Ten ekopark już nie istnieje. Został ostrzelany przez Rosjan. Część zwierząt trzeba uśpić

Charkowski Ekopark, w którym znajdowało się blisko 2 tysiące zwierząt przestał istnieć. Jego teren został ostrzelany przez Rosjan. Część zwierząt zginęła. Istnieje obawa, że te, które pozostały przy życiu, w tym wielkie drapieżniki mogą uciec - informuje ukraiński portal hromadske.ua.

Charkowski Ekopark przestał istnieć. Został ostrzelany przez rosyjskie wojsko
Charkowski Ekopark przestał istnieć. Został ostrzelany przez rosyjskie wojskoFacebook
Charkowski Ekopark przestał istnieć. Został ostrzelany przez rosyjskie wojsko
Charkowski Ekopark przestał istnieć. Został ostrzelany przez rosyjskie wojskoFacebook

Charkowski Feldman Ekopark był jednym z największych, prywatnych ogrodów zoologicznych w Ukrainie. Na sporym obszarze, znajdującym się na terenie Regionalnego Parku Krajobrazowego znajdowało się w blisko 2 tys. zwierząt, począwszy od małych ssaków, skończywszy na dużych drapieżnikach. Jak informował ogród, przed wojną, każdego dnia odwiedzało go blisko 3 tys. osób.

Rosjanie ostrzelali park ze zwierzętami w Charkowie. "Przestał istnieć"

W środę właściciel obiektu  i deputowany z partii "Opozycyjna Platforma - Za Życie" Alexander Feldman powiedział, że ekoparku już nie ma. Został zniszczony w wyniku ostrzału przez rosyjskie wojska.

"Teraz możemy o tym rozmawiać na pewno. Wczoraj i dziś ogród doznał masowego ostrzału i bombardowań. Infrastruktura jest zniszczona, ogrodzenia są zniszczone" - powiedział Feldman.

Zdaniem Fedlamana największym problemem są obecnie duże drapieżniki. Ich ogrodzenia pozostały co prawda nadal nienaruszone, ale po kolejnym ostrzale lwy, tygrysy, niedźwiedzie, szalone ze strachu, mogą znaleźć się na wolności i przemieszczać się w kierunku Charkowa lub do pobliskich wiosek. To może doprowadzić do tragedii.

"Lwy, tygrysy, niedźwiedzie, szalone ze strachu"

"Nie możemy na to pozwolić. Obecnie nie ma rozwiązania tego problemu. Nasi specjaliści rozważają teraz możliwość wyposażenia ich, przynajmniej dla niektórych, tymczasowego mieszkania w Chutove, w obwodzie połtawskim" - powieFeldman.

Dodał, że jeśli nie uda się tego zrobić, jedyną opcją, która pozostanie, będzie uśpienie drapieżników. Dodał, że mówienie o tym jest bolesne, ale głównym priorytetem jest teraz ludzkie życie.

"Inne zwierzęta, które wciąż znajdują się na terenie Ekoparku i przeżyły, i możne je ratować, również musimy pilnie ewakuować" - powiedział właściciel.

Trwa zbiórka pieniędzy na ratowanie zwierząt. Osoby, które chcą wesprzeć zbiórkę, mogą zrobić to za pośrednictwem strony ogrodu - Feldman Ekopark.

INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas