Dziko żyjące ryby czy owoce morza stają się coraz rzadszym zasobem. Nadmierne połowy już dziś spowodowały spadek populacji popularnych gatunków połowowych nawet o 35 proc. A problem tylko narasta. Na świecie operuje ponad 4 mln statków rybackich, a aż 30 proc. połowów dokonywanych jest nielegalnie.
Jednym z rozwiązań problemu miały być morskie hodowle gatunków takich, jak łososie. Ich znaczenie miało rosnąć wraz ze spadkiem populacji wolno żyjących ryb, ale nowe badanie naukowców z Instytutu Oceanów i Rybołówstwa Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej kierowane przez dr. Muhammeda Oyinlolę rozwiewa te nadzieje. Hodowla ryb jest tak samo podatna na skutki zmian klimatycznych, jak inne gałęzie gospodarki.
Zobacz również:
"Jeśli nadal będziemy spalać paliwa kopalne w naszym obecnym tempie, ilość owoców morza, takich jak ryby czy małże, które można hodować w sposób zrównoważony, wzrośnie tylko o osiem proc. do 2050 r. i spadnie o 16 proc. do 2090 r." pisze Oyinlola.
Model opracowany przez zespół uwzględnia wiele czynników, w tym zmieniające się temperatury oceanów, dostępność odpowiednich obszarów do prowadzenia hodowli oraz podaż mączki rybnej i oleju rybnego służących jako karma.
Regiony najbardziej dotknięte skutkami zmian klimatycznych — Norwegia, Birma, Bangladesz, Holandia i Chiny — mogą przy utrzymaniu obecnego, wysokiego poziomu emisji odnotować spadek produkcji nawet o 40 do 90 proc.

Zobacz również:
"Regiony, które specjalizują się w produkcji małży, odnotują mniejszy spadek" pisze badacz. "W regionach, które produkują głównie ryby takie jak łosoś, wpływ zmian klimatycznych będzie bardzo odczuwalny ze względu na zmniejszenie podaży mączki rybnej i oleju z ryb". Mączka i olej są produkowane z mniej wartościowych gatunków ryb, poławianych specjalnie w celu produkcji karmy dla łososi i innych gatunków hodowlanych. Ich populacje będą jednak spadać wraz z ocieplaniem oceanów.
Szybkie ograniczenie emisji, zgodne z założeniami porozumienia paryskiego może zniwelować ten efekt. Badacze szacują, że jeśli emisje spadną, uda się zwiększyć ilość hodowanych ryb i małż. W takim scenariuszu do połowy wieku ich produkcja wzrośnie o 17, a do końca wieku o 33 proc.
Kanadyjskie badanie wykazało również, że zastąpienie mączki rybnej i oleju rybnego produktami roślinnymi, takimi jak soja, może pomóc ograniczyć wpływ, jaki wywrą na nie zmiany klimatu.
"Zmiana klimatu wpływa na wszystko, w tym na aspekty hodowli owoców morza, których wcześniej nie braliśmy pod uwagę" mówi współautor badania, dr William Cheung. “Musimy działać szybko, aby złagodzić skutki zmian klimatu".











