Reklama

Koncesja dla kopalni Turów przedłużona do 2044 r.

​Minister Klimatu i Środowiska przedłużył termin obowiązywania koncesji na wydobywanie węgla brunatnego i kopalin towarzyszących ze złoża "Turów". Ma działać do 2044 r. Przeciwko działaniu tej kopali protestują m.in. Czesi i organizacje ekologów.

"W opinii Ministra Klimatu i Środowiska kontynuacja wydobycia węgla brunatnego i kopalin towarzyszących ze złoża «Turów» jest zgodna z zasadą racjonalnego gospodarowania złoża kopaliny, zatem zasadne było wydanie decyzji, umożliwiającej dalsze funkcjonowanie istniejącego zakładu górniczego" - napisano w komunikacie resortu dodając, że kontynuację wydobycia węgla w tej odkrywce, a w konsekwencji na dalsze funkcjonowanie elektrowni "oznacza, że odpowiada ona interesowi publicznemu".

Resort podkreślił, że spółka PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, czyli operator kopalni i elektrowni Turów, została zobowiązana do prowadzenia wydobywania węgla zgodnie z postanowieniami decyzji Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska we Wrocławiu. Wśród zobowiązań tych jest m.in. budowa ekranu przeciwfiltracyjnego, ograniczenie hałasu oraz emisji pyłów.

Reklama

Na początku marca Czechy wniosły do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej skargę przeciwko Polsce dotyczącą rozbudowy kopalni odkrywkowej węgla brunatnego Turów. Główną przyczyną jest negatywny wpływ kopalni na regiony przygraniczne, gdzie zmniejszył się poziom wód gruntowych. Praga domaga się wstrzymania wydobycia w Turowie do czasu decyzji TSUE.  6 kwietnia Polska wniosła o odrzucenie wniosku.

Według Greenpeace decyzja o wydłużeniu koncesji nastąpiła mimo braku ostatecznej decyzji środowiskowej oraz tuż przed wejściem w życie nowelizacji ustawy OOŚ, która zwiększa możliwości udziału społeczeństwa w postępowaniach dotyczących inwestycji znacząco oddziaływujących na środowisko. - To absolutnie skandaliczne. Po raz kolejny zignorowano krytyczne uwagi zgłoszone przez organizacje pozarządowe, czeskie ministerstwo środowiska, samorządy regionów Liberca i Zittau oraz tysiące mieszkańców przygranicznych czeskich i niemieckich miejscowości, wskazujące na wadliwie przeprowadzony proces konsultacji transgranicznych, niewystarczające zabezpieczenie dostępu do wody pitnej w Czechach oraz postępujące osuwanie się ziemi i budynków w Niemczech, spowodowane przez działanie leja depresji odkrywki - podkreśliła koordynatorka kampanii klimatycznych w Greenpeace Polska Anna Meres.

Greenpeace twierdzi również, że "jako sygnatariusze porozumienia paryskiego zobowiązaliśmy się do przeciwdziałania skutkom kryzysu klimatycznego". - Dzisiejsza decyzja ministra stoi w sprzeczności z jego założeniami i pokazuje jawne lekceważenie społeczeństwa, w które najbardziej uderzą skutki zmian klimatu oraz źle przeprowadzonej transformacji energetyczne  - twierdził dr hab. Leszek Pazderski, ekspert do spraw polityki ekologicznej w Greenpeace Polska.

Elektrownia zaopatruje w energię 2,3 mln odbiorców, a po oddaniu kolejnego bloku będzie to dodatkowe 1 mln odbiorców.

Źródło: PAP, Greenpeace Polska

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje