Reklama

Deklaracja końcowa punktem kulminacyjnym szczytu klimatycznego

Kraje obecne na szczycie klimatu COP27 przyjęły deklarację końcową. Dotyczy ona utworzenia funduszu pomocowego dla państw dotkniętych klęskami wynikającymi ze zmian klimatu. Potwierdzono też cel ograniczenia globalnego ocieplenia do 1,5 stopni Celsjusza. Czy to wystarczające wysiłki?

Podczas szczytu klimatycznego COP27 ustanowiono fundusz pomocy krajom dotkniętym katastrofami klimatycznymi. Nie zwiększono jednak wysiłków na rzecz cięcia emisji z najbardziej emisyjnych sektorów np. wydobycia i spalania paliw kopalnych. Choć deklaracja końcowa zakłada pomoc krajom narażonym na skutki zmian klimatu, to m.in. kraje wyspiarskie ubolewają nad brakiem ambicji w większym ograniczaniu emisji.

Umowa klimatyczna

Negocjacje trwały całą noc. W niedzielę 20 listopada egipska prezydencja COP27 opublikowała ostateczny tekst umowy i jednocześnie zwołała sesję plenarną, aby szybko nad nim zagłosować.

Reklama

"Dopiero w niedzielę nad ranem strony negocjacji w końcu zgodziły się, że należy utworzyć specjalny fundusz na potrzeby kompensacji strat i szkód, będących skutkiem zjawisk związanych z kryzysem klimatycznym w krajach najuboższych i najbardziej na nie narażonych. Te kraje nie mają szans na poradzenie sobie z nimi samodzielnie, więc jest to bardzo ważna decyzja" - komentuje Urszula Stefanowicz z PKEOM, ekspertka Koalicji Klimatycznej.

Padła zgoda na utworzenie specjalnego funduszu szkód i strat, ale nadal pojawiają się pytania dotyczące tego, kto powinien do niego wpłacać.

"Pomimo braku porozumienia w sprawie ostrzejszych redukcji emisji, ustanowiliśmy fundusz, ponieważ chcemy stanąć po stronie najbardziej narażonych na zmiany klimatu" – powiedziała niemiecka sekretarz ds. klimatu Jennifer Morgan. Delegaci pochwalili przełom, jakim jest ustanowienie funduszu sprawiedliwości klimatycznej - informuje Reuters.

Po szczycie

Dwutygodniowy szczyt klimatu miał być przejawem globalnej determinacji do walki ze zmianami klimatycznymi.Szczyt zorganizowany w Egipcie miał też zwracać uwagę na trudną sytuację ubogich krajów, które borykają się z najpoważniejszymi konsekwencjami globalnego ocieplenia. Największe emisje pochodzą jednak od krajów rozwiniętych gospodarczo.

W ostatecznej umowie znalazło się również odniesienie do „energii niskoemisyjnej”. Wzbudziło to wśród niektórych obawy o rosnące wykorzystanie gazu ziemnego, odpowiedzialnego za emisje dwutlenku węgla i metanu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy