Reklama

Koncerny naftowe i gazowe zyskają na wojnie w Ukrainie

Firmy naftowe i gazowe mogą zyskać bardzo wiele w skutek inwazji Rosji na Ukrainę. Wiele z nich wykorzystuje gwałtowny wzrost cen i strach przed brakiem surowców do umocnienia swojej pozycji u rządów, co może mieć katastrofalne skutki dla kryzysu klimatycznego.

Ceny ropy gwałtownie wzrosły do ponad 130 dolarów za baryłkę, co spowodowało wzrost cen benzyny. UE, Wielka Brytania i USA ogłosiły jednocześnie drastyczne ograniczenia importu ropy i gazu z Rosji. Najbardziej dotknie to UE, ponieważ około 40 proc. gazu w UE pochodzi z Rosji, ale zaszkodzi wszystkim krajom, ponieważ ceny ustalane są na poziomie międzynarodowym. Rządy tych państw pilnie poszukują sposobów ochrony swojego bezpieczeństwa energetycznego poprzez zwiększanie udziału odnawialnych źródeł energii i poszukiwanie alternatywnych źródeł dostaw ropy i gazu.

Reklama

Opec, a w szczególności Arabia Saudyjska, to oczywiste kierunki, do których można się zwrócić, ale do tej pory niechętnie zobowiązywały się one do zwiększenia produkcji. Może się to jednak zmienić - jak donosi "Financial Times", ambasador Zjednoczonych Emiratów Arabskich w USA opowiedział się za zwiększeniem wydobycia, co spowodowało spadek cen ropy o około 11 proc. w stosunku do najwyższego poziomu.

Wpływy w rządach

Kryzys daje jednak zachodnim firmom naftowym i gazowym, takim jak BP, Shell, Exxon i Total, możliwość wywierania nacisku na rządy. W Wielkiej Brytanii premier Boris Johnson bronił w środę koncernów naftowych przed wezwaniami Partii Pracy do wprowadzenia nadzwyczajnego podatku. "Efektem netto takiego rozwiązania byłoby po prostu jeszcze większe podniesienie cen przez koncerny naftowe i utrudnienie im robienia tego, czego potrzebujemy... pozbywania się zależności od rosyjskiej ropy i gazu" - stwierdził.

Działacze ekologiczni ostrzegali, że koncerny wykorzystają sytuację kryzysową na Ukrainie do realizacji własnych interesów. Mowa tu o zachęcaniu rządów do nadawania priorytetu wydobyciu  ropy i gazu oraz do podejmowania decyzji o inwestycjach, które nie będą miały większego wpływu na obecny kryzys, ale znacznie zwiększą zużycie paliw kopalnych w przyszłości.

"To haniebne, że firmy naftowe i gazowe, z których część przez lata czerpała zyski ze swoich rosyjskich partnerstw, teraz starają się wykorzystać kryzys humanitarny do wspierania swoich interesów. Fakt, że rządy, w tym brytyjski, wciąż ich słuchają, jest nie do uwierzenia" - stwierdziła Tessa Khan, dyrektorka organizacji Uplift, która prowadzi kampanię na rzecz zakończenia wydobycia paliw kopalnych z Morza Północnego.

Kryzys klimatyczny na horyzoncie

Długofalowe zwiększenie wydobycia i spalania paliw kopalnych, pogłębi kryzys klimatyczny, który już teraz ma katastrofalne skutki dla ludzkości. Według drugiej części szóstego raportu Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC) nawet realizacja obecnych deklaracji ambicji w zakresie ograniczenia emisji ustawia świat na ścieżce prowadzącej do temperatur wyższych o ok. 2,3-2,7 st. C. Tego rodzaju ocieplenie spowoduje natomiast katastrofalne skutki na naszej planecie.

Raport podkreśla, że jeśli będziemy kontynuować obecną ścieżkę spalania paliw kopalnych, wzrost temperatur zagrozi produkcji żywności, zaopatrzeniu w wodę, zdrowiu ludzi, nadmorskim skupiskom ludzkim, gospodarkom narodowym i przetrwaniu znacznej części środowiska naturalnego. Szybsze ograniczanie emisji to jedyny sposób, aby temu zapobiec, a zwiększenie używania paliw kopalnych doprowadzi do dokładnie przeciwnych skutków - zwiększenia emisji.
Oparc. Mateusz Czerniak

Źródło: The Guardian, Zielona Interia

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy