W jej aucie ukrył się jadowity wąż. Teraz jeździ z nim do pracy

Nieprzyjemna sytuacja spotkała ostatnio pewną kobietę z Australii. Mieszkająca w Newcastle Lisa Kournelis odkryła w swoim samochodzie jadowitego węża. Australijka tygodniami nie zdołała go usunąć z auta, więc teraz jeździ razem z nim m.in. do pracy. Nadała mu nawet nietuzinkowe imię.

Kobieta mieszkająca na południowym wschodzie Australii musiała się pogodzić z mieszkającym w jej aucie jadowitym wężem. Gada próbowało usunąć czterech odławiaczy, ale żaden nie dał mu rady
Kobieta mieszkająca na południowym wschodzie Australii musiała się pogodzić z mieszkającym w jej aucie jadowitym wężem. Gada próbowało usunąć czterech odławiaczy, ale żaden nie dał mu radyFlickr/Alexandre Roux/ABC/ABC Newcastle/Giselle WakatamaFlickr.com, CC BY 2.0

Zdarzenie opisuje m.in. australijski "Newsweek". Pochodząca z Nowej Południowej Walii kobieta wybierała się pewnego dnia do pracy, gdy w swoim aucie odkryła niemiłą niespodziankę. Był nią jadowity wąż Pseudechis porphyriacus należący do rodziny zdradnicowatych.

Australia. W samochodzie kobiety zamieszkał jadowity wąż

"Wsadzałam do auta pudło, a on siedział na tylnym siedzeniu" - relacjonuje Lisa Kournelis w rozmowie z ABC Newcastle. Jak dodała, wąż prawdopodobnie mieszkał w jej samochodzie od tygodni, bo "wszędzie znajdowała odchody" gada. Udało jej się też zrobić zdjęcie gdy któregoś razu wylegiwał się na tylnej kanapie samochodu.

Australijka próbowała pozbyć się węża. W tym celu korzystała z pomocy aż czterech profesjonalnych odławiaczy, ale żaden nie był w stanie jej pomóc. Zwierzę za każdym razem ukrywało się przed rękami profesjonalistów.

Kobieta w końcu się poddała i zdecydowała, że będzie jeździć autem mimo grożącego jej niebezpieczeństwa. Aby nieco oswoić się z gadem, nadała mu nawet troskliwe imię - "Fluffy". W języku polskim moglibyśmy przetłumaczyć ten przydomek na "Puszek".

Lisa Kournelis podejrzewa, że wąż wdarł się do jej auta gdy pewnego razu zostawiła na chwilę otwarte drzwi. O tym, że zwierzę nadal ukrywa się w pojeździe przypomina jej dźwięk alarmu, który włącza się o dziwnych porach, np. w nocy. Jak twierdzi kobieta, dzieje się tak z powodu aktywności węża.

Nazwała go "Puszek" i jeździ z nim do pracy

Australijka mówi, że "nie ma innego wyjścia" i nadal jeździ samochodem z pasażerem na gapę. Zakłada jednak wtedy grube robocze spodnie i ochraniacze. "Mam szczęście, że jeszcze mnie nie ugryzł. Liczę, że jeśli wgryzie się w wełnę, ta pochłonie większość jadu" - mówi w rozmowie z mediami.

Pseudechis porphyriacus to gatunek jadowity. Jad węża zawiera m.in. neurotoksyny i koagulanty. Ugryzienia bywają bardzo bolesne i mogą lokalnie prowadzić do martwicy, a czasami konieczna jest amputacja części ciała.

Jad tego gada nie jest śmiertelny. Szacuje się jednak, że wśród ugryzień wszystkich węży w Australii Pseudechis porphyriacus odpowiada za ok. 16 proc. przypadków.

Węże te osiągają zazwyczaj 1-2 metry długości i ważą do 10 kilogramów. Mają charakterystyczną, czarną skórę na grzbiecie i czerwone brzuchy.

Żółta woda w Bałtyku. Czy są powody do obaw?materiały prasowe
INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas