Ten jeleń doszedł do granicy absurdu. Winą obarcza się jego partnerki

Długo badacze ssaków epoki plejstocenu zastanawiali się nad zaskakującym przypadkiem jelenia olbrzymiego. Megaloceros giganteus bowiem wymyka się wszelkim granicom rozsądku, gdyż jego poroże osiągnęło rozmiary uniemożliwiające prawidłowe funkcjonowanie. Dotychczasowe teorie zakładały, że mimo wszystko ten wielki jeleń trzymał proporcje swej budowy, ale najnowsze głoszą, że jednak nie. Zwierzę jednak przekroczyło granice absurdu.

Trzeba przyznać - ten jeleń wyglądał obłędnie. Wymarły pod koniec epoki lodowcowej ssak miał największe poroże, jakie kiedykolwiek widziano u jeleniowatych. U dorodnych samców osiągało ono nawet ponad 3,5 metra rozpiętości, a przypomnijmy że rekordowy łoś (największy współczesny jeleniowaty) jakiego znaleziono miał łopaty o rozpiętości 2 metrów, bez jednego centymetra. U jeleni szlachetnych to około 115 cm, u kanadyjskich i syberyjskich wapiti - nieco więcej, ale grubo poniżej dwóch metrów.

Megaloceros giganteus miał przeszło trzy i pół metra. To zupełnie inna półka i ogromna różnica. 

Reklama

Zauważmy przy tym, że jeleń olbrzymi osiągał nieco ponad 2 metry wysokości w kłębie. To znacznie więcej niż jelenie szlachetne, ale zarazem mniej niż byki łosi. Łoś to zwierzę masywne, którego samce ważą ponad pół tony (rekordzista z Alaski miał 825 kg), natomiast wagę jelenia olbrzymiego szacuje się na 500-700 kg. Słowem, można powiedzieć, że Megaloceros giganteus był ssakiem gabarytów łosia, ale o znacznie większym porożu.

W jego wypadku ono także osiągało w niektórych miejscach kształt łopat, ale zarazem miało mnóstwo odnóg jak u jeleni szlachetnych. Było to zatem poroże stanowiące rodzaj mieszanki wieńców jeleni i łosi. I było ogromne. Tak ogromne, że od dawna wprawia naukowców w konfuzję.

Wiąże się ona z poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie, po co jeleniowi było takie poroże, które ważyło nawet 40 kg. Noszenie na głowie 40-kilogramowego wieńca to duże obciążenie i wydaje się nie mieć sensu. Wielu paleontologów było nawet zdania, że megaloceros wymarł przez nie.

Po co jeleniowi tak wielkie poroże?

Jest to o tyle trudne do wykazania, że ten gatunek istniał jednak na terenach Eurazji (także Polski) przez długie pół miliona lat. Wiele współczesnych gatunków nie ma takiego stażu na Ziemi. Jeleń olbrzymi pojawił się 500 tys. lat temu, a wymarł około 7,7 tys. lat temu. To już niemal epoka miedzi, zatem zwierzę wymarło dość późno. Niewątpliwie ludzie epoki lodowcowej musieli połapać się, że dobrą metodą na zabicie tego olbrzymiego jelenia jest zapędzenie do w las, pomiędzy gęste drzewa blokujące mu poroże, ale i tak megaloceros radził sobie dobrze w swych czasach.

Wiąże się to zapewne z tym, że nie był jeleniem leśnym, ale zwierzęciem otwartych przestrzeni, jakie powstawały wtedy w Eurazji - rozległych stepów, tundr i wrzosowisk. Tam bazował na swej sile, szybkości, zwinności i spostrzegawczości. Od kilkunastu lat nie ma już wątpliwości, że mimo podobieństw do jelenia szlachetnego czy łosia, jego najbliższym krewnym jest daniel. Istotnie, poroże megalocerosa ma coś wspólnego z tym, które noszą daniele.

W latach 70. sprawą monstrualnego poroża jelenia olbrzymiego zajmował się amerykański biolog, paleontolog i wielki propagator ewolucjonizmu, Stephen Jay Gould. Zaproponował wyjaśnienie jego wielkości, dochodząc do wniosku, że nie jest to żadna anomalia, ale ogromne poroże było powiązane z wielkością jelenia i stanowiło wynik "pozytywnej allometrii".

Czym jest allometria? To wada rozwojowa, która objawia się niestandardowym rozmiarem jakiegoś narządu, który gabarytami albo nie nadąża za rozwojem reszty ciała albo odwrotnie, wyprzedza go. W wypadku megalocerosa mielibyśmy do czynienia z allometrią, ale Stephen Jay Gould uważał, że nie stanowiła ona problemu dla zwierzęcia. Jeleń olbrzymi osiągnął duże rozmiary, podobne do łosia, stąd mieliśmy do czynienia z ponadnadmiarowym porożem. Jego rozmiary nie miały więc konkretnego zastosowania, ale stanowiły allometryczną anomalię. 

Jeleń olbrzymi poszedł w absurd przez samice

Badania przeprowadzone teraz i opublikowane w "Evolutionary Biology" jednak temu przeczą. "Nie znaleźliśmy żadnych dowodów na istnienie ograniczeń allometrycznych wyjaśniających duże poroże jelenia olbrzymiego" - czytamy we wnioskach. Badacze analizujący ogromne poroża wymarłego jelenia skupili się ma długości wieńców, ale objętości. Korzystając z teorii dodatniej allometrii Goulda, przewidzieli, że poroże zwierzęcia będzie miało objętość 17,5 litra, podczas gdy w rzeczywistości wyniosła ona około 25,5 litra.

Odpowiedzialny za badania prof. Thomas Hansen z norweskiego uniwersytetu w Oslo mówi, że nie twierdzi, iż teoria allometrii jest błędna. Twierdzi jednak, że na rozmiary tego niebywałego poroża wpływały inne czynniki. I wskazał na... samice. Zdaniem Norwega, to ich presja i preferencje, a nie rozmiary samych zwierząt wpłynęły na rozwój wieńców jeleni olbrzymich do rozmiarów, które nie mają żadnego biologicznego sensu i stanowią absurd. Preferujące coraz większe poroże samice doprowadziły ostatecznie do zmian ewolucyjnych, które rozwijały nieprzydatną tak naprawdę część ciała jeleni. Nie potrzebowały tak wielkich poroży ani do obrony przed drapieżnikami, ani zdobywania pokarmu, ani nawet do walk godowych. Jedynie na pokaz.

To być może największa pokazówka epoki lodowcowej - uważają badacze i podkreślają, że wciąż nie ma dowodów, aby tak wielkie i absurdalne poroże przyczyniło się do wyginięcia zwierzęta. Słowem, aby preferencje samic doprowadziły samców do zguby.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Jeleń | prehistoria | epoka lodowcowa | wymarłe gatunki
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama