Reklama

Burze stają się coraz bardziej intensywne. Czas się zacząć przyzwyczajać

Nad Polską gromadzą się czarne chmury. Zdaniem naukowców coraz bardziej gwałtowne burze i powodzie błyskawiczne to cena, jaką płacimy za pompowanie potężnych ilości dwutlenku węgla do atmosfery.

Zamiast spokojnej drogi, rwący potok. Brunatna woda przedziera się przez zabudowania, zabierając wszystko na swojej drodze. Przejść przez taką ulicę po prostu się nie da. Do takich obrazków przywykliśmy w serwisach zagranicznych z Azji czy Ameryki Południowej, ale to małopolski Świdnik. Powódź błyskawiczna była skutkiem gwałtownej burzy. Eksperci nie pozostawiają złudzeń: do takiej pogody musimy się zacząć przyzwyczajać. 

Reklama

- Jeżeli chodzi o częstotliwość burz, to tutaj sprawa jest dyskusyjna. Tak, jak mróz jest charakterystyczny w zimę, tak burze najczęściej występują latem. Natomiast zjawiska, które towarzyszą burzom, są intensywniejsze w ostatnich latach. Coraz częściej mamy do czynienia ze skrajnym ich natężeniem - mówi Zielonej Interii Michał Ogrodnik, synoptyk meteorolog w Centralnym Biurze Prognoz Meteorologicznych IMGW. Dodaje, że najczęściej o podtopieniach słychać w miastach. - To cena, jaką płacimy za ich betonowanie - twierdzi ekspert.  

Zdaniem prof. Zbigniewa Karaczuna z Katedry Ochrony Środowiska i Dendrologii SSGW oraz eksperta Koalicji Klimatycznej, w Polsce od kilkunastu lat odnotowujemy wzrost liczby dni z tak zwanym opadem katastrofalnym. Wówczas spada powyżej 70, a nawet 100 mm wody. Takie opady mogą mieć najbardziej niszczycielski wpływ na ludzi i na nasz dobytek. 

- Burzę możemy porównać do organizmu. Aby się rozwinęła, musi mieć sprzyjające warunki - wyjaśnia Michał Ogrodnik. - Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy burza w będzie w danej dzielnicy, na danej ulicy, ale możemy powiedzieć czy warunki będą sprzyjać jej powstaniu - tłumaczy Ogrodnik. 

Takie sprzyjające warunki dla burz stwarzają duże miasta, które mogą się zmieniać w wyspy ciepła. W większości metropolii, nie tylko u nas, różnice temperatury między centrum a obrzeżami miast mogą sięgać nawet kilkunastu stopni, zwłaszcza w nocy. W jednej z największych wysp ciepła, w Tokio, mikroklimat jest określany jako podobny do tego z pustyni kamiennych. Więcej o zjawisku powstawania wysp ciepła pisaliśmy tutaj.

Problem coraz większej intensywności burz, a co za tym idzie nie tylko większej liczby wyładowań, ale także coraz częstrzych powodzi błyskawicznych, jest jednak zanacznie szerszy i - jak przypomina prof. Karaczun - jest skutkiem naszej działalności. - Gazy cieplarniane zatrzymują w atmosferze ciepło. Ciepło to energia. Zatem w atmosferze zatrzymywane jest więcej energii, niż w przypadku gdyby człowiek nie emitował nadmiernych ilości gazów cieplarnianych. Ona musi się gdzieś rozładować. Bilans energetyczny dąży do równowagi. Ponieważ energii jest więcej, to i jej rozładowanie jest bardziej gwałtowne - wyjaśnia ekspert Koalicji Klimatycznej.

Czego możemy zatem się spodziewać w przyszłości? Ponieważ nad Polskę coraz częściej napływają zwrotnikowe i bardzo wilgotne masy powietrza, zdaniem meteorologów burze będą miały bardzo dobre warunki do rozwoju. - W najbliższych latach coraz częściej możemy się spodziewać ekstremalnych przypadków burz. Nawalne opady deszczu, bardzo silny wiatr czy nawet trąby powietrzne niestety będą się powtarzać - konkluduje Ogrodnik.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje