Szczur i karaluch na talerzach. Japońska sieć zamyka tysiące restauracji
W jednym z lokali należącym do sieci restauracji Sukiya w Japonii klient znalazł w daniu karalucha. Kilka miesięcy wcześniej miał miejsce inny incydent - w zupie pływał martwy szczur. Sieć zdecydowała o tymczasowym zamknięciu większości restauracji w kraju.

Końcem marca wiodąca japońska sieć restauracji poinformowała, że do 4 kwietnia zamknie tymczasowo większość z ponad 2300 lokali znajdujących się w Japonii.
Sieć Sukiya przeprosiła swoich klientów i poinformowała, że w tym czasie przeprowadzi gruntowne oczyszczanie lokali, głównie dezynfekcję i dezynsekcję.
Szczur i robak w daniach
Sukiya przyznała w oficjalnym oświadczeniu, że w styczniu rzeczywiście doszło do incydentu - klient znalazł w talerzu zupy miso szczura, który jak przekazała sieć, dostał się do lodówki przez szparę. Zdarzenia miało miejsce w Tottori w południowo-zachodniej Japonii. Sieć przeprosiła klientów za niedogodności, ale oświadczenie w tej sprawie opublikowano dopiero dwa miesiące po zdarzeniu.
"Przepraszamy serdecznie naszych klientów, którzy złożyli skargi oraz tych, którzy regularnie korzystają z usług Sukiya" - napisano w oświadczeniu.
Końcem marca inny klient odwiedzający jeden z barów znalazł w talerzu pluskwę. Sieć restauracji potwierdziła tę informację na swojej stronie.
Firma poinformowała ponadto, że do wszystkich skarg podchodzi bardzo poważnie i z tego względu zdecydowała się przeprowadzić "ogólnokrajową akcję czyszczenia swoich lokali".
"Postanowiliśmy podjąć środki zapobiegające wtargnięciu szkodników i innych robaków do lokali. Zamierzamy ustalić czy mają tam swoje siedliska" - przekazała sieć.
Sukiya to największa sieć dań typu gyūdon w Japonii. Podaje się tu także dania z tofu i curry.