Reklama

Cmentarzyska aut elektrycznych? Uwaga na fake newsy!

W Internecie regularnie pojawiają się zdjęcia cmentarzysk samochodów elektrycznych. Są na nich pojazdy często tej samej marki i tego samego koloru. Autorzy takich postów dowodzą, że elektryki znacznie szybciej stają się nieprzydatne, niż samochody spalinowe.

To jeden z takich postów. Plac jest zaniedbany, auta miejscami zachodzą już rdzą. W tym przypadku autor tweeta sugeruje, że auta znajdują się pod Paryżem, a trafiły tam, ponieważ wymiana akumulatorów jest nieopłacalna. Wielki zarzut pod adresem zwolenników elektromobilności i...fake news.

Krótka analiza zdjęcia pozwala wyciągnąć kilka wniosków. Po pierwsze, takich gór pod Paryżem nie ma. Inne są także budynki, których spiczaste dachy przywołują na myśl prędzej domy w Azji, niż na Starym Kontynencie. Co jednak może znacznie ważniejsze - tablice rejestracyjne są niebieskie, a Francuzi mają "blachy" podobne do tych, jakie mamy w Polsce, czyli białe, z czarnymi napisami. Niebieskie tablice wiodą nas do Azji lub Ameryki Północnej.

Reklama

Mamy zatem sytuację niczym z dowcipu o Radiu Erewań. Samochody są nie we Francji, a w Chinach. Do tego jeszcze daleko od Pekinu. Poza tym auta trafiły tam najpewniej dlatego, że firma, która je posiadała (ta sama marka, ten sam model, ten sam kolor, to wskazuje na wypożyczalnię) przestała działać. A akumulatory zostały zabrane, żeby nie szkodziły środowisku.

Przyjrzymy się kolejnemu doniesieniu, tym razem faktycznie z Francji. Podobne zdjęcia, około tysiąca aut elektrycznych. Internauci grzmią: jakaż to zielona technologia, jeżeli nie opłaca się wymieniać baterii? W komentarzach już kolejne domysły i teorie spiskowe. Jaka jest prawda?

Portal kanału informacyjnego France24 sprawdził to "cmentarzysko". Okazało się, że należy do firmy Bollore, która w 2018 r. splajtowała. Wcześniej, przez siedem lat prowadziła usługę wypożyczalni "elektryków" we francuskiej stolicy, jednak ta usługa się nie przyjęła. Auta były brudne i uszkodzone (w Paryżu parkuje się dosłownie "na zderzak"), czym zniechęciły do siebie klientów. Bollore udało się sprzedać większość pojazdów, jednak pozostało ich około tysiąc. Te dalej można kupić, ponieważ według portalu nadal "są na chodzie". Podobnie jak w Chinach, akumulatory zostały usunięte, żeby nie doszło do wycieku i zanieczyszczenia środowiska.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy