emisje gazów cieplarnianych w nadchodzących latach, ponad jedna trzecia lodowców na świecie stopnieje do 2100 roku. Obecnie Grenlandii znika cztery razy szybciej niż w 2003 roku i stanowi 20 proc. przyrostu poziomu wód na świecie. Łącznie lądolody świata tracą ponad bilion lodu rocznie.

Topnienie lodowców w rejonie Grenlandii i Antarktyki już teraz daje się nam we znaki. Efektami są między innymi zmiana cyrkulacji Oceanu Atlantyckiego czy gwałtowne pogorszenie warunków połowu ryb w Zatoce Maine na wschodzie Stanów Zjednoczonych. Topnienie lodowców przyczynia się także do powstawania bardziej niszczycielskich sztormów oraz potężniejszych huraganów.

Jeśli proces ten będzie postępował, poziom wody w oceanach będzie rósł jeszcze bardziej. Morza będą cieplejsze, a prądy morskie zaburzą typy pogodowe na całym świecie. Ucierpieć może rybołówstwo, a tereny nadbrzeżne będą regularnie zalewane i narażone na wyrządzające coraz więcej szkód sztormy.

Topniejące lodowce wiążą się także z niszczeniem siedlisk gatunków takich jak morsy. Z tego samego powodu niedźwiedzie polarne spędzają coraz więcej czasu na lądzie. Dlatego lądolód zamieniający się w wodę to kolejny argument za ograniczaniem światowych emisji gazów cieplarnianych. Jeżeli tego nie zrobimy, z powodu topniejących lodowców wydamy ogromne kwoty na ratowanie terenów nadmorskich przed powodziami. Ucierpi także środowisko naturalne wielu gatunków, a połowy ryb będą jeszcze trudniejsze niż teraz. 

Wideo: Topnienie lodowców na Antarktyce w latach 2002-2016

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy