Reklama

​Piękna zima w Beskidzie, czyli Górska Odyseja znów na szlaku

Zakończył się drugi etap "Górskiej Odysei". Uczestnicy akcji przeszli ponad 70 km po Beskidzie Niskim. W ten sposób chcą zwrócić uwagę na zanieczyszczenia w polskich lasach.

Mróz i wiatr odpuścił, jednak uczestnicy "Górskiej Odysei" nadal musieli brodzić po pas w śniegu. Przeszli 70 km, aby promować czystą turystykę i nieśmiecenie w lasach. 

Bez rakiety ani rusz

Beskid Niski przywitał uczestników akcji piękną zimą. Temperatura wynosiła kilka stopni poniżej zera. Zaledwie miesiąc wcześniej działacze ekologiczni szli w ponad dwudziestostopniowym mrozie. Choć warunki pogodowe były lżejsze, sam marsz już taki nie był. 

- Było bardzo dużo śniegu. Ci, którzy próbowali iść bez sprzętu, wpadali w zaspy po pas. Przez to musieli zawrócić. Żeby w ogóle przejść, trzeba było używać m.in. rakiet - mówi Dominik Dobrowolski, ekolog i współorganizator "Górskiej Odysei". 

Reklama

Drugi etap różnił się od pierwszego nie tylko temperaturą. - Beskid Niski jest troszeczkę niższy niż Bieszczady, więc nie musieliśmy przechodzić przez połoniny. Za to jest o wiele większy, dlatego podczas kolejnego odcinka także tam będziemy - dodaje Dobrowolski.

Beskid Niski jest mniej popularny wśród turystów, niż Bieszczady lub Tatry. Jak podkreśla ekolog, to widać, zwłaszcza wzdłuż dróg. - Jest tam o wiele słabsza infrastruktura, a co za tym idzie, o wiele mniej zwiedzających. Przez to jest też o wiele mniej śmieci. Niestety, im więcej turystów, tym więcej odpadków w lasach - podkreśla ekolog.

Huk i porządek

Jednym z problemów dla środowiska, o których mówi się w Beskidzie Niskim, są quady i motocykliści. Jeżdżenie nimi po lasach jest wykroczeniem. To szkodzi nie tylko ściółce, która jest rozjeżdżana. Problemem jest także zanieczyszczenie hałasem. - Huk motoru potrafi przestraszyć nawet w centrum Warszawy, a co dopiero w lesie. Zwierzęta są przerażone i uciekając, potrafią zrobić sobie krzywdę, a nawet zginąć - tłumaczy Dobrowolski. 

Na swojej trasie uczestnicy "Górskiej Odysei" natknęli się także na pozytywne akcenty. Jednym z nich był Rymanów-Zdrój i podejście tamtejszej gminy do segregacji odpadów. - Byłem naprawdę zaskoczony tym, jak sprawnie te śmieci są tam segregowane - opowiada Dobrowolski. - Nawet w pensjonatach widzieliśmy, że do kwestii odpadów podchodzi są bardzo poważnie. To przykład dla innych gmin - uważa ekolog. 


W ramach “Górskiej Odysei", oprócz marszu przez polskie góry, organizowane są także webinaria i prelekcje na temat ekologii i ochrony środowiska. W akcji udział może wziąć każdy: dołączając do górskiej wyprawy, albo organizując sprzątanie swojej okolicy.

"Górska Odyseja" potrwa do października. Łącznie uczestnicy przejdą 700 km, od Ustrzyk Dolnych, aż do Świeradowa Zdroju.

Kolejne etapy można śledzić na jej profilu społecznościowym. Akcja "Górska Odyseja" jest częścią kampanii edukacyjnej #MniejPlastiku, realizowanej przez bank Credit Agricole wraz ze spółką leasingową EFL. Partnerami akcji są także stowarzyszenie Stowarzyszenie Program Czysta Polska oraz Lasy Państwowe.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: górska odyseja | sprzątanie lasów | ochrona środowiska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy