Reklama

Putin opłacał organizacje ekologiczne? Chciał zablokować Zachód. Przelał fortunę

Jak informuje Die Welt dużo wskazuje na to, że interesy zachodnich obrońców klimatu i rosyjskiego dyktatora Władimira Putina były zbieżne. Tym pierwszym jednak przyświecał szczytny cel, który rosyjski tyran postanowił wykorzystać do swych rozgrywek.

- Wojna na Ukrainie pokazała wyraźnie, jak bardzo Europa stała się zależna od rosyjskiej ropy i gazu. Próby samodzielnego wydobycia gazu ziemnego często kończyły się niepowodzeniem z powodu protestów organizacji broniących klimatu, wspieranych pieniędzmi z Moskwy - pisze "Die Welt".

Od lat pojawiają się sygnały, że Moskwa Putina - chcąc sama sprzedawać więcej gazu i ropy - wspierała aktywistów w USA i Europie w ich walce z paliwami kopalnymi - zauważa "Die Welt" w opublikowanym w tygodniu artykule. Dodaje, że w różnych źródłach pojawiały się informacje o finansowaniu przez Rosję różnych organizacji pozarządowych.

Reklama

Europa, podobnie jak USA, posiada ogromne zasoby gazu łupkowego. Na początku pierwszej dekady XXI wieku duże firmy energetyczne w Europie były gotowe do rozwoju eksploatacji tych pokładów. "Ale zasoby pozostały w ziemi, presja aktywistów klimatycznych na firmy i rządy doprowadziła do odwrócenia się inwestorów" - podkreśla "Die Welt", powołując się na ustalenia dzienników "Financial Times" i "New York Times". Dodaje, że wtedy załamały się poszukiwania nowych złóż gazowych w Europie.

Eksperci spekulują. Dowodów nie ma

Eksperci zastanawiali się nad "nagłym" pojawieniem się dobrze zorganizowanych grup, zajmujących się zwalczaniem procesu szczelinowania w Europie Wschodniej, gdzie Rosja sprzedaje swoją energię - zauważa niemiecki dziennik.

Czytaj też: Amerykanie proponują Polsce atom. Chodzi o energię jądrową 

Wielki sprzeciw wobec wydobycia gazu ziemnego w Europie sprawił, że gaz z Rosji stał się atrakcyjny. Europa radykalnie ograniczyła wydobycie gazu ziemnego konwencjonalnymi metodami - 15 lat temu wydobywano więcej gazu, niż eksportowała Rosja. Kontynent europejski pokrywa obecnie około 40 proc. swojego zapotrzebowania na gaz ziemny dostawami z Rosji - wylicza "Die Welt".

Czym jest szczelinowanie

Mimo sensacyjnych doniesień Die Welt, trzeba zauważyć, że szczelinowanie jest jedną z najbardziej inwazyjnych metod pozyskiwania paliw kopalnych. Sposób opierający się na wtłaczaniu pod ziemię ogromnych ilości wody zmieszanych z piaskiem i chemikaliami, prowadzi do wyniszczenia krajobrazów i skażenia wód podziemnych.  

Badania pokazują, że systemy, które mają zabezpieczać szczelinowane odwierty często zawodzą. Odnotowano skażenia metanem w całej Pensylwanii. Sytuację związaną z przestrzeganiem przepisów próbowano uregulować w Kolorado jednak bez większego skutku. Ostatecznie problemem szczelinowania miała się zająć Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (Environmental Protection Agency - EPA). 

W Europie, w tym w Polsce, również prowadzono przymiarki do szczelinowania hydraulicznego złóż gazu ziemnego znajdującego w skałach łupkowych. Większość projektów została jednak zablokowana przez organizacje ekologiczne, które Die Welt wskazuje, jako opłacane przez Moskwę. 

Czytaj też: Pożegnanie z bukami. Zmiany klimatów zagrażają europejskim lasom bukowym 

Warto jednak przypomnieć, że ekolodzy dążą do całkowitego odejścia od paliw kopalnych, bez względu na ich metodę wydobycia, wskazując na ich ograniczone zasoby, zgubny wpływ na krajobraz i katastrofalny wpływ na klimat. 

Jak podsumowuje jednak gazeta, walka z wydobyciem gazu ziemnego w Europie i USA nie posłużyła ostatecznie ochronie klimatu. Gaz ziemny jest nadal spalany, tyle że pochodzi z Rosji. Elektrownie jądrowe zostały zamknięte na rzecz energetyki opartej na gazie. Wojna na Ukrainie spowodowała wzrost cen gazu ziemnego, przez co rośnie zapotrzebowanie na węgiel - a to powoduje wzrost emisji CO2. Z powodu braku alternatywy dla rosyjskiego gazu Niemcy biorą pod uwagę przedłużenie funkcjonowania elektrowni węglowych - zauważa "Die Welt".

Szukanie winnych na siłę

W ostatnich latach szczególnie Niemcy uzależniły się od energii z Rosji. Wycofując się z energetyki jądrowej, zaplanowały dziesiątki nowych elektrowni gazowych, gdzie głównym dostawcą surowca miała być Rosja - podkreśla gazeta.

Czytaj też: Zwierzęta zarażają się ludzkimi i chorobami. Grypa, bakterie, wirusy 

"Kiedy były prezydent USA Donald Trump oświadczył w 2018 roku, że Niemcy uzależniły się od Rosji w zakresie dostaw energii, niemieccy dyplomaci wyśmiewali to. Jednak rosyjska inwazja na Ukrainę bezlitośnie ujawniła tę zależność Niemiec. Kanclerz Olaf Scholz przyznał wprost, że Niemcy są uzależnione od rosyjskiego gazu" - zaznacza "Die Welt".

Źródło: PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy