Węglowy problem nowego prezydenta USA

Emisje dwutlenku węgla w pierwszym roku rządów Joe Bidena będą najwyższe od dziesięcioleci.

Joe Biden
Joe BidenAFP

Ważnymi elementami programu wyborczego prezydenta elekta było ograniczenie emisji CO2 oraz odejście od węgla w energetyce. Tymczasem z opublikowanych właśnie prognoz federalnej Administracji Informacji Energii wynika, że do amerykańskich elektrowni trafi w tym roku około 546 mln ton węgla. To o 23 proc. więcej niż w 2020 r. Jednocześnie większy popyt na paliwa kopalne ma spowodować wzrost emisji o 287 mln ton, co oznacza najszybszy roczny wzrost od lat 70.

Z prognoz wynika, że w najbliższym czasie węgiel zyska przewagę na rynku z powodu wzrostu cen gazu ziemnego. Cena amerykańskiego gazu z dostawą w przyszłym roku wzrosła w wyniku spadku dostaw spowodowanych ograniczeniami w wierceniach.

Agencja Bloomberg twierdzi, że te prognozy odzwierciedlają sytuację na rynku i plany związane z wychodzeniem z koronawirusowego kryzysu, a nie z nową amerykańską polityką energetyczną i poprawa sytuacji amerykańskiej branży węglowej będzie krótkotrwała. Już dziś cały sektor ma poważne problemy, bo przedsiębiorstwa użyteczności publicznej i niezależne grupy energetyczne coraz częściej wybierają energię gazową, słoneczną i wiatrową.

S&P Global Platts szacuje, że w ciągu ubiegłej dekady prawie 100 gigawatów mocy wytwórczych opalanych węglem zostało wycofanych z eksploatacji, a kolejne takie zamknięcia są w planach. Nawet największa prywatna firma węglowa świata Peabody Energy ostrzegła niedawno niedawno, że może zbankrutować, jeśli cena węgla nadal będzie spadać.

Poprzednia amerykańska administracja, w której Biden był wiceprezydentem, wprowadziły serię regulacji ograniczających wykorzystywanie najbrudniejszego z paliw kopalnych. Teraz prezydent elekt zobowiązał się do wyeliminowania emisji CO2 z sektora energetycznego do 2035 r. i przeznaczenia 2 bln dol. w ciągu czterech lat na projekty, takie jak wielkoskalowe farmy słoneczne i morskie farmy wiatrowe.

INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas