Na kanale o nazwie "Jedz pikantnie i smacznie" nauczycielka z Tajlandii opublikowała film, na którym spożywa zupę w brązowym kolorze. Jak się okazuje oprócz kilku pomidorków koktajlowych w obiedzie kobiety pływa kilka sztuk zwłok nietoperzy. Tajka próbuje potrawy ze zwierząt i chwali jej smak. Na filmie słychać mlaskanie i przeżuwanie. Jedzenie nietoperzy w Tajlandii ani nigdzie indziej, nie jest jednak dobrym pomysłem.
Wirus
Jeden z badaczy z wydziału medycyny na uniwersytecie w Bangkoku skomentował wybór składników zupy zjedzonej przez kobietę. Prof. Teerawat Hemajuta stwierdził, że kobieta postąpiła bardzo nieodpowiedzialnie, ryzykując zdrowiem i życiem.
"Byłem zszokowany, gdy zobaczyłem posilanie się nietoperzem. To nie powinno się zdarzyć ani w Tajlandii, jak i na całym świecie" - dodaje działacz na rzecz ochrony dzikiej przyrody, Pattaraphon Manee-on.
Nietoperze to ssaki żyjące z dala od człowieka. Są one nosicielami patogenów, takich jak wirusy. Kontakt z nietoperzem może wywołać choroby zakaźne. Jedną z najprawdopodobniejszych teorii pojawienia się wirusa Sars-Cov-2 był bezpośredni kontakt człowieka z żywymi lub martwymi zwierzętami, m.in. nietoperzami. Gdy na świecie wybuchła epidemia, badacze z Tajlandii, zbierali w jaskiniach próbki krwi, tkanek, śliny i kału nietoperzy, starając się zrozumieć pochodzenie wirusa Covid-19.
Eksperci ds. ewolucji wirusów z University of Arizona ocenili, że dzikie zwierzęta, w tym gatunki chronione, były szczególnie podatne na wirusa i stąd przeszedł on na ludzi. Na mokrym targu w Wuhan handlowano m.in. jenotami, szczurami, norkami, jeżami amurskimi, jeżozwierzami czy zającami chińskimi. Mokry targ był miejscem, w którym wybuchła pandemia COVID-19.
Dodatkowo spożywanie mięsa z nietoperza jest w wielu krajach nielegalne i grozi za to grzywna lub pozbawienie wolności.
Kobieta, która zjadła nietoperza miała ubolewać nad swoją pochopną decyzją. Stwierdziła, że kupiła ssaki na targu w pobliżu granicy z Laosem.
Za naruszenie ustawy o ochronie dzikiej przyrody Tajce grozi bardzo wysoka grzywna (ok. 60 tys. zł) lub więzienie - nawet do 5 lat pozbawienia wolności.












