Reklama

Analitycy przez ostatnie miesiące obserwując sytuację na rynkach powtarzali, że wielkimi krokami zbliża się transformacja energetyczna. Z raportu Programu Środowiskowego ONZ, napisanego przez naukowców z kilku uniwersytetów, ośrodków analitycznych i grup działających na rzecz ochrony środowiska, wynika jednak, że producenci paliw kopalnych łatwo nie odpuszczą. 

Eksperci ONZ przeanalizowali plany ośmiu państw, które łącznie produkują 60 proc. paliw kopalnych. Do 2030 r. wydobycie ropy, gazu i węgla będzie tam rosnąć średnio o dwa procent rocznie. Dla osiągnięcia celu paryskiego porozumienia klimatycznego i wyhamowania wzrostu temperatury do poziomu 1,5 st. Celsjusza, zużycie paliw kopalnych zamiast rosnąć, musi rok do roku spadać o co najmniej 6 proc.

"[...] Rządy planują zwiększyć produkcję paliw kopalnych w czasie, gdy cele klimatyczne wymagają jej zaprzestania. Jeśli nadal będą kierować pomoc na odbudowę gospodarki po pandemii i fundusze stymulacyjne na paliwa kopalne, plany te mogą się urzeczywistnić" - napisali autorzy raportu.

Nie jest jasne, jak pandemia COVID-19 wpłynie na te prognozy. Dane przytoczone w raporcie - co podkreśla jeden z jego współautorów Michael Lazarus ze Sztokholmskiego Instytutu Ochrony Środowiska - należy traktować nie jako prognozy, ale jak ostrzeżenie, bo wiele rządów i organizacji zwiększa wsparcie dla wydobycia paliw kopalnych, za priorytet uznając ratowanie gospodarki.

Miliardy dla energetyki konwencjonalnej

Doskonałym przykładem są działania państw grupy G20, które zapowiedziały, że przeznaczą 240 mld dol. na programy stymulacyjne w sektorach wysokoemisyjnych, w tym ponad 20 mld dol. na wsparcie produkcji paliw kopalnych. Według ustaleń Energy Policy Tracker kraje G20 w ramach działań wspierających gospodarki po pandemii przeznaczą zaledwie 161 mld dol. na energię odnawialną.

Organizacja Bailout Watch informuje, że Stany Zjednoczone na finiszu prezydentury Donalda Trumpa na wsparcie działań wysokoemisyjnych wydały najwięcej, bo ponad 70 mld dol. Sektor paliw kopalnych otrzymał co najmniej 10 mld dol. od rządu federalnego, z czego większość w formie obniżek lub zwolnień z podatków. Stany Północna Dakota i Wyoming wykorzystują fundusze przeznaczone na pomoc po pandemii udzielając bezpośrednich dotacji firmom naftowym, by mogły zwiększyć produkcję. 

.

Nie tylko USA tak działają. Rząd kanadyjskiej prowincji Alberta zainwestował w rurociąg Keystone XL. Władze w Londynie - jednocześnie ogłaszając ambitny plan klimatyczny - 3,8 mld funtów przekażą na pomoc firmom wydobywającym i przetwarzającym paliwa kopalne. Indie wprowadziły rabat na wydobycie węgla, a Norwegia udzieliła tymczasowej ulgi podatkowej firmom przemysłu naftowego i gazowego.

Lazarus twierdzi, że te decyzje skutkują zwiększeniem ilości ropy, gazu i węgla na światowych rynkach zachęcając do większej ich konsumpcji. Gwarancje kredytowe pakietów stymulacyjnych po pandemii pobudzają z kolei banki do jeszcze większych inwestycji, a to mobilizuje do jeszcze większej produkcji paliw kopalnych.

- Paliwa kopalne nadal dominują, ale dynamika zdecydowanie jest po stronie źródeł odnawialnych - uważa Nicolas Berghmans z francuskiego Instytutu Zrównoważonego Rozwoju i Stosunków Międzynarodowych. Jako przykład podaje panele słoneczne. Z danych Międzynarodowej Agencji Energii Odnawialnej (IEA) wynika, że pięć lat temu wytwarzano z nich na świecie 217 GW, w ubiegłym roku już ponad 587 GW. To - wedle CIA World Factbook - dwa razy więcej niż wyniosła całkowita zdolność produkcyjna energii w Rosji w 2015 r.

Zielone zagrożenie dla węgla

Jednocześnie w 2020 r., podczas gdy rynek paliw kopalnych odnosił duże straty, źródła odnawialne stanowiły prawie 90 proc. nowoinstalowanych źródeł mocy, na czele z energią słoneczną i wiatrową w Stanach Zjednoczonych i Chinach.

Według IEA w tym roku nowe źródła energii odnawialnej powinny osiągnąć rekordowe 200 GW, a w 2025 r. mogą, jako źródło do produkcji energii elektrycznej, prześcignąć węgiel. - W czasie kryzysu nie zaobserwowaliśmy zbytniego zmniejszenia tempa rozwoju odnawialnej energii elektrycznej. Może to wynikać ze spadku kosztów, które czynią je bardziej konkurencyjnymi, ale także z podtrzymania wsparcia publicznego - mówi Berghmans.

Paliwa kopalne nadal stanowią większość globalnego miksu energetycznego. Ropa i pochodzące z niej paliwa, z 33 proc. udziałem, ciągle odgrywają kluczową rolę w sektorze transportu, a także mają zasadnicze znaczenie dla zastosowań przemysłowych, takich jak produkcja tworzyw sztucznych.

Ograniczenia wprowadzone przez rządy w celu spowolnienia rozprzestrzeniania się koronawirusa mocno uderzyły w sektor transportu, a podróże lotnicze prawie zamarły. Przełożyło się to na znaczny spadek popytu na paliwo. IEA szacuje, że zapotrzebowanie na ropę spadło w ubiegłym roku o prawie 9 proc. 

Problematyczna przyszłość ropy

Opinie na temat perspektyw ropy w średnim okresie są podzielone. Niektórzy eksperci uważają, że popyt już osiągnął szczyt, podczas gdy państwa członkowskie OPEC podkreślają, że zapotrzebowanie rośnie dzięki krajom wschodzącym.

- Jesteśmy w punkcie zwrotnym - twierdzi Berghmans. Tym, co w jego opinii może przypieczętować zmiany w ciągu najbliższej dekady, jest sektor transportu. Oczekuje się, że pojazdy elektryczne w końcu dokonają przełomu na rynku masowym, ponieważ cena akumulatorów spada, zasięg takich pojazdów wzrasta, a surowsze przepisy dotyczące zanieczyszczeń w niektórych krajach wymuszają zmiany. 

Do zrobienia jest jednak jeszcze bardzo dużo. Sprzedaż pojazdów elektrycznych stanowiła w ubiegłym roku według IEA zaledwie 2,6 proc. całkowitej sprzedaży i 1 proc. całej floty na drogach.

Węgiel jest drugim najczęściej używanym paliwem na świecie, pomimo jego zgubnego wpływu na jakość powietrza i zmiany klimatyczne. Pozostaje ważny w produkcji energii elektrycznej, ale jest na trajektorii spadającej. IEA prognozuje, że podczas pandemii zużycie węgla mogło spaść o 7 proc. i nigdy nie wróci do poziomu z zeszłego roku. 

Gaz ziemny, który emituje mniej CO2 niż ropa naftowa i zdecydowanie mniej niż węgiel, prawdopodobnie odnotuje umiarkowany wzrost w perspektywie średnioterminowej, zwłaszcza w Chinach i Indiach, gdzie mógłby zostać wykorzystany do zastąpienia elektrowni węglowych.

Po spadku popytu w tym roku IEA spodziewa się średniorocznego wzrostu na poziomie 1,5 proc. w okresie 2019-2025.