Reklama

​Paryż odchodzi od aut. I wychodzi mu to na dobre

Stolica Francji latami borykała się z potężnymi korkami oraz zanieczyszczeniem powietrza. Sytuacja była na tyle zła, że w 2019 r. aż 60 proc. aut miało tymczasowy zakaz poruszania się po mieście. Jednak to za kadencji lewicowej mer miasta Anne Hidalgo, Paryż staje się coraz bardziej zielony.

W czerwcu 2019 r. przez Francję przeszła fala upałów. Wymusiła wówczas nie tylko ograniczenia w korzystaniu z miejskich wodociągów, ale i zakazu wjazdu do Paryża dla 60 proc. z 5 mln zarejestrowanych tam aut. Przyczyną były znacznie przekroczone normy stężenia tlenku azotu i ozonu w atmosferze. Ten pochodził bezpośrednio z ruchu miejskiego.

Wówczas paryski magistrat zintensyfikował działania na rzecz ochrony środowiska. Z każdym rokiem do miasta nie może wjeżdżać coraz więcej starszych aut oraz diesli. Do 2022 r. władze Paryża chcą zakazać ruchu większości aut w czterech dzielnicach, gdzie znajdują się m.in. katedra Notre Dame oraz Luwr. Przeważać ma tam ruch pieszy, rowerowy oraz komunikacja miejska. W ten sposób merostwo chce ograniczyć liczbę aut w mieście, a co za tym idzie, zanieczyszczenie powietrza.  

Reklama

Konsultacje w sprawie ograniczenia ruchu w czterech najbardziej prestiżowych dzielnicach Paryża mają potrwać do końca roku. Zastępca Anne Hidalgo, David Belliard, którego cytuje BBC, powiedział, że "nie chodzi o całkowitą eliminację ruchu drogowego". Restrykcjami nie będą objęte m.in. osoby niepełnosprawne, taksówki i handlowcy, którzy będą potrzebowali dowieźć towar do swoich sklepów.

Belliard, w rozmowie z portalem Slate przyznaje, że zmiany są o wiele głębsze, niż mogłoby się wydawać. Chodzi o gruntowną reorganizację funkcjonowania miasta. "Pytanie, które stawiają koronawirus, klimat oraz presja społeczna, to: czym jest miasto? Czy nadal możemy myśleć o miastach, tak jak robiliśmy to wiek temu? Czy nadal możemy mieć metropolie, które skupiają tak wiele gospodarczych i kulturalnych zasobów, co wymaga przeprowadzki setek tysięcy ludzi?".

Anne Hidalgo idzie dalej i stolicę Francji chce podzielić na "kwadransowe miasta". Metropolia ma być zorganizowana w taki sposób, aby obywatele mieli najpotrzebniejsze rzeczy w zasięgu 15-minutowego spaceru, bądź jazdy rowerem. W ten sposób Paryż ma się stać bardziej przyjazny mieszkańcom oraz środowisku.

Zmienia się nie tylko polityka, ale i samo miasto. Mer Paryża chce przebudować najważniejsze miejsca tak, aby były bardziej zielone. Na pierwszy ogień pójdą Pola Elizejskie. To mająca prawie dwa kilometry reprezentatywna trasa Paryża, która ciągnie się od Łuku Triumfalnego, aż do Place de la Concorde. Pola Elizejskie słyną z luksusowych sklepów oraz eleganckich kawiarni. Jednak ten wizerunek psują pojazdy. Pola Elizejskie, na których są po trzy pasy w każdą stronę, stały się trasą przelotową francuskiej stolicy. Po renowacji ma nią jeździć mniej aut, pojawić się więcej zieleni, a wizytówce Paryża ma być przywrócony jej dawny blask.  

Ostatni raz francuska stolica była tak bardzo przebudowana w połowie XIX w. Wówczas renowacji uległo 60 proc. budynków. Dzięki staraniom urbanisty Georges-Eugène Haussmanna wybudowano ponad 95 km nowych ulic oraz tysiące nowych budynków. Ulice stały się szersze, a w mieście pojawiło się wiele nowych placów oraz bulwarów. Na przestrzeni kilkudziesięciu lat Paryż przeistoczył się z miasta o średniowiecznej zabudowie, w wówczas nowoczesną europejską metropolię. Podobne wyzwanie stoi obecnie przez władzami francuskiej stolicy.   

Jednak gra nie idzie tylko o dobrobyt Paryżan, ale też o kariery. Stołeczny ratusz wydaje się być dla francuskich polityków niebezpieczną "trampoliną". Z jednej strony można, przykładem Jacquesa Chiraca, wspiąć się na wyżyny polityki i zająć najważniejsze stanowisko w kraju. Z drugiej, zarządzanie jedną z, choć nie największych, to najsłynniejszych stolic świata może przerosnąć wielu polityków. Chirac, walcząc o głosy wyborców obiecał kiedyś, że Sekwana będzie na tyle czysta, że będzie można się w niej wykąpać. Swojej obietnicy nie spełnił. Wydaje się, że Anne Hidalgo, która właśnie stanęła do walki o Pałac Elizejski, wyciągnęła z tego lekcję i stawia sobie mniejsze cele, których efekty można szybko zaobserwować. 

Źródło: slate.com, BBC News, RFI 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy